Jagger nie został otruty na wystawie !!!

Jagger nie został otruty na wystawie !!!

Adam-Janowski

Uwaga z poniedziałku, 16 marcaoficjalne stanowisko Kennel Clubu, wraz z opinią lekarzy weterynarii, potwierdza to, co w tytule – JAGGER nie został otruty na Crufcie, przeczytajcie Państwo sami TUTAJ , by uniknąć wszelkich wątpliwości.

—————————
Tutaj zaczynamy text wedle wiedzy z 13 marca

Co tu pisać o wystawie, jeśli dzisiejsze możliwości techniczne sprawiają, że często – tak choćby jak było w Helsinkach, na wystawie światowej – internauci w Polsce znają wyniki szybciej niż dziennikarz na miejscu, bo strona internetowa wystawy jest odświeżana na podstawie raportów sekretarzy ringowych, a news desk w pressroomie (dla tradycyjnie przywiązanych do języka polskiego – w punkcie informacji dla dziennikarzy w saloniku prasowym) wymaga jeszcze kogoś, kto te informacje przerobi i przetłumaczy na angielski? Wyniki Państwo znają, wiecie, że wygrał rosyjski szkot z amerykańskiej hodowli McVan’s Vandry Huber przed szwedzkim flat coated retrieverem. Jeśli mi osobiście czegoś szkoda, to nie zauważenia przez sędziego wybierającego Best In Show olśniewającego malamuta… Giełda wystawowa typowała zresztą jakiegoś teriera od pierwszego dnia Crufta, bo p. Irving, wybierający BiS jest w trzecim pokoleniu hodowcą terierów właśnie, borderów.
Warto jednak zauważyć, zamykając temat samej wystawy, że generalnie i BiS i BiS Reserve wyjechały z Wielkiej Brytanii, co dało asumpt do bardzo ryzykownej, ale ciekawej hipotezy, o której chciałbym dziś w ramach tematów wokół Crufta napisać.
Poniedziałkowe gazety w Birmingham – wszystkie, od The Times po The Sun, poświeciły wiele miejsca sprawie śmierci irlandzkiego setera z Belgii, Thendara SATISFACTION, domowo zwanego Jagger. Ten trzyletni pies, z brytyjskiej hodowli, syn psa, który wygrał BOB na Crufcie w 2010 roku, pól brat zwycięzcy z ubiegłego roku i brat tegorocznego zwycięzcy (jego zdjęcie macie Państwo w dalszej części artykułu, w relacji z przedwczoraj) Thendara POT NOODLE, w piątek, w kilka godzin po powrocie do domu zaczął się pokładać i najwyraźniej źle się czuł. Wezwany pilnie przez właściciela, Wiillema Lauwersa, weterynarz zdążył tylko stwierdzić śmierć wskutek zatrucia. Co prawda oficjalny komunikat z wyników sekcji będzie dopiero jutro, tj. we wtorek, ale pierwsza nieoficjalna diagnoza jest niewątpliwa: Jagger został otruty kawałkiem wołowiny, podanej mu przez nieznanego sprawcę podczas wystawy!
Informacja o tym natychmiast dotarła do organizatorów wystawy, ktorzy pospieszyli z deklaracjami najszerszej współpracy z policją w odkryciu sprawcy, takie jest tez stanowisko zarządców NEC (hal wystawowych, w których odbywał się Cruft). Policji gotowej współpracować z policją belgijską przekazano zapisy z kamer podglądających halę seterów, ale niewielkie są szanse na zidentyfikowanie sprawcy. Współwłaścicielka Jaggera, mieszkająca w Leicester Dee Milligan-Bott, twierdzi że pies został otruty przez pomyłkę, a prawdziwym celem ataku konkurentów był zwycięski tego dnia Noodle (oba psy mają tych samych współwłaścicieli, Jagger mieszkał w Belgii, Noodle w UK). Za hipotezą tą przemawiałby fakt, że oba psy w oczekiwaniu na ocenę ostateczną siedziały w sąsiednich boksach, a nawet – prawdopodobnie – zamieniły się boksami, i feralny kawałek wołowiny podano Jaggerowi sądząc, że to Noodle (oba psy były do siebie ponoć bliźniaczo podobne – bo też i były bliźniakami, choć fachowcy od rasy rozróżniali je na pierwszy rzut oka).
Telewizja, prasa i internet licytują się teraz w tym, kto poda więcej tragicznych szczegółów zdarzenia – im bardziej brukowe pismo, tym bardzie rozpaczliwe opisy śmierci Jaggera ‘w ramionach jego ukochanego kompana, 11-letniego syna Lauwersa, Jeremiego. Dość powściągliwie wypowiedziała się na ten temat Caroline Kisko, sekretarz Kennel Clubu, która opisując zdarzenie jako ‘przerażające’ dopuściła, że jedną z możliwych i rozpatrywanych przez policję hipotez przyczyn całego zajścia jest „niechęć wobec nie-brytyjskich uczestników Crufta” – i tu wracamy do początku tekstu: Cruft jest nadal świętem brytyjskiej kynologii, ale coraz więcej powodów do świętowania mają obcokrajowcy.
Co prawda, sadzę, że w tym wypadku nie ksenofobia w wydaniu kynologicznym a zwykła, niska i podła zazdrość konkurencji leżała u podłoża śmierci biednego irlanda, który nieświadomie i feralnie zastąpił swego zwycięskiego brata. Pamietajmy, że tytuły zdobyte na Crufcie bardzo podnoszą ‘wartość reklamową’ psa – firmy produkujące karmę, smakołyki i utensylia dla psów ustawiają się w kolejce do zwycięzców poszczególnych konkurencji, wymachując grubymi portfelami: wartość kontraktów, jakie zawarł ubiegłoroczny zwycięzca BiS na Crufcie szacowano na ponad 200.000 funtów! (Oczywiście, pies nie miał tu wiele do powiedzenia, wszystko załatwiali jego właściciele). Nic dziwnego, że p. Milligan-Bott oszacowała wartość zmarłego zwierzaka na 50.000 funtów, grubo powyżej ćwierci miliona złotych, a jego brat, zdobywca BOB, (który był prawdopodobnie celem zamachu) jest wart reklamowo co najmniej drugie tyle!
I to temat, który przyćmi wszelkie komentarze o wystawie Crufta, przynajmniej w świecie mniej kynologicznym – tak jak było to w 1992 roku, kiedy to właściciel i handler w jednej osobie pewnego anatoliana oskarżył konkurenta o otrucie jego psa, jakoby z zazdrości o jego piękną, olśniewającą biel futra … Sprawa nie doszła do sądu, wówczas skarżący i oskarżany zawarli tajną ugodę pozasądową, co wskazywało by, że jednak coś na rzeczy było… Po dwudziestu trzech latach sprawa jakby powróciła – czy to dużo, jak na 124 lata historii wystaw Crufta?

