CHART ANGIELSKI WHIPPET

CHART ANGIELSKI WHIPPET

Elegancki wygląd i arystokratyczne maniery whippeta w najmniejszym stopniu nie zdradzają jego pochodzenia – zdało by się, ze psy te od stuleci wylegują się na kanapach książęcych salonów, układają przed kominkiem i przede wszystkim starają się dobrze wyglądać. Nic bardziej mylącego! Whippet powstał raptem około półtora wieku temu i przez wiele lat nie tylko salon, ale nawet obejście dworu było dlań strefą zakazaną!
Ludzie, którzy zajęli się stworzeniem whippeta, szukali psa przeznaczonego do całkiem konkretnych celów. Jedna z ulubionych rozrywek brytyjskiej gawiedzi były organizowane na arenie konkursy zabijania królików na czas.
Zresztą nie tylko króliki spotykał ten los – psy dławiące szczury na arenach były przodkami wielu terierów). Od psów dokonujących króliczej hekatomby, zwanych potocznie “snap dogs”, wymagano ogromnej szybkości, zwinności i wyraźnej pasji zabójcy.
Autor słynnej monografii chartów, Xavier Przeździecki napisał o whippetach, że “zrodziły się nie w purpurze, a w miale węglowym”. Hodowano je w latach trzydziestych i czterdziestych ubiegłego wieku tam, gdzie był na nie największy popyt – w najbardziej uprzemysłowionej części północnej Anglii. W hrabstwach Lancashire, Yorkshire i Northumberland prymitywne rozrywki, połączone z elementami hazardu, cieszyły się ogromnym powodzeniem wśród górników, drobnych rolników i pierwszych robotników fabrycznych. Ich niedziele wyglądały zawsze podobnie – najpierw kościół, potem knajpa i obstawianie zakładów, który pies w najszybszym czasie zagryzie dziesięć czy piętnaście królików. Po wprowadzeniu w 1835 ustawowego zakazu podobnie krwawych rozrywek usankcjonowane zabójstwa zwierząt zmieniły się w inny hazard – wyścigi. Biedaków nie stać było na pasjonowanie się wyścigami koni, stąd dotychczasowe snap dogs zdobyły nową specjalizację. Przyszło im to i o tyle łatwiej, że polowania na króliki rozwijały w nich cechy, przydatne także w wyścigach: szybkość reakcji, szybkość w ruchach i instynkt pogoni. Psy robotników brały teraz udział w rag races – pogoni psów na ciągniętą na lince szmatką.

Niewielkie koszty utrzymania takiego psa w połączeniu z niemałymi dochodami, jakie mógł przynieść właścicielowi sprawiły, że stosunkowo szybko pojawiło się wiele rag hounds, a ujednolicenie typu przyszło jeszcze szybciej. Wygrywały psy najlepiej dostosowane do szybkiego biegu na krótkich dystansach, i tylko takie były dalej mnożone, co wkrótce narzuciło wyraźne wspólne cechy fizyczne wszystkim psom biorącym udział w wyścigach.
Okres ten, dość ważny dla kształtowania się typu nowoczesnego whippeta, do dziś przysparza bólu głowy historykom kynologii. Jakie rasy brały w tym udział? Nie ma wątpliwości – najbliższymi krewnymi musza być z pewnością jakieś charty: albo greyhoundy, albo charciki włoskie. Problem w tym, że w pierwszej połowie XIX stulecia charcik włoski był praktycznie nieznany w północnej Anglii, a greyhound – już wtedy ukształtowany – był jednak dużo za duży, a obie te rasy były za drogie i za ekskluzywne, by mogły poprawiać zwierzęta wyścigowe biedoty…
Anglicy, którzy uwielbiają wywodzić wszystko z dalekiej przeszłości, mieli już na podorędziu stosowne wyjaśnienie. Otóż wedle niego whippety powstały z psów króla Karola I. Władca ten miał sprowadzić z Francji sforę charcików włoskich, które po 1648 roku “rozpierzchły się w lud” i krzyżowane z terierami kłusowników jakoś przeczekały prawie dwieście lat. Trudno uwierzyć w tak cudowny przypadek, ale historia zna bardziej podejrzane rozwiązania…
