Lista dr Becker

Sieć pełna jest najrozmaitszych poradników żywieniowych – oczywiście, przede wszystkim dla ludzi, ale także dla psów. Proponujemy dziś zapoznanie się z wystąpieniem dr Karen Becker, amerykańskiej lekarz weterynarii, która spróbowała ułożyć, uszeregować listę sposobów żywienia psów domowych, od najlepszego do – jej zdaniem – najgorszego. Warto się z nią zapoznać, bo choć autorka jest znaną orędowniczką karmienia ‘naturalnego’ i należy do frakcji żywieniowców odrzucających karmy przemysłowe – to jednak zauważyła i dopuściła, że niektóre karmy nie są złe… (Oczywiście, pamiętać należy, źe jej wykład przeznaczony jest dla odbiorców w USA, stąd niektóre realia zdadzą sie nam dość egzotyczne i porady – np. na temat sklepów z artykułami dla zwierząt – mało praktyczne.)

Ogólne uwagi są jednak interesujące, choć czasami zdać się mogą zbyt oczywiste, choćby to, że karmiąc suchą karmą (od 7 do 12 % wilgotności) należy zapewnić psu stały i nieskrępowany dostęp do świeżej wody pitnej (psowate w naturze żywią się karmą zawierającą minimum 70% wody).

