Kaczy oszust podbija świat

Kaczy oszust podbija świat

Szczególną grupą psów myśliwskich są retrievery – dlatego, że są to psy celowo wyzute z jakiegokolwiek instynktu myśliwskiego! Nie, to nie pomyłka: to retrieve oznacza przynosić, oddawać. Retrievery są psami, które same nie polują, lecz tylko pomagają w polowaniu, przynosząc z wody czy z zarośli ustrzelone ptactwo. Zastosowanie takie wymaga od psa, by nie usiłował polować na własną rękę i by instynkt nie nakazywał mu podążania za każdym tropem czy wonią dowolnej zwierzyny.
Natomiast psy te są wyjątkowo silnie związane uczuciowo z przewodnikiem i jego rodziną, łatwe w układaniu i miłe w kontaktach, przez absolutny zanik przyrodzonej agresji. Do grupy retrieverów stosunkowo niedawno dołączył jeszcze jeden: Nova Scotia Duck Tolling Retriever. Ten Kanadyjczyk trafił “na salony kynologiczne” i do rak nie-myśliwych dość nietypowo, bo przez Holandię. Choć kanadyjski Kennel Club uznał tę rasę już w 1945 roku, to pierwsze egzemplarze trafiły do Europy dopiero w ponad trzydzieści lat później.

Jak każda rasa, także i ta ma legendy tyczące jej powstania. Półwysep Nowa Szkocja, wchodzący w głąb Atlantyku, od setek lat jest rajem dla wodnego ptactwa, odbywającego tu swoje lęgi. Indianie, zamieszkujący te okolice, zaobserwowali niegdyś, jak dzikie lisy sprytnie polują na kaczki. Dwa albo trzy zwierzęta demonstracyjnie wychodziły na brzeg rzeki i zaczynały zabawę, w najmniejszym stopniu nie zwracając uwagi na ptactwo. Młode kaczki, w pierwszej chwili przerażone, oswajały się szybko z tym widokiem, a nawet podpływały do brzegu czy wychodziły na ląd, by popatrzeć na lisie widowisko. W tym momencie zrywał się kolejny lis, od dawna przyczajony w chaszczach nad brzegiem i jednym skokiem chwytał kaczkę pływającą z młodymi – i tak do następnego razu. Indianie ponoć usiłowali wykorzystać tę samą metodę, przyuczając swoje rude niczym lisy psy, by bawiły się na brzegu, odwracając uwagę kaczek na tyle, by Indianin mógł podejść na odległość celnego strzału z łuku. Gdy w XIX wieku na półwyspie pojawili się biali osadnicy, przejęli od rdzennych mieszkańców i metodę polowania, i przyuczone do niej psy.

Legenda jak legenda, ale cos w niej jest – rzeczywiście, podobna metoda polowania stosowana jest ponoć do dziś. Myśliwy ukryty w specjalnym ochronnym namiocie rzuca psu na brzeg piłeczki, pies niezmordowanie aportuje, biega radośnie, zwracając uwagę kaczek. Zaciekawione tym ptaki podpływają coraz bliżej, pada strzał – i pies ma tylko jedno zadanie: wskoczyć natychmiast do lodowatej wody i wyciągnąć na brzeg ofiarę zbytniej ciekawości. Stad też i nazwa – tolling pochodzi od to toll – zwodzić, oszukiwać, sprowadzać na manowce. Czy zatem rasa powinna nazywać się “Aportujacy kaczy oszust z Nowej Szkocji”? Coś w tym stylu…

Dzisiejsze retrievery niewiele maja wspólnego z rudymi jak lis psami Indian. W pierwszej połowie XX wieku za wybitnego fachowca w kwestii psów uchodził na Nowej Szkocji rybak nazwiskiem Allen z miejscowości Yarmouth, który – jak twierdził – do miejscowych psów nieznanego pochodzenia dodał krwi wszystkich znanych mu aporterów: cocker spaniela, golden retrievera i irlandzkiego setera, a na dodatek jeszcze collie. Z tej przedziwnej mieszanki powstały psy, które doskonale nadają się do aportowania z wody, są niezbyt duże (około 10 centymetrów niższe od popularnych golden retrieverów), wytrzymałe i ogromnie radosne, uwielbiające zabawę. Kanadyjskim hodowcom zupełnie nie zależało na popularności swych psów, zwracali uwagę wyłącznie na ich umiejętności praktyczne, i uznanie ich lub nie przez Canadian Kennel Club nie miało dla nich żadnego znaczenia. Zainteresowani rejestracją rasy byli głównie urzędnicy Ministerstwa Rolnictwa i Zasobów Naturalnych Kanady, którzy pragnęli mieć choć jedną stricte kanadyjską rasę w FCI, i podjęli się uznania za rasę psów, których liczbę można było policzyć na palcach – w 1945 roku zarejestrowano ich – w kraju pochodzenia! – 15, w roku później ich liczba spadła do ośmiu…