Fanatycy starodawnego pochodzenia whippetów z duma podkreślają jeszcze, że już w 1577 roku w tzw. Kronikach Harrisona użyto zwrotu whappet na określenie jednego z psów, a w 1610 (na długo przed Karolem I) w dokumentach drukowanych występowało słowo whippet, tłumaczone jako “pejczyk myśliwski”, ale nawet oni nie uznają tego za dowód starożytności rasy. Tak czy siak, można być pewnym, że przodkami whippeta są charty (greyhound lub charcik włoski) i niewątpliwie jakiś terier, o którym nie wiadomo już nic, oprócz tego, że był raczej wysokonożny i pełen temperamentu. Największe podejrzenia padły na Old English Teriera lub English White Teriera (obie rasy już wymarły), choć dopuszczano jeszcze udział manchester teriera lub nawet bedlingtona! To właśnie przodkom – terierom whippet zawdzięcza swą niewiarygodną jak na tak niewielkiego psa siłę i ciętość. Spadkiem po terierach była jeszcze szata whippetów, która do początków XX wieku potrafiła składać się z szorstkich i półdługich włosów (wedle jednego z brytyjskich miesięczników kynologicznych “rough whippets” bywają jeszcze hodowane na północy Anglii i w środkowych stanach USA, ale że ani brytyjski Kennel Club, ani FCI, ani nawet AKC nie uznają tej odmiany, przeto bardzo trudno znaleźć hodowcę tych psów, a na dodatek ich czystość rasy wydaje się mocno wątpliwa).
W 1879 (lub w 1881) roku w książce “Book of the Dog” Vero Shawa pojawił się rysunek podpisany “Snap Dog albo Rag Hound” – i jest to pierwszy w historii wizerunek whippeta. Jedenaście lat później, w 1890 roku, brytyjski Kennel Club zarejestrował te rasę, a gdy w 1911 zabroniono w całej Wielkiej Brytanii polowania z psami na króliki, whippet nie musiał się bać o swe losy – od dawna już nie polował, a jedynie brał udział w wyścigach.
Wyścigowe whippety zadziwiająco szybko wyruszyły z uprzemysłowionych regionów Wielkiej Brytanii na podbój świata, biorąc udział w zorganizowanym hazardzie. Początkowo oficjalna kynologia odnosiła się do nich – zwłaszcza w Europie – dość sceptycznie. Ludwig Beckmann, autor fundamentalnej na owe (1892) lata książki “Geschichte und Beschreibung der Rassen des Hundes” pisał tak: “Trudno powiedzieć, czy psy te mają przed sobą jakąś przyszłość, dotychczas trzymane były wyłącznie przez pracowników kopalń, którzy i u nas, tu i ówdzie, usiłują organizować »wyścigi psów«.“. W trzydzieści lat później nie było już wątpliwości (Richard Strebel “Die deutsche Hunde”): “To sportowy pies biednych ludzi, którzy potrafią głodować, by tylko nie odmawiać wszystkiego swojemu ulubieńcowi. Często się zdarza, że whippet jest jedynym domownikiem, który od czasu do czasu przypomina sobie smak mięsa”. Strebel jako pierwszy zauważył też, że rasa ta “od dawna kształtowana była tylko w jednym celu – do udziału w wyścigach psów, co stało się wśród ubogich warstw społeczeństwa czymś na kształt powszechnego sportu“.
Dziś sport ten – zwłaszcza w Wielkiej Brytanii, USA, Australii, ale też i innych krajach – jest popularną rozrywką nie tylko najuboższych kręgów społecznych. Udział whippetów w wyścigach zwraca bodaj czy nie większą uwagę, niż biegi większych chartów. Na dodatek ten urodzony lekkoatleta, wspaniały biegacz jest szybszy od wielu swych większych kuzynów – borzoi, afganów by nie wspomnieć już o saluki czy biorących udział wyłącznie w wyścigach amatorskich deerhoundów albo wilczarzy irlandzkich. Na krótkich dystansach, będących jego żywiołem, whippet potrafi osiągnąć prędkość powyżej 50 kilometrów na godzinę! To dobry wynik nawet w porównaniu z końmi wyścigowymi czy greyhoundami, które mają nad whippetem tylko jedną przewagę: są w stanie utrzymać ostre tempo przez dłuższy czas, podczas gdy on jest typowym krótkodystansowcem.