Lista dr Becker (przypomnijmy – uszeregowana od najlepszego do najgorszego sposobu żywienia) wyglada następująco:
1) – Wedle autorki najlepszym sposobem żywienia jest zrównoważona domowa dieta surowa, przy czym zrównoważona w tym wypadku oznacza raczej zbilansowana, tj. zawierająca wszystkie składniki niezbędne do właściwego rozwoju lub dobrej kondycji psa. Chodzi tu nie tylko o oczywiście najważniejszy poziom białka, węglowodanów i tłuszczy, ale także o błonnik, witaminy, niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe i pierwiastki śladowe. Warto zauważyć, że Autorka kładzie nacisk na to, by podawane psu produkty były surowe, tj. by niechcący nie pozbawić ich wartości odżywczych przez proces obróbki termicznej (np. gotowanie) ani by nie zmienić zasadniczo ich proporcji (choćby przez smażenie w głębokim tłuszczu).
2) Na drugim miejscu Autorka plasuje gotowe diety surowe, dostępne w sklepach dla zwierząt lub marketach spożywczych (ale nie wszystkich – dr Becker przestrzega przed dużymi sieciowymi sklepami dla zwierząt lub ‘normalnymi’ sklepami, używając raczej sformułowania ‘butiki dla zwierząt’). Ważne, by karma oferowana była jako ‘pełnoiporcjowa’ lub ‘kompletna’Uwaga: produkty oferowane w tych miejscach w Polsce zazwyczaj nie spełniają dość wyśrubowanych norm amerykańskich, a szczerze mówiąc nie spełniają prawie żądnych norm… Dostępne w naszych sklepach spożywczych ‘pokarmy mięsne dla psów’ są mieszaniną zmielonych odpadków poubojowych, tłuszczy i – czasami – śruty lub innych produktów roślinnych, używanych w żywieniu zwierząt gospodarskich, zazwyczaj poddawanych obróbce cieplnej dla podniesienia ich strawności dla zwierząt mięsożernych.
3) Trzeci na liście sposobów żywienia jest podawania psom karmy naturalnej, domowej, gotowanej – ze względu na to, że jest to system dość nienaturalny da zwierząt i zazwyczaj prowadzi do nierównowagi: zwiększenia udziału węglowodanów i tłuszczy w ogólnej puli pokarmowej.
4) Czwarte miejsce na liście dr Becker zajmuje konserwowa (puszkowa) żywność dla zwierząt przygotowana z produktów przeznaczonych dla ludzi. Autorka listy podkreśla, że jest to zdecydowanie najdroższy sposób karmienia psów, a plasuje się tak wysoko na liście tylko dlatego, że produkty przeznaczone do spożycia przez ludzi są certyfikowane i starannie przebadane pod katem szkodliwości dla organizmów ssaków. Pokarm dla psów przygotowany samodzielnie prez opiekuna z produktow przeznaczonych dla ludzi będzie znacznie tańszy, a tej samej klasy jakościowej (a na dodatek bardziej przystosowany do potrzeb czworonogów).
5) Kolejna pozycja to sucha karma wyprodukowana z surowców przeznaczonych do spożycia przez ludzi – zdaniem autorki daje to niejaką gwarancję, że nie ma wśród nich niskojakościowych produktów ubocznych (odpadków rzeźnych itd.)
6) Miejsce szóste zajęły konserwy dla psów klasy Super Premium, bo dopuszczone jest w ich produkcji użycie produktów ubocznych (meat-by-product), która dr Becker uważa za mało wartościowe, choc w pełni akceptowalne
7) A siódme – sucha karma jakości Super Premium (która ustąpiła konserwom li tylko przez nienaturalnie niską zawartość wody)
8) Pozycja ósma wywołała moje zadziwienie – to ‘veterinary-recommended canned food”. (zalecana przez lekarzy weterynarii karma puszkowa). Dziwiłem się, póki nie zobaczyłem w zaprzyjaźnionej lecznicy weterynaryjnej puszek karmy dla psów i dla kotów, najwyraźniej standardowej, przeznaczonej do sprzedaży – zatem gdy w termin ten wprowadzimy nie ‘zalecana’ a ‘sprzedawana przez’ to w pełni zgodzę się z dr Becker,
9) Na dziewiątce stanęła ‘veterinary-recommended dry food’ (zalecana przez weterynarzy sucha karma) – jak wyżej, z uwzględnieniem owego niedostatku wody w karmie,
10) Konserwy dla psów dostępne w sklepach spożywczych ( w naszym wypadku także w supermarketach!) – bo to oczywista karma standardowa i nie ma tam innej, najtańsza i niewyszukana, na pewno nie trująca, ale żeby od razu dobra….
11) Tradycyjnie – dr Becker plasuje karmy suche o oczko niżej niż karmy mokre, puszkowe – stąd tu wszelkie puszki dla psów dostępne w Biedronce czy Realu, ale także Almie czy delikatesach Piotr i Paweł
12) Na przedostatnim miejscu w prezentowanej hierarchii plasuje się karma pół mokra (semi-wet) , dostępna w supermarketach, owe ‘gotowe dania’ w postaci smakołyków (Frolic choćby), które chyba nawet trudno nazwać karmą, ze względu na dużą zawartość soli kuchennej i glikolu propylenowego, dwóch produktów utrzymujących wilgotność i zdecydowanie szkodliwych dla organizmu psa (glikol to bliski krewny śmiertelnie trującego płynu do chłodnic i odmrażaczy)
13) Listę zamyka nieodwołalnie domowa dieta niezrównoważona – co się na polski wykłada „tradycyjne karmienie resztkami posiłków dla ludzi”. No cóż, nie sposób się nie zgodzić!

Jak widać lista jest po części dyskusyjna, ale generalnie słuszna, choć z niektórymi efektami pozycjonowania można dyskutować: wszak konserwy dla psów zawierają WIĘCEJ – dozwolonych czy nie – środków konserwujących niż karmy suche, bo suszenie pozbawia karmy przemysłowe wielu potencjalnych źródeł zepsucia, choćby wielu grzybów, a kilkadziesiąt procent wody w puszce sprawia,że grzyby mogą sie rozwijać dość spokojnie Ale to już kwestia szczegółowa: generalnie nie sposób nie zgodzić się z amerykańskim weterynarzem-żywieniowcem. Oczywiście, uwzględniając odmienność oferty handlowej sklepów zoologicznych w Polsce i w USA…

Copyright for text (c) by Adam Janowski

Dodaj komentarz