Jak ustrzec się ataku nieznanego psa?

Jak ustrzec się ataku nieznanego psa?

Siedem zasad wobec agresji

Jeśli dojdzie do – niespodziewanego zazwyczaj – spotkania z nieznanym psem, zwierzę bywa równie zaskoczone jak my. Na nieznaną sobie sytuację potrafi zareagować strachem, a na strach – agresją. W większości wypadków można jednak uniknąć ataku psa, nawet nieznanego, lub przynajmniej zmniejszyć jego nieprzyjemne skutki.

  1. Przede wszystkim – nie okazywać strachu. Jest całkiem możliwe, że pies wcale nie ma wobec nas złych zamiarów, a tylko tak się nam wydaje. Najlepiej jest nie zwracać na psa uwagi i skoncentrować się na czymś innym. Lepiej do psa się nie odzywać. Ton naszego głosu może zdradzić psu nasze obawy.
  2. Jeśli pies na nas szczeka, ale podejrzewamy, ze wcale nie ma zamiaru nas zaatakować, możemy próbować nawiązać z nim kontakt. Spokojnie do niego mówimy – raczej cichym głosem – i powoli, ale zdecydowanie podsuwamy mu do powąchania dłoń. Bardzo rzadko zdarza sie, by pies w takiej sytuacji atakował.
  3. Staramy się nie patrzeć psu prosto w oczy – może to zinterpretować jako próbę sil. Powinniśmy do niego spokojnie, powoli mówić, ale spoglądać raczej na bok głowy lub na korpus, a nie w oczy!
  4. Należy starać się odczytać z psiego zachowania, co pies stara się nam przekazać swą postawą… Zwierzę zazwyczaj stara się zaakcentować swe agresywne zamiary na jeden lub kilka z poniższych sposobów łącznie:

– Stara się nam zagrodzić drogę,

– Stoi bez ruchu, z napiętymi mięśniami, na szeroko rozstawionych łapach, ogon ma wyprostowany, zazwyczaj zadarty, albo rusza nim delikatnie, samą końcówką, w sposób przypominający drżenie końca ogona,

– Warczy, marszczy nos i przeciągle szczeka.

– Jeży włos na karku i grzbiecie.

  1. Jeśli sądzimy, że pies może zaatakować, zostajemy na miejscu, bez ruchu. Bardzo rzadko zdarza sie, że pies zaatakuje osobę, która się nie rusza. „Nieruchoma niemowa” jest zazwyczaj odbierana jako osoba niegroźna i nie warta specjalnego zainteresowania.
  2. Jeśli dojdzie już do ataku, postarajmy się bronić tym, że podstawimy psu jakiś przedmiot, na którym wyładuje pierwszy impet ataku – teczkę, kij, w ostateczności czapkę. Jeśli mamy przy sobie dezodorant lub inny spray, możemy go użyć – ale staramy się psiknąć psu w pysk, nigdy w oczy (nie zatrzyma to ataku, a tylko go rozzłości).
  3. W każdym wypadku staramy się – jeśli tylko jest to możliwe – zachować zimną krew. Nie wolno krzyczeć, nie wolno uciekać. Pies będzie zawsze szybszy, a strach jest złym doradcą.

Dodaj komentarz