*
Wedle oświadczenia lekarza weterynarii, prowadzacego w Belgii Jaggera, dr Patricka Jansa, pies prawdopodobnie zatruł się pestycydami używanymi w rolnictwie w drodze do domu, po wyjeździe z wystawy. Szczegóły podaje Daily Mail TUTAJ – Kliknij!

*

Kennel Club w poniedziałek wydał swe oficjalne oficjalne stanowisko w sprawie Jaggera, podkreślając w nim, że wersja celowego otrucia psa jest tylko jedną z kilku rozpatrywanych przyczyn jego śmierci, i dopóki nie będzie jednoznacznego orzeczenia lekarzy weterynarii nie można jednoznacznie wskazać żadnej z nich. Jednocześnie KC podkreśla, że żadna z osób zamieszanych w sprawę tragicznego zdarzenia nie zgłaszała i nie zgłasza żadnych pretensji pod adresem organizatorów wystawy. Na zakończenie KC zwrócił sie do wszystkich, którzy mogliby mieć jakiekolwiek wiadomości na temat feralnego zajścia o bezzwłoczne poinformowanie o swej wiedzy organizatorów wystawy.

—————— 03.03.2015 –
Nie ma tego złego, co by nie zmieniło sie na jeszcze gorsze, zwłaszcza w kwestii publicznych deklaracji. Z przyczyn najzupełniej technicznych i nijak od redakcji (a w tym wypadku – ode mnie) szans na zdanie relacji słownej z Crufta do dziś nie było, a czy jutro, tj. w sobotę, uda się złożyć relację fotograficzną z owych dwóch pierwszych dni nawet boję się myśleć.
Dzień pierwszy to gundogs – niewiele mam na ich temat do powiedzenia, bo nie jest to moja bajka, przepraszam. Spedziłem ten dzień głównie na oglądaniu zaplecza wystawy, owych niezliczonych stoisk, sklepików, straganów. Jest ich mnóstwo, ale… niewiele w nich rzeczy naprawdę przydatnych, a jeśli już, to tak potwornie drogich! Zwykły czytnik do chipów, który jeszcze w zeszłym roku kosztował niespełna 60 funtów, teraz (pomimo postępu technicznego, sprawiającego że model sprzed roku jest w zasadzie passe) można kupić za… 65 funtów! I to jako special offer!
Owszem, większość karm jest wyraźnie tańsza niż w sklepach, ale za to droższa niż w wszelakich Klubach Hodowców lub co najwyżej w takich samych cenach. Zatrzęsienie natomiast wszelakich durnostojek, duperelek i innych pamiąteczek, w każdym rodzaju i na każdą kieszeń. Włoską apaszkę z wydrukowanymi sylwetkami rozmaitych ras można kupić na kilku co najmniej stoiskach, już od 3,5 funta (bilet autobusowy – 2,20 funta), reprint okładki Our Dogs, zapowiadającej Crufta 1935 – za 20 funtów, a portret olejny labradora (nawet naprawdę ładny!) już za 250 funtów. Utensyliów co niemiara, wszelakie miski, klikery, kagańce, obroże – od jednego funta do 120. A jeśli przy okazji zechcemy się właściwie do okazji odziać – od skarpetek z westie po skórzany kapelusz z taśmą w pointery… Świat kręci sie wokół psów, a Anglicy to naród sklepikarzy, jak twierdził Napoleon Bonaparte!
Poza wystawą świat jest znacznie mniej kynologiczny – w birminghamskich gazetach o wystawie w czwartek kilka drobnych artykulików, żywcem przepisanych ze stron Crufta i to wszystko, co jak na wystawę gromadzącą ponad 21.000 psów, rozłożoną na 4 dni jakby niewiele. Gdyby nie, rzeczywiście obecne, na przystankach plakaty zachęcające do kupna biletów (bagatela – wstęp 18 funtów za dzień, w sobotę i niedzielę – 19!) można by nie zauważyć tej bodaj największej imprezy psiarstwa w Europie.
