Książka dla amatora

Książka dla amatora

Książka z popularnej żółtej serii „Dein Hund” jest o tyle ciekawa, że traktując o rasie w Niemczech średnio popularnej (wedle „Hunde Reviev” w całych Niemczech jest nie więcej niż 1800 bearded collies) jest zdecydowanym sukcesem – w ciągu jedenastu lat  cztery wydania, łącznie 19.000 egzemplarzy. Trudno nie nazwać tego triumfem!

Jest to tym dziwniejsze, że, moim skromnym zdaniem, nie jest to książka dobra. Sporządzona wedle najprostszej recepty – 20 procent o rasie, 80 o wszystkim innym – i z założeniem, że piszemy o naszych ulubionych pieskach wyłącznie dobrze. Rzeczywiście, takie podejście sprawia, że możemy liczyć na większy krąg odbiorców, ale cierpi na tym bardzo wartość książki.

W efekcie otrzymaliśmy pozycję, w której historii rasy poświęcono dokładnie 31 wierszy, z których dowiedzieć się można że właściwie rasa ta istniała już 4000 lat temu, a przynajmniej 2000 lat temu już z pewnością. Dowodem na to ma być np. dokument z 1514 roku, kiedy to żeglarz z Gdańska imieniem Grabski sprzedał psa i dwie suki PON-a za barana i owce…

Dokument ten, o którym niewiele wiem, oprócz tego co pamiętam z historii PON-a, jest wedle autorki wsparciem tezy, że pies w typie PON-a i bearded collie był hodowany w czystości rasy na terenach dzisiejszej Polski już od IX wieku. Jak sie ta bzdura ma do całości wywodu, tego nie wie nikt, ale przecież dodaje „naszej” rasie tak pożądanego starożytnego rodowodu…

Jeszcze jedna uwaga na marginesie – niezmiernie mnie dziwi, że nikt dotychczas nie zauważył niewiarygodnej naiwności naszego gdańskiego przodka, który zamienił siekierkę na kijek, wymieniając psa i dwie suki na barana i dwie owce, choćby nawet i matki. Wedle opisu, przywiózł on do Edynburga stada owiec właśnie, których w należytym porządku pilnowały owe psy – po co zatem miałby kupować w Szkocji akurat tryka i owce, jeśli przywiózł na sprzedaż takie właśnie stada? Rozumiem, ze psy tak zachwyciły kupców, że koniecznie musieli je dostać (co dziwi mnie o tyle, że kupowali je nie pasterze, a pośrednicy, którym ocena zalet psa owczarskiego była zupełnie obca, ale niech tam), ale dlaczego oferowali w zamian akurat to, czego właściciel psów miał w naddatku (bo przecież przywiózł na sprzedaż owce własnie…). Jeśli jednak – jak twierdza inni i co wydaje sie bardziej uzasadnione – gdańszczanin przywiózł do Edynburga zboże, a wywoził owce (co nadaje całej historyjce pozór prawdy), to po co brał ze sobą z Polski psy i gdzie one miały okazję pokazać szkockim owczarzom swe zachwycające możliwości? Mnóstwo tu znaków zapytania.

Historia ta nie jest zbytnio związana z książką, ale nie mogłam jej sobie odmówić, by uczulić wszystkich na wątpliwości, jakie budzą chętnie cytowane źródła historyczne. Im zresztą bliżej współczesności, tym z oceną wartości źródeł lepiej, co widać choćby na przykładzie bearded collie właśnie. Otóż wszystkie psy tej rasy na świecie pochodzą w prostej linii od suki, kupionej w dobrej wierze jako sheltie, która wyglądała jakby nieco inaczej niż wszystkie owczarki szetlandzkie na świecie. Ponieważ Jeannie of Bothkennar (tak owa protoplastka bearded collie sie zwała) miała szczęście trafić do bogatego domu, w którym pani G. O. Willison postanowiła zasłynąć jako odtwórczyni „pra-starej rasy brytyjskiej”, przeto „odtworzono” a właściwie sztucznie stworzono rasę w latach 1946-49, czyli całkiem niedawno. Jeśli chcesz dowiedzieć sie nieco więcej o tej rasie, to SPÓJRZ TUTAJ albo i TUTAJ.

Pech chce,  że w monograficznej książce o rasie całej tej historii nie ma, najnowsze wieści pochodzą z 1514 roku, z opisu owej transakcji poczynionej przez naszego zwariowanego rodaka… I tyle ta książka jest warta.

Z drugiej strony nawet pobieżnie napisany rozdział o pielęgnacji sierści jest zdecydowanie przyzwoity, podobnie jak rozważania o tym, kto może i powinien zostać hodowca, a kto trzymać się od hodowania z daleka.

W sumie książka dla kompletnego amatora, który myśli, czy przypadkiem nie kupić sobie bearded collie, bo to taka ładna rasa. Prawdziwy miłośnik kupi tę książczynę, pokiwa głową i postawi na półce, by już nigdy po nią nie sięgnąć.

Copyright for text (c) by Zuzanna Berger

 
Więcej o tej rasie możesz przeczytać TUTAJ – KLIKNIJ!, a mamy także WZORZEC tej rasy.

Dodaj komentarz