Black and fallow

Black and fallow

Historia wszystkich brytyjskich płochaczy jest ściśle powiązana z dziejami angielskiej, irlandzkiej i szkockiej szlachty. Trzymanie dużych psów myśliwskich od początku było domeną w zasadzie wyłącznie górnych warstw społeczeństwa. Już bez mała od czasów Wilhelma Zdobywcy praktycznie każdy, kto trzymał psy myśliwskie lub po prostu polował, musiał mieć na to specjalną zgodę króla. Zasada ta była ściśle przestrzegana przez prawie siedem wieków panowania systemu feudalnego na Wyspach Brytyjskich i dopiero królowa Wiktoria (1837-1901) zmieniła ten system.
Setery istniały już w XVI wieku. W księdze doktora Johannesa Caiusa, która po raz pierwszy opublikowana została (po łacinie) w 1570 roku pod tytułem “De Canibus Britannicus“, można przeczytać: “jest także szczególny rodzaj psów (zwanych setterami), użytecznych przy łowach na ptactwo, które nie wydają najmniejszego dźwięku, ni pyskiem, ni łapami, śledząc zwierzynę”. Dokładnie pół wieku później, w 1620 roku, Gervaise Markham wydał swą księgę “Hungers Prevention or the Whole Art of Fowling by Land and Water“, i opisał w niej “setting dogs”: “Jest także jeszcze jeden rodzaj spanieli, które nazywają setterami, które na pierwszy rzut oka nie różnią się niczym od innych – z wyjątkiem szkolenia i posłuszeństwa (…) i gdy polują, zachowują się niezwykle: kładą się na brzuchu i czołgają się spokojnie i bardzo powoli w kierunku zwierzyny.” Ten sam autor zwrócił też – między innymi – uwagę na maść tych psów, opisując je jako “black and fallow” – czarne i płowobrązowe.
Najstarszym źródłem, które podaje informacje o rozmaitych odmianach seterów, jest “A Treatise on Field Diversions” z 1776 roku. Napisano tam, że już pięćdziesiąt lat wcześniej istniały dwie odmienne gałęzie seterów: czarny podpalany i pomarańczowy (lub żółty) z białym.
Twierdzenie, że co najmniej od drugiej połowy XVIII wieku istniało kilka różniących się maścią odmian – ras seterów, które jednak nie były hodowane oddzielnie, można udowodnić choćby na podstawie ikonografii. Obraz znanego malarza Sydenhama Edwardsa, pochodzący z 1805 roku, uchodzi za pierwszy wizerunek setera umieszczony w książce. Obraz ten przedstawia już trzy odmienne rasy seterów – na pierwszym planie leży biały seter, tuż za nim stoi spory pies o dumnym, skupionym wyrazie całej sylwetki, który jest ogniście rudy – z wyjątkiem białej strzałki biegnącej od czoła aż do nosa. W tle natomiast można ujrzeć czarnego podpalanego setera w klasycznej pozycji stójki – psa z napięciem wskazującego zalegającego ptaka. Pies ten ma stosunkowo dużo ciemnego podpalania, wiele sierści na głowie, prosty, leciutko zawijany włos i ani śladu białych znaczeń.
Seter gordon – inaczej zwany seterem szkockim – jest jedynym psem płochaczem, który wywodzi się z tego kraju. Jego historia, a nawet powstanie jako oddzielnej rasy ściśle związane są z książętami of Gordon i ich siedzibą, zamkiem Gordon w szkockim rejonie Banffshire.
Aż do końca XVIII wieku rasą, która była hodowana w Gordon Castle, były charty szkockie – deerhoundy. Urodzony w 1743 roku Alexander, 4. diuk of Gordon rozpoczął na przełomie wieków zmniejszanie sfory psów trzymanych na zamku, i już w 1825 roku nie było tu ani jednego deerhounda. W tym samym czasie pogłowie jeleni, trzebionych bezlitośnie przez władców okolicy, drastycznie spadło i w końcu wydano absolutny zakaz polowań na nie. Na dodatek polowanie z chartami na nieliczne jelenie stało się dla wiekowego już księcia na tyle męczące, że postanowił przestawić się na polowanie z seterami na ptactwo, co wymagało odeń znacznie mniej wysiłku… Psy na ptactwo były tańsze w utrzymaniu no i na dodatek pracowały w pojedynkę, góra parami, zatem było ich w sumie mniej niż kosztowna i dość bezużyteczna sfora chartów.