Przez wiele lat Nova Scotia Duck Tolling Retriever był praktycznie poza swą ojczyzną nieznany. Dopiero w końcu lat siedemdziesiątych XX wieku pewien pies trafił do Holandii, w ręce Linusa Bosa, zawodowo zajmującego się układaniem psów myśliwskich. Po tygodniu pracy z “Tolly” (tak w skrócie przyjęło się w Kanadzie nazywać psy tej rasy) Linus gotów był zapłacić każde pieniądze za tego psa – i właściciel nie dość, że musiał sprzedać mu swego kilkumiesięcznego “Kanadyjczyka”, to jeszcze zobowiązał się do pilnego sprowadzenia suczki. W latach osiemdziesiątych pies Linusa Bosa wygrał mistrzostwa aporterów w Holandii, Niemczech, Francji i europejski championat retrieverów – nie trzeba było lepszej rekomendacji. Po relacji telewizyjnej z mistrzostw świata każdy myśliwy zapragnął mieć “Tolly” – a po sprowadzeniu go do domu wszystkie rodziny były absolutnie oczarowane małym rudzielcem. Tak rozpoczął się triumfalny pochód psów tej rasy przez Europę – po miocie szczeniąt u Linusa Bosa pojawił się zaraz następny, w Danii (Duńczycy twierdza, ze w zasadzie “ich” miot był pierwszy), a potem posypało się. W Szwecji od wielu lat działa samodzielny klub miłośników Nova Scotia Duck Tolling Retrievera, choć pierwszy egzemplarz przybył tam dopiero w 1984 roku. Wedle stanu na początek 1999 roku w całej Europie było około 150 “Tollych” – nie licząc egzemplarzy w pełni odpowiadających rasie, lecz importowanych z Kanady z pominięciem CKC, które trafiają zazwyczaj do rak myśliwych. Dziś w samej Polsce jest więcej tollych niż wówczas na całym kontynencie!

Nova Scotia Duck Tolling Retriever jest, oprócz swych zalet jako pies myśliwski, wprost wymarzonym, idealnym psem rodzinnym. Nie za duży rozmiar (około 20 kg wagi), łatwa w pielęgnacji szata, podatność na szkolenie, wspaniały wesoły charakter, sportowa natura, łagodność i sympatia w stosunku do całego świata, silne uczuciowe więzy z przewodnikiem i jego rodziną – czy może być lepsza mieszanka? Myśliwi też powinni być ukontentowani zaletami niewielkiego “Tolly” – duża wytrzymałość, wspaniałe możliwości pracy węchowej, pasja aportera, umiejętność rewirowania za ptactwem.

Artykuły monograficzne o rasie twierdzą, ze nie sposób uczynić z Nova Scotia Duck Tolling Retrievera psa strózujacego czy obronnego. Tymczasem ankieta przeprowadzona przez nieoceniony niemiecki miesięcznik Hunde Revue wśród mieszkających w Niemczech właścicieli psów tej rasy wykazała, że 80 procent z nich jest przekonanych, ze tolly jest czujnym stróżem! Większość z nich twierdzi także, że tolly jest psem wprost urodzonym do uczestnictwa w zawodach agility, choć nie nadaje się specjalnie do zwyczajowych ćwiczeń Psa Towarzysza i obedience – te są zbyt mało ruchowe, nudzą go szybko (z wyjątkiem aportowania!). POszczegolne przypadki sukcesów NSDTR w obedience niestety, nie czynią wiosny…Jeśli czegoś można żałować, to tego że do regulaminów PT nie wprowadzono jeszcze np. pływania na komendę – NSDTR wykonałby to ochoczo! Miłość do wody oznacza także, że Nova Scotia Duck Tolling Retriever wykąpie się we wszystkim, co będzie choćby mokre – kałuża pełna błota będzie w sam raz… Na szczęście prosty, “śliski”, nie filcujący się włos tollys schnie momentalnie, na dobrą sprawę wystarcza, by pies porządnie się otrzepał, by już za chwile był suchy. Rodzaj włosa sprawia także, że “nie trzyma się go brud” i na dobrą sprawę przejechanie szczotką raz w tygodniu w zupełności wystarcza, by pies miał włos w idealnej kondycji!
Hodowcy zwracają uwagę na potrzebę stosunkowo wczesnego oswajania psów tej rasy “z cywilizacją” – jazdą samochodem, ruchem ulicznym, niespodziewanymi hałasami. Nova Scotia Duck Tolling Retriever całkiem niedawno wychynął z kanadyjskiej głuszy i zdobycze cywilizacyjne potrafią go speszyć.

Jednocześnie warto wcześnie zająć się przyzwyczajaniem tollys do obcych ludzi – psy tej rasy w stosunku do nieznajomych są zazwyczaj pełne rezerwy i choć nie trzeba się obawiać niespodziewanego ataku ze strony psa, to warto zadbać, by kontakty z nowo poznanymi znajomymi były pełne sympatii. Natomiast wobec innych psów, czy szerzej – zwierząt – Nova Scottia Duck Tolling Retriever jest wyzbyty agresji i rezerwy, widząc w nich doskonałych partnerów do zabaw. Tolly jest wymarzonym psem-kompanem dla nieco starszych juz dzieci, absolutnie bezpiecznym. W stosunku do dorosłych jest równie wdzięcznym towarzyszem , lecz przez swą ciągłą aktywność fizyczną i chęć zabawy może być z lekka męczący.

Upodobanie do zajęć ruchowych zachowuje do późnej starości, a jest to rasa stosunkowo długowieczna – 16-letni tolly nie jest rzadkością, przy czym wcale nie musi sprawiać wrażenia zgrzybiałego staruszka!
Dostępne mi źródła nie mówią nic o jakiejkolwiek szczególnej podatności NSDTR na choroby czy na częstsze występowanie obciążeń genetycznych – wprost przeciwnie, Tollys są rasą, w której statystycznie stwierdzono mniej przypadków dysplazji biodrowej niż u innych psów porównywalnych rozmiarów. No cóż – Nova Scotia Duck Tolling Retriever jest nadal w dużym stopniu nieskomplikowanym, wysportowanym chłopakiem ze wsi.

Copyright for text by Zuzanna Berger