Choć nie, można zauważyć – a pociągu jadącym do hal wystawowych wbrew oczekiwaniom jest sporo osób z psami. bez najmniejszego zadęcia wiozących na show swego Pikusia czy Muszkę. Tak, tak! Na ringach równie dobrze można dostrzec odrobione do ostatniej kreski na powiece handlerki z Rosji, jak i starszych ludzi, ubranych najzupełniej przeciętnie, z psami najwyraźniej “domowymi”, choć jakoś tam naprawdę udanymi. Z jednej strony pełen profesjonalizm, z drugiej wiele rozczulającego, a nawet chwytającego za serce szlachetnego amatorstwa. Od dziś nie dam złego słowa powiedzieć na poziom naszego polskiego przemysłu wystawienniczego: to tu właśnie zobaczyłem, że dla wielu ludzi posiadanie psów godnych pokazania to jeszcze pasja, a nie tylko profesja!
A psy są bardzo różnej jakości, podobnie jak sędziowanie. W niektórych rasach werdykty sędziowskie były po prostu zadziwiające i jak powiedział mi dziś jeden z polskich wystawców (brytyjskiej zresztą rasy) – Cruftsa nie ma się co bać, bo tu dużo rozmaitego badziewia przyjeżdża. Rzeczywiście, sporo egzemplarzy, zwłaszcza ras nie brytyjskich, nie szokowałoby poziomem na wystawie choćby w Jarosławiu czy nawet Krośnie, nie obrażając ani Birmingham, ani Krosna. A na dodatek wcale nie można powiedzieć, ze i w rasach brytyjskich kontynent był bez szans – TOTUS TUUS Kaprys Rejenta, clumber spaniel wygrał klasę, płeć, rasę i został Best od Breed! Trudno o bardziej brytyjską rasę niż collie krótkowłosy – a i tu pies import z Polski wygrał w cuglach licznie obsadzoną klasę! Wiele psów, nawet obdarowywanych przez sędziów rozetami za lokatowe miejsca w klasie, jest po prostu przeciętnych. Ale są tez psy zachwycające – alaskan malamute, zwycięzca grupy był po prostu przecudowny! Pokazywane w czwartek setery, zazwyczaj diametralnie odmienne w typie od tego, co widać na kontynencie – zachwycające! A mimo to polski irland Red Devil wygrał klasę – Gratulujemy!!! Postaram sie to Państwu udowodnić za pomocą zdjęć, gdy tylko uda mi się wydłubać je z aparatu, co może niestety jeszcze z dzień czy dwa potrwać…Na razie korzystam z uprzejmości oficjalnych fotografów Kennel Clubu – serdecznie dzięki!
PS, już po przyjeździe do Polski – Na wyraźne życzenie polskich hodowców irlandów przyznajemy sie, że popełniliśmy błąd, powtarzając za oficjalnym biuletynem prasowym wystawy, iż to polski irland wygrał Open Class – NIEPRAWDA!!!

Aha, jakby ktoś sie jeszcze nie zorientował – tak wygląda zwycięzca Crufta Field spaniel, we wzorcowej fryzurze!
Crufts2015_1

Crufts2015_2

Crufts2015_3

Crufts2015_4

Crufts2015_5

Crufts2015_6

Crufts2015_7

Crufts2015_8

Crufts – dzień minus jeden

Od jutra pewno w tym miejscu pojawiać się będą relacje z wystawy Crufta. Wystawa co prawda zaczyna sie dopiero w czwartek, ale sądzę, że już jutro, w środę, będę miał jakieś uwagi, choćby o tym, jak wygląda Birmingham w przededniu tego święta kynologii. Bo ze to święto – to pewne! Przez cztery dni przez hale National Exhibition Center przewinie się łącznie ponad 21000 psów, z czego 220 z Polski (179 wystawców z naszego kraju).
Brytyjska tv Chanel 4 zapowiada codzienne relacje z wystawy Crufta, nawet trzygodzinne! Nasze Psy nie bedą tak obfite w doniesienia, ale gwarantujemy,że warto będzie codziennie tu zajrzeć!
A jeśli nie będzie warto – to napiszcie do redakcji redakcja.naszepsy@gmail.com ze skargą i zamówieniami, czego dotychczas w naszych relacjach brak – postaramy sie poprawić!

A jeśli chcesz wiedzięć jak to sie zaczęło – przeczytaj tu!
Adam Janowski

Dodaj komentarz