Wyścigowe whippety nawet w początkach rasy nigdy nie były trzymane w dużych kenelach; mieszkały zazwyczaj razem z właścicielem i jego rodziną. Może dlatego whippet ma – oprócz swych kwalifikacji wyścigowych – jeszcze jedną zaletę: jest doskonałym psem rodzinnym. W porównaniu z innymi chartami, whippet jest bardzo wrażliwy psychicznie i silnie związuje się z człowiekiem, a zarazem jest niewątpliwie najbardziej podatny na szkolenie. To zdecydowanie ułatwia kontakty z nim, ale nie przeceniajmy tej cechy: to, że jest on najposłuszniejszym z wszystkich chartów nie znaczy jeszcze, że jakakolwiek komenda przewodnika jest w stanie powstrzymać go w pełni biegu pogoni za królikiem, zającem czy choćby wyścigową włóczką. Bieg jest naturalnym żywiołem whippeta i nie ma co liczyć na to, że wystarczą mu długie nawet spacery na smyczy. Jedynym wyjściem jest znalezienie sporego (ogrodzonego!) terenu, na którym whippet będzie mógł się wybiegać do woli, najlepiej za drugim psem. (Jest to jeden z powodów, dla których psy te często trzymane są we dwa lub trzy.)
Ten kłopot wszystkich właścicieli whippetów wynagradzany jest z nawiązką przez inną jeszcze cechę tej rasy: otóż w odróżnieniu od większości chartów whippet jest psem żywotnym i zazwyczaj absolutnie zdrowym (pod warunkiem zapewnienia mu należytego wybiegu). Wyglądający jak krucha figurynka z porcelany whippet jest krzepkim psem odpornym na niekorzystne warunki pogodowe i nawet w naszym klimacie nie potrzebuje zimowych kubraczków, jeśli tylko ma możliwość swobodnego ruchu. Widać czasami na ulicach whippety “trzęsące się z zimna” już przy 2-3 stopniach powyżej zera. Nic bardziej mylnego – drżenie whippetów wynika nie z zimna, a z ekscytacji (podobnie jak greyhoundy) reagują nerwowym drżeniem na pobudzenie. Jeśli jednak nie jesteśmy w stanie zaproponować naszemu biegaczowi intensywnego ruchu, to ograniczajmy czas zimowych spacerów do kilkunastu minut.
Krzepkość whippeta, odziedziczona po proletariackich przodkach, ma jednak i swoja drugą stronę: psy te mają doskonały apetyt i są w stanie wchłonąć niewiarygodne ilości pokarmu. Przez całe prawie życie właściciel niewielkiego angielskiego charta musi walczyć ze swym “dobrym sercem” i tendencją do przekarmiania psa. Nie zapominajmy, że whippet jest chartem i musi zachowywać charcią sylwetkę! Znawcy rasy twierdzą, że idealną kondycje whippeta poznać można po tym, że bez kłopotów widać mu pod skóra żebra, a z góry wyraźnie widać miedzy mięśniami co najmniej pięć kręgów kręgosłupa.
Traktowany właściwie whippet potrafi być nam oddanym i serdecznym domownikiem przez wiele lat. Psy te są, najogólniej rzecz ujmując, bardzo długowieczne i dwudziestoletni whippet wcale nie jest rzadkością… Rzeczywista starość zaczyna się dla whippeta około 11-12 roku życia, kiedy to spora część psów traci częściowo słuch czy wzrok, nie tracąc przy tym ani chęci, ani instynktu pogoni. Stary whippet potrafi być prawdziwym problemem dla właściciela: nie sposób trzymać go wiecznie na smyczy, nie można go z niej spuścić, bo jak przywołać półgłuchego i na wpół ślepego psa z powrotem?
Pomimo tych problemów, whippet ma wszelkie szanse, by spotkało go największe nieszczęście, jakie tylko dotknąć może psia rasę: w najbliższej przyszłości whippet może stać się bardzo modny. Trend ten, widoczny już na Zachodzie Europy, powoli dociera i nad Wisłę. Wynika to z nietypowości whippeta – nie jest on typowym chartem. R. Daub, autor bardzo fachowo udokumentowanej książki o chartach pisał o nim tak: “Wprawdzie whippet, jak każdy chart, potrzebuje wiele ruchu, lecz oprócz tego trzymanie go nie sprawia absolutnie żadnych problemów. Jest czysty, niewymagający i cichy, będąc przy tym dość czujny. Używa głosu tylko wtedy, gdy jest to konieczne, co oznacza, że nawet najwrażliwsi sąsiedzi nie będą mogli się na niego skarżyć“.