Wiarygodne relacje gości zamku Gordon opisują psy czarne podpalane, ale też maści tricolor i biało-pomarańczowe. Wszystkie opisy są zgodne co do tego, że gdzieś między 1800 a 1820 rokiem na zamku rozpoczęto poważną hodowlę seterów, mając na uwadze ich zdolność do pracy w polu.
Książę Alexander w swej – jak ma owe czasy bardzo racjonalnie prowadzonej – hodowli użył także owczarka szkockiego (a właściwie jednego z jego protoplastów, przodka i collie, i border collie). Decyzja o wprowadzeniu do hodowli psów stricte myśliwskich owczarka swego pasterza, wzięła się stąd, iż książę pan uwierzył w opowieści sługi o nadzwyczajnych umiejętnościach myśliwskich MADDY, która ponoć potrafiła wywęszyć i wystawić kuropatwy tam, gdzie zawodziły setery.
Pierwszy miot collie i któregoś z zamkowych seterów liczył 6 szczeniąt, które wszystkie były tricolor (czarno-biało-rude). Weźmy poprawkę na to, że ówczesne collie wyglądały zupełnie inaczej niż dzisiejsze wystawowe egzemplarze owczarków szkockich – były zazwyczaj czarne podpalane, z białymi łaty lub bez, i często z załamanymi lub zupełnie zwisającymi uszami (były więc znacznie bardziej podobne do dzisiejszych border collies). Krzyżówki seterów z owczarkami w owych latach były dość popularną mieszanką, dając w efekcie inteligentne, sympatyczne i wyjątkowo wszechstronne psy, które potrafiły zarówno pasać owce, jak i wystawiać ptactwo, i z tej przyczyny były zazwyczaj w wielkim poważaniu u swoich właścicieli, drobnych szkockich farmerów. Po prawie dwóch wiekach i opierając się głównie na ustnym przekazie nie sposób powiedzieć, czy Maddy była owczarkiem, czy właśnie taką krzyżówką, utrwaloną jeszcze przez dolanie krwi setera – w każdym razie przyjęło się uważać, że jednym z przodków setera gordona jest owczarek szkocki.
Za drugiego powinowatego uchodzi bloodhound, pies dość popularny w Anglii, a rzadki w XIX-wiecznej Szkocji. To po nim gordon odziedziczyć miał dość masywną postawę, mocny kościec, ciężką głowę i fafle, obwisłe wargi, tak dalekie od napiętej skóry innych seterów. W kwestii psychiki bloodhound miał zostawić gordon seterowi w spadku wspaniały nos i umiejętność nie tylko wystawiania ptactwa, ale i wytrwałego poszukiwania postrzałków. Dodanie do hodowli bloodhoundów zawdzięczamy prawdopodobnie lordowi Rosslyn, który miał to uczynić około 1840 roku dla poprawienia węchu seterów, a mimowolnie utrwalił ich charakterystyczną, czarną podpalaną barwę.
Prawdopodobnie seter szkocki – podobnie jak jego angielscy i irlandzcy krewniacy – ma w sobie dolewkę krwi pointera, która to rasa jest o wiele starsza od seterów, a wielokroć podziwiana była za cechy, które chciano też utrwalić u gordona – za stójkę i za wystawianie ptactwa.
