GOSTYNIN 24 05 2015

GOSTYNIN 24 05 2015

Adam-JanowskiObiecałem sobie – i Czytelnikom – że już nigdy, przenigdy nie będę wracał w tekstach „od redakcji” do konkretnych ocen wystaw czy osobistych ocen tychże, bo więcej z tego obrażonych i nadąsanych niż pożytku. I jak z każdymi obietnicami publicznymi bywa – NIE UMIEM DOTRZYMAĆ! Jeśli ktoś z Państwa uważa, że nie powinniśmy pisać o tym, co jest niedostatkiem, a wszystko albo chwalić, albo milczeć, to niech raczej nie czyta tego tekstu…

Byłem wczoraj, tj 24 maja na wystawie krajowej w Gostyninie, organizowanej przez Oddział w Płocku. Chciałbym podzielić się z Państwem kilkoma refleksjami:

W katalogu na stronie 2 czytamy, że o godz. 16 nastąpi zamkniecie wystawy, czyli wybór Najpiękniejszej Pary, Młodszego Szczenięcia, Szczenięcia itd., w tradycyjnej kolejności. Na stronie 17 z kolei czytamy, że o godz. 14 rozpoczną się konkurencje finałowe, w tej samej kolejności. Zaczęły się dość niespodziewanie o godzinie 15.15, za to w kolejności dowolnej, losowo ogłaszanej przez absolutnie uroczego Pana Konferansjera wystawy.

W katalogu na stronie 6 zapowiadane jest, że nagrody za zdobycie Zwycięstwa Rasy Gostynin 2015 będą wydawane na ringach. W praktyce nie było jakichkolwiek obiecanych na piśmie nagród za BOB… Drobiazg, ale wstyd.

Na większości (a może i wszystkich, nie miałem okazji sprawdzić) ringów nie było gospodarzy ringowych, stąd odebranie numerków startowych wymagało zaangażowania uwagi albo sekretarzy, albo sędziego – bo odbywało się nieuchronnie w trakcie sędziowania. Do liczniej obsadzonych ringów stała zatem kolejka, by w przerwie pomiędzy dyktowaniem jednego a drugiego opisu odebrać swoje numerki.

Nie było też jakiegokolwiek organizatora podczas organizacji ringu honorowego, stąd na ring przygotowawczy mógł wejść ktokolwiek chciał i z jakimkolwiek psem, bo ani nikt nie sprawdzał uprawnień do występu, ani nikt nie wpuszczał psów konkretnej grupy, wszystko działo się pod dyktando Pana Konferansjera, który najwyraźniej nie wiedział/nie umiał/nie rozumiał, po co i dla kogo ów ring jest. W efekcie zlitowała się nad biednymi wystawcami jedna z sędziów, usiłując wprowadzić w ów nieziemski bałagan odrobinę porządku. Organizatorzy w tym czasie siedzieli sobie spokojnie na ringu honorowym…

Absolutnie uroczy Pan Konferansjer – furda, że nie umiał określić większości ras psów występujących na ringu honorowym , najwyżej było trochę śmiechu z łamańców jakie wyczyniał do mikrofonu, określając niektóre rasy jako ‘jakiś oczywiście terier’ albo ‘sznaucer, i sznaucer, i jeszcze jeden sznaucer’. (Najliczniej reprezentowaną wedle niego rasą w Gostyninie były border collie, bo jako pies tej rasy występował i owczarek australijski, i border collie, i border terier – a ponoć nawet i owczarek szkocki, ale tego pokładając się ze śmiechu już nie słyszałem).
Zdecydowanie gorzej jednak, że nie wiedział, kto i w jakiej kolejności powinien na ringu występować, stąd wywoływał do ringu przygotowawczego rasy ‘spod dużego palca’. W efekcie szczenięta były oceniane przed młodszymi szczeniętami, a charty nagle znalazły się w VIII grupie FCI, zaś do przygotowania się do prezentacji w klasie młodzieży wezwano „Psy z tytułami zwycięzców rasy z klasy młodzieży”., co przy braku kompletnie kogokolwiek z organizatorów na „ringu przygotowawczym” wprawiło wystawców w niejaką konfuzję….

Zauważmy, że ów Pan Konferansjer był zarazem skarbnikiem wystawy, więc aż strach pomyśleć, co dzieje się w rachunkach, jeśli organizował ich obieg równie starannie, co ring honorowy. Może i dlatego budżet wystawy nie wytrzymał obiecanych nagród za BOB ani jakichkolwiek znaczących nagród rzeczowych dla zwycięzców: trzy kilogramy karmy za zdobycie BiS-a to jakby trochę wstyd, to jak danie jedynie lizaka dla zwycięzcy ogólnopolskiego konkursu na najlepszą pracę magisterską…

Można by pisać jeszcze wiele o niedostatkach tej wystawy, bo było ich sporo, ale skupiłem się na tych, które dotyczą sprawy bodaj najważniejszej – wyglądu wystawy dla osób nie biorących w niej udziału, dla osób, które chciały przyjść popatrzeć na ładne psy i cokolwiek z tego bałaganu pojąć. Zadaniem statutowym ZKwP jest popularyzacja kynologii. A w Gostyninie: Pogoda nie zawiodła. Sędziowie nie zawiedli. Wystawcy nie zawiedli. Psy nie zawiodły.
I tyle.

Adam Janowski

PS. NA okładce stoją zdjęcia z owej wystawy. Więcej – a jest ich ponad 300 – sukcesywnie dodajemy do galerii GOSTYNIN 2015 w dziale ALBUMY.