Kynologia inaczej czyli AKITA CUP w Krotoszycach

Kynologia inaczej czyli AKITA CUP w Krotoszycach

Psy są dla nas, psiarzy, integralną częścią naszego życia, pełnoprawnymi członkami naszych rodzin. Jeździmy na wystawy, rywalizujemy, zdobywamy championaty… Ale czy można czasem „bawić się w kynologię” inaczej niż tylko na wystawach związkowych? Oczywiście, trzeba tylko bardzo chcieć!

W zeszłym roku po raz pierwszy jedna z najważniejszych w Europie imprez dla fanów ras japońskich po raz pierwszy odbyła się w Polsce. Miłośnicy akit i shib z całej Europy zjechali się pod Legnicę, by uczestniczyć w swoim święcie – „Akita Cup” i „Shiba Nippo Show”

Na pewno nie byłoby to możliwe gdyby nie determinacja jednego człowieka – hodowcy akit, księdza Jana Pazgana (hod. Namitori). To właśnie on, dzięki swoim kontaktom, namówił Włochów (pomysłodawców organizowania takich imprez w Europie) do przeniesienia tej imprezy do Polski. Żeby nie wdawać się w zbędne szczegóły – ubiegłoroczna impreza była taka, że bez problemu uznano, iż w tym roku, w końcu września, też bawiliśmy się tu, w Krotoszycach.

Całość rozpoczynało w piątek po południu sympozjum poświęcone rasom japońskim. Ciekawe, choć jego percepcja wymagała sporej uwagi. Prowadzący je japońscy sędziowie, omawiali poszczególne zagadnienia w swym ojczystym języku. Z japońskiego tłumaczone to było na włoski, z włoskiego na polski, a tu już w podgrupach na języki ościenne – rosyjski i angielski …. W sumie nie było łatwo więc prelegenci z dużą swadą pomagali sobie przy opisach rękoma – takie kynologiczne body language.

Wieczorna kolacja obfitowała w rozliczne niespodzianki, choć już tradycyjnie największa zabawa była przy wielkiej japońsko-akitowo-shibowej loterii …. Nieważne były wygrane, ale całe międzynarodowe towarzystwo miało przy tym dużą frajdę i wiele radości.

W niedzielę rano wszystko jednak było już całkiem na poważnie. Urok „Akita Cup” polega na tym, że japońscy sędziowie oceniają psy według zasad panujących w ich ojczyźnie, a nie obowiązujących sędziów w FCI. A tu, jak się okazuje różnica jest znaczna.

Każdy pies na ringu oceniany jest oddzielnie. Wchodzi sam z handlerem, a sędzia spokojnie go ogląda i ocenia wypełniając skomplikowaną kartę oceny . Dopiero na końcu, podczas finałów cała stawka wchodzi na ring jednocześnie, a dwóch lub trzech sędziów (wybitnych ekspertów od rasy) w drodze ożywionej dyskusji wybiera zwycięzcę.

Opisy były praktycznie całkowicie anonimowe, bo japońscy sędziowie patrzyli na psy, nie mając jakiegokolwiek pojęcia o „drugim końcu smyczy”. Oceny (jako że nie była to formalnie impreza związkowa, a jedynie odbywająca się przy współpracy z ZKwP w postaci oddziału w Legnicy) nie liczyły się do championatów, a służyły jedynie temu by – choćby mniej więcej – dowiedzieć się, jak nasz ukochany pupilek oceniony zostałby w swojej ojczyźnie. Nikomu to jednak nie przeszkadzało. Nie było przegranych, byli jedynie nieliczni najlepsi.

Trzeba obiektywnie przyznać – drugi raz z rzędu księdzu Pazganowi i jego ekipie z legnickiego oddziału ZKwP udało się zrobić znakomitą imprezę kynologiczną na europejskim poziomie. I wszystko wskazuje na to, że nie powiedzieli jeszcze w temacie akit ostatniego słowa ….

Copyright for text & photo (c) by Marcin Jan Gorazdowski „MARTIN-MEDIA”

Omówienie najnowszej książki Autora znajdziesz TUTAJ

Fotoreportaż z Akita Cup znajdziesz TUTAJ

Więcej o Shiba-inu znajdziesz TUTAJ i TUTAJ.

———————————————
MJG2
Marcin Jan Gorazdowski– absolwent SGGW, fotografik, kynolog i terrarysta, autor wielu książek o psach i nie tylko, wieloletni działacz ZKwP.