Śmierć księcia Alexandra w 1827 roku w pięknym wieku 84 lat sprawiła, że zamek i sforę przejął jego następca, George, 5. duke of Gordon. Jemu już zbrakło pasji, a przede wszystkim staranności poprzednika, i gdy po 9 kolejnych latach zmarł bezpotomnie, hodowla poszła w rozsypkę. Wiele psów rozdano – dwa trafiły do psiarni księcia von Abercorn, 9 następnych do księcia Argyll i baroneta Belingbroke, kilka trafiło do lorda Rosslyn, część sprzedano okolicznej szlachcie, a 11 sprzedano na aukcji 7 czerwca 1836 roku w Tattersalls. Zachował się katalog z owej aukcji i dzięki temu wiemy, że tylko jeden z całej jedenastki psów był czarny podpalany, reszta natomiast we wszelkich możliwych kombinacjach czerni, bieli i rudego. Nie były to pewno wszystkie psy ze sfory zamku Gordon, bo jeszcze i później sprzedawano kolejne, choć nie ma już ich opisów – jak więc widać, ograniczona wyraźnie liczbowo sfora zamkowa nadal była dość liczna…
Wraz ze śmiercią George’a wygasł także tytuł książąt Gordon i przeszedł on wraz ze spuścizną materialną na rzecz jego bratanka, księcia Richmond. Jego następcy używali już tytułu “Duke of Richmond and Gordon”, co dla kynologii jest ważne o tyle, że do początków XX wieku zdarzało się nazywać setery szkockie nie tylko gordonami, ale i “seterami Richmond“.
Kolejny książę, 6. z kolei, objął w posiadanie zamek Gordon w 1875 roku, i zapałał olbrzymim uczuciem i do starożytnej budowli, i do jej tradycji. Odbudowano zamkową psiarnię i rozpoczęto odtwarzanie psów niegdyś tu chowanych, by przez kolejne 40 lat doprowadzić rasę do dawnej chwały.
H.H.Dixon pisze w swej książce “Field and Fern or Scottish Flocks and Herds, North”, wydanej w 1862 roku, o swej wizycie na zamku Gordon i wizytacji tamtejszej psiarni: „Początkowo wszystkie setery księcia Gordona były czarne podpalane… Dziś wszystkie psy zamkowej psiarni są czarne z białym, z odrobiną rudego na palcach, pysku, końcu ogona i gdzieniegdzie wokół oczu“. Książę Gordon and Richmond najwyraźniej lubił ten kolor, zwłaszcza że psy tej maści nie wyglądały aż tak groźnie, a na dodatek na polowaniu psy z białymi oznakami były lepiej widoczne niż czarne podpalane. Trójbarwne psy były ponoć wyhodowane ze skrzyżowania czarnego podpalanego psa z hodowli lorda Rosslyn z biało-czarną suką (podobno pointerką, ale to wątpliwe) urodzoną na zamku.
Warto zwrócić uwagę, że książęta Gordon hodowali swoje trójkolorowe psy dbając o ich przydatność myśliwską i równocześnie z absolutnym lekceważeniem ówczesnych wystaw psów – od 1862 roku na wystawy dopuszczane były wyłącznie setery angielskie, irlandzkie i “black-and-tan“, czarne podpalane, zwane też “Gordon Castle Setters“. W 1873 roku brytyjski Kennel Club przyjął tymczasowy opis trzeciego z seterów, nazywając go “Black-and-Tan Setter”, i wszystkie psy z niewielką nawet białą łatą bezwzględnie wykluczał z hodowli, a od 1879 roku nie dopuszczał ich nawet do udziału w wystawach. W 1890 roku powstał pierwszy Gordon Setter Club, nie dopuszczający do hodowli psów innych niż czarne podpalane, który przyjął jako honorowego członka-założyciela ostatniego księcia Richmond and Gordon. Cóż było począć – ujęty takim traktowaniem książę osobiście zaakceptował ułożony przez członków klubu ostateczny wzorzec rasy, który stwierdzał wyraźnie – “gordon seter jest czarny podpalany” i koniec. Rok później wzorzec ten bez zmian zarejestrował Kennel Club.