Whippety są psami niewiarygodnie wprost spragnionymi ciągłego kontaktu z panem, co wprawdzie czyni z nich miłych domowników, ale bywa źródłem wielu kłopotów. Pomińmy już powszechną wśród whippetów pasję sypiania w łóżku człowieka, ale ma to i inne aspekty. Właściciele tych psów niechętnie się do tego przyznają albo próbują to tłumaczyć bezbrzeżnym przywiązaniem psów, ale whippety namiętnie kradną części garderoby i ukrywają je w sobie tylko znanych miejscach. Ot, czasami po prostu lubią wytarzać się w starym swetrze pana lub pogryźć sobie jego kapeć. Nie ma co liczyć na to, że “corpus delicti” odnajdzie się na psim posłaniu – whippety z nich nie korzystają. Uwielbiają natomiast wszelkie sofy, fotele, kanapy; bo tam siaduje człowiek. Jeśli właściciel siądzie na krześle, whippet natychmiast postara się ułożyć na drugim, byleby wyżej nad podłogę, na tym samym poziomie co człowiek – a najlepiej, by krzesło było tapicerskie, miękko wyściełane… Wszystko to czyni wizyty z whippetem dość kłopotliwe, ale i na to jest sposób: wychodząc z whippetem do znajomych właściciele zawsze zabierają ze sobą “psi kocyk”. To jedyny sposób, by nasz pies ułożył się u naszych nóg, a nie na krześle przy stole.
Kolejną zaletą whippeta jako psa domowego jest absolutnie bezproblemowa pielęgnacja psa. Krótki włos whippeta łatwo utrzymać w czystości i jedynym narzędziem do tego jest flanelowa szmatka, która przecieramy całego psa raz czy dwa razy w tygodniu. Jest to niestety konieczne, gdyż whippet gubi włos i nie ma wyraźnych okresów linienia, tracąc włos po trochu, ale przez cały rok. Równie istotne jest czyszczenie uszu, gdyż charty maja skłonność do zapalenia ucha zupełnie jak psy zwisłouche. U psów, które nie mają możliwości swobodnego biegania po zróżnicowanym podłożu, konieczna jest kontrola długości pazurów i regularne przycinanie ich: nie ścierane regularnie pazury sprawiają psu ból przy chodzeniu, a co gorsza – dłuższe pazury potrafią boleśnie złamać się przy pierwszym biegu, a znane są też wypadki, w których złamany zostaje nie tylko pazur, ale i cały palec!
Whippety nie są psami hałaśliwymi, szczekliwymi i niezbyt nadają się na stróża mieszkania. Zachowują zazwyczaj wyniosłą obojętność wobec wszelkich nieznanych odgłosów i doprawdy burzy z piorunami trzeba, by obudzić głęboko uśpionego czworonożnego biegacza. Doskonale zgadzają się z innymi psami, zarówno znanymi jak i spotkanymi pierwszy razi są w zasadzie wyzbyte jakiejkolwiek agresji w stosunku do psów i ludzi. Z innymi zwierzętami bywa gorzej – jeśli jakiekolwiek kot czy zając będzie miał nieszczęście spotkać biegającego luzem whippeta, to uratować się może tylko skokiem na drzewo lub do nory, bo powstrzymanie goniącego whippeta jest praktycznie niemożliwe.
Podobnie jak większość chartów, whippet jest typowym “wzrokowcem” i w porównaniu z innymi rasami jest mniej podatny na bodźce węchowe. Sprawia to jeszcze jeden kłopot właścicielom tych psów – goniący zwierzynę whippet utrzymuje stale kontakt wzrokowy ze ściganą “ofiarą” i praktycznie nie zauważa niczego innego – także przeszkód na drodze. Wiele psów odniosło poważne obrażenia podczas coursingu (pogoń charta lub pary chartów za sztucznym zającem w naturalnym terenie), a na dodatek chart potrafi się zgubić. Jest to jedna z dwóch grup psów (grupa IX i X FCI, psy do towarzystwa i charty), które miewają kłopoty z orientacja przestrzenną, tak więc spuszczać ze smyczy należy je tylko na ogrodzonym terenie.

Copyright for text  © Adam Janowski

Dodaj komentarz