Podstawą do takiego rygoryzmu w kwestii umaszczenia był – jak to zwykle w Wielkiej Brytanii – przypadek uświęcony tradycją. Otóż w 1859 roku grupa zapalonych myśliwych zorganizowała pierwszą w Anglii wystawę psów, w której wzięły udział wyłącznie pointery i setery. Wszystkie pokazane 36 seterów sędziowano łącznie, nie dbając o kolor czy pochodzenie, a całą wystawę wygrał bezapelacyjnie czarny podpalany pies imieniem DANDY. Od niego w zasadzie w prostej linii pochodziły wszystkie gordon setery wpisywane od 1873 roku do ksiąg hodowlanych, a Dandy – zgodnie z zasadami genetyki – przekazywał swą maść bardzo silnie. Gdy w 1865 roku przeprowadzono pierwsze konkursy polowe dla seterów, wygrał je wnuk Dandy’ego, który był też czarny podpalany, i który występuje w zasadzie w rodowodach wszystkich gordon seterów na świecie. Trzeba pamiętać, że w początkach swej działalności Kennel Club nie żądał od swych członków rejestrowania wszystkich posiadanych przez nich psów, dopuszczając rejestrację i wpisanie do ksiąg hodowlanych tylko niektórych szczeniąt z miotu, najbardziej zdaniem hodowcy odpowiadających wzorcowi rasy. Cóż się dziwić, że po kilkunastu latach wszystkie “black-and-tan setery” wpisane do ksiąg hodowlanych były rzeczywiście czarne podpalane!
W 1924 roku Kennel Club oficjalnie zmienił nazwę rasy, nazywając je już gordon seterami. Anglicy dali się tu wyprzedzić Amerykanom, którzy przywożone z Wielkiej Brytanii psy od 1892 roku rejestrowali jako setery gordony… W 1927 roku dokonano zmian statutowych w British Gordon Setter Club, w 4 lata później dokonano nowelizacji wzorca – który w zasadzie bez większych zmian – obowiązuje do dziś.
Od drugiej połowy XIX wieku seter gordon podbijał świat, uchodząc za najdoskonalszy twór angielskiej hodowli psów myśliwskich i doskonałego pomocnika myśliwego polującego w trudnym terenie, na bagnach i w zaroślach wokół nieuporządkowanych rzek, gdzie inne, lżejsze psy na ptactwo – pointery czy setery angielskie – nie dawały rady. W końcu stulecia był tak popularny w południowych Niemczech, że zasłużył sobie na miano “monachijskiego gordon setera”. No cóż, już wtedy niemiecka kynologia chętnie przyznawała się do cudzych osiągnięć… W Rosji w początkach XX wieku istniały hodowle przygotowujące psy dla myśliwych, wypuszczające po kilkadziesiąt już polujących psów rocznie, a cena gordona dochodziła do wartości dwóch ułożonych koni pod wierzch! Na ziemiach polskich – zwłaszcza na Kresach i Polesiu – gordon był także znany i ceniony, co potwierdza w swych gawędach Melchior Wańkowicz, wspominając, cudze co prawda, polowania z gordonem na dropie.
Wraz z I wojną światową w Europie i związanym z nią przetrzebieniem zwierzostanu gordon utracił swe miejsce u boku myśliwego, stając się coraz częściej po prostu psem – towarzyszem, psem trzymanym dla samej przyjemności obcowania z pięknym zwierzęciem. Jego popularność nigdy nie była wielka, ale w Europie zawsze mieścił się w pierwszej dziesiątce najczęściej hodowanych ras. Co ciekawe, w Wielkiej Brytanii szczyt jego popularności przypadł na koniec lat dwudziestych, a w ostatnich dziesięcioleciach więcej szczeniąt tej rasy rejestrowanych jest we Włoszech czy Francji niż na Wyspach Brytyjskich. Być może wzięło się to stąd, że dla Brytyjczyków gordon jest wciąż przede wszystkim psem polującym, zaś na kontynencie, podobnie jak w Ameryce, jest to raczej wszechstronny, elegancki pies towarzyszący. Może i dlatego coraz więcej jest gordonów na polskich kanapach niż w łowiskach…
Swą popularność w Europie gordon zawdzięcza nie tylko temu, że jest najmocniejszym, najcięższym i najwytrwalszym z seterów, zachowując właściwą tej grupie psów elegancję i urodę. Karierę zrobił głównie dzięki swemu wspaniałemu charakterowi, i jeśli ktoś mu w niej przeszkadza, to tylko pies mający cechy psychiczne i fizyczne setera jeszcze bardziej spotęgowane – golden retriever.
Podobnie jak wszystkie setery, gordon jest psem dość wrażliwym, łagodnym, łatwo przywiązującym się do człowieka i potrzebującym bardzo dużo ruchu. Z całej trójki seterów jest on jednak najspokojniejszy i najbardziej zrównoważony, pomimo więzi z człowiekiem dość niezależny w swych działaniach, ale nigdy nieopanowany, porywczy czy nerwowo histeryczny, jak zdarza się to jego irlandzkim krewniakom. W przeciwieństwie natomiast do innych ras seterów gordon jest raczej psem jednego człowieka lub jednej rodziny, zaś wobec osób postronnych bywa wycofany lub nieufny. Jeśli można sobie wyobrazić mieszankę radości życia i dystyngowanej rezerwy, to będziemy blisko charakteru gordon setera. W stosunku do swego przewodnika jest to przyjaciel absolutnie lojalny i wierny, zda się nawet, że łączy go z nim intymna więź, niedostępna dla nikogo oprócz tej dwójki – stąd gordony bardzo trudno zmieniają właścicieli i raz ułożony pies tej rasy praktycznie nie przedstawia większej wartości dla innego przewodnika (nie jest to cecha. którą cenią myśliwi…). Jeśli poświęca mu się wystarczająco dużo czasu i zapewnia odpowiednio dużo swobodnego ruchu, w domu jest psem spokojnym, cichym i nieabsorbującym. Brak mu wprawdzie wzruszającego sentymentalizmu seterów angielskich, dla których największą radością jest oprzeć łeb na kolanach pana i pomilczeć sobie razem z nim, ale nie znaczy to, by gordon był psem nie uznającym wzruszeń. Razem z panem cieszy się jego radościami, lubi ludzi, których lubi przewodnik i – niestety, bardzo to widać – nie lubi osób, za którymi jego pan nie przepada. W stosunku do dzieci raczej cierpliwy i tolerancyjny, choć łagodność ta obejmuje raczej tylko “swoje domowe” dzieci – wobec cudzych gordon woli wycofać się na swoje posłanie.
Pod wpływem psów amerykańskich setery – wszystkie – wyraźnie zmieniły swój pokrój na wystawach: egzemplarze wygrywające na wystawach mają dziś włos obfity i długi aż do przesady, niemożliwy do utrzymania u psa pracującego w polu i wymagający szczególnej pielęgnacji. Niektórzy sędziowie, zwłaszcza myśliwskiej proweniencji, daremnie walczą z szatą psującą sylwetkę psa użytkowego i preferują kondycję roboczą pomocnika myśliwego. Stoją jednak na z góry przegranej pozycji i rozdzielenie rasy na dwa typy: użytkowy i wystawowy jest nieuchronne, tak jak spotkało to owczarki niemieckie czy spaniele.
Co dziwić może u psa w sumie niezbyt ciężkiego, gordon seter to rasa spośród wszystkich psów tego pokroju najbardziej narażona na dysplazję stawów biodrowych – wedle badań opublikowanych przez AKC w 2001 roku jest na szóstym miejscu w rankingu psów cierpiących na to schorzenie. Prawdopodobnie w spadku po odległym przodku – owczarku szkockim – gordony miewają kłopoty z uogólnionym postępującym zanikiem siatkówki. Na szczęście w polskiej populacji gordonów choroby te występują raczej okazjonalnie.
Przy zdecydowaniu się na życie z gordonem trzeba pamiętać, że przede wszystkim jest samodzielny pies myśliwski, ze wszystkimi instynktami i zachowaniami właściwymi tej grupie psów. Oznacza to choćby i to, że najlepiej nawet ułożonego gordona nie należy w zasadzie w lesie spuszczać ze smyczy, bo nigdy nie ma się stuprocentowej pewności, czy da się odwołać do nogi.

Copyright for text © by Adam Janowski

Dodaj komentarz