Minerały – makroelementy, mikroelementy, pierwiastki śladowe

Minerały – makroelementy, mikroelementy, pierwiastki śladowe

Kiedy mówimy o minerałach, zazwyczaj mamy na myśli naturalne substancje, występujące w przyrodzie w formie mniej lub bardziej krystalicznej. Co poniektórzy, bardziej konserwatywni, żywieniowcy mówią z takich wypadkach o ‘solach mineralnych’, co nie jest dalekie od prawdy. W żargonie osób zajmujących się żywieniem psów czy kotów przyjęło się uważać, że minerały to wszelkie (jakoś tam pozyskiwane chemicznie) substancje dodawane do karm, a mające wpływ na ostateczny smak, przyswajalność czy jakość produktu. Zazwyczaj są to rozmaite sole metali, ale bynajmniej nie tylko! Podział na makroelementy, mikroelementy i pierwiastki śladowe jest dość umowny.
Makroelementy to takie pierwiastki jak wapń czy fosfor, których organizm psa używa na potrzeby wzrostu i rekonstrukcji (tworzą strukturę kości i zębów), a zatem organizm, zwłaszcza młodego, zwierzęcia potrzebuje ich doprawdy dużo. Składniki mineralne, potrzebne w mniejszych ilościach dla dobrostanu psa nazywa się mikroelementami – i jest to głównie żelazo, miedź czy cynk. (Ich dawka niezbędna jest rzeczywiście niewielka – poniżej 0,001% masy ciała psa). To, co spełnia definicję minerałów, a potrzebne jest psu w jeszcze mniejszych dawkach, tradycyjnie nazywa się pierwiastkami śladowymi. Żaden z minerałów nie jest substancją energetyczną, jak tłuszcz czy białko, i albo jak makroelementy jest potrzebny do wzrostu, odbudowy czy reprodukcji psa, albo – jak zazwyczaj mikroelementy – jest niezbędny do pobudzania i regulacji procesów zachodzących w organizmie psa.
Określając zapotrzebowanie psa na sole mineralne trzeba brać pod uwagę nie tylko ilość, ale i wzajemny stosunek poszczególnych substancji. Niedostatek jednej z substancji może w efekcie powstać wskutek nadmiaru innego. W wariancie idealnych wszelkie zapotrzebowanie na sole mineralne należałoby rozpatrywać kompleksowo, jaką całą grupę minerałów, a nie każdy z pierwiastków oddzielnie!
W literaturze można spotkać się z określeniem ‘mikroelementy esencjonalne’, co jest efektem bolesnej anglicyzacji naszego języka naukowego: esencjonalne w tym wypadku pochodzi od angielskiego essential (niezbędne do życia). Do grupy tej zaliczane zwyczajowo są żelazo, jod, miedź, cynk, kobalt, chrom, molibden, nikiel, wanad, selen, fluor, krzem i lit. Jeszcze dziwniejszym nowotworem językowym jest określenie ‘wpółesencjonalne’ – to takie mikroelementy, które – być może – nie są psu niezbędne, ale zdania wśród naukowców są dotychczas podzielone: to bor, brom czy tytan. O występujących w organizmie pozostałych minerałach (takich jak kadm, ołów, aluminium, rubid czy cyna) naukowcy na wszelki wypadek mówią, że to „kandydaci do esencjonalności”, co jest jedynie dowodem na bezradność uczonych!
Ważny jest także stosunek ilościowy minerałów do podawanych zwierzęciu tłuszczy, białek i węglowodanów, gdyż mogą one wpływać na stopień przyswajania soli mineralnych. Warto także zwrócić uwagę, że zapotrzebowanie psiego organizmu na sole mineralne zależy od rozlicznych czynników, nie zawsze dających się ściśle określić: klimatu, wieku i kondycji psa oraz – przede wszystkim – aktywności fizycznej zwierzęcia. Wszystko to sprawia że nawet przy oczywistym niedostatku któregoś z minerałów czasami trudno określić, którego to pierwiastka brak, gdyż zdarza się, że objawy wywoływane przez niedostatek któregoś z nich są bliźniaczo podobne do efektów braku innego…
Warto tu podkreślić, że ze względu na doprawdy niewielkie ilości większości mikroelementów, jakich potrzebuję psi organizm, większość zapotrzebowania na nie doskonale pokrywać może najzwyklejsza, nieczyszczona sól morska, choć nie sposób odmówić przydatności osławionym tabletkom z alg morskich (kelp) czy innym tego typu preparatom.
Tradycyjnie przyjęło się uważać, że dla psiego organizmu najważniejsze jest, zwłaszcza w okresie wzrostu, dostarczenie odpowiedniej (co często pojmowane jest jako ‘jak największej’) ilości wapnia. Otóż nie jest to prawda! Wapń jest wprawdzie zdecydowanie niezbędny dla rozwoju kształtującego się organizmu, ale z jednej strony wcale nie odgrywa w psim zdrowiu tak zasadniczej roli (choćby fosfor jest tu o wiele ważniejszy), a z drugiej – nadmiar wapnia bywa równie szkodliwy, jak jego niedobór, a wedle niektórych specjalistów – jeszcze groźniejszy. U psów żywionych karmami przemysłowymi niedobór wapnia w praktyce nie występuje, zaś nadmiar, owszem, dość często… Na dodatek wapń w psim organizmie przyswajany jest zawsze w ścisłej proporcji (1:1,1) z fosforem, stąd brak wapnia może być wywołany choćby przez niedostateczną podaż fosforu w pożywieniu!
Trudno w zasadzie znaleźć taki okres w życiu ssaka, i człowieka, i psa, w którym można by zmniejszyć ilość dostarczanego w pożywieniu wapnia: najpierw jako budulca kości, a później jako zapewnienie choćby właściwego umocowania zębów (stąd tak ważne jest zapewnienie odpowiedniej podaży wapnia psom o rasowej skłonności do wypadania zębów, czyli shih-tzu, lhasa apso czy choćby wszystkich ras z wzorcowym przodozgryzem…)
99% procent wapnia w organizmie psa – w postaci fosforanu wapnia zazwyczaj – stanowi budulec dla zębów i kośćca. Oprócz budowy zębów czy kości, wapń odgrywa także inne role w organizmie: podtrzymuje funkcjonowanie systemu nerwowego, niezbędny jest do przenoszenia impulsów elektrycznych, dzięki którym np. możliwa jest akcja serca. Wespół z potasem wapń zapewnia normalny poziom krzepliwości krwi i reguluje pracę całego układu krwionośnego. Równocześnie wapń, jako makroelement, uczestniczy w procesach skurczów mięśni szkieletowych i gładkich, podnosi poziom odporności organizmu na infekcje wirusowe, a także – prawdopodobnie – obniża skłonność organizmu na uczulenia. Na poziomie komórkowym wapń reguluje przepływ płynów do i z komórki.
Warto zauważyć, że wedle ostatnich doniesień naukowych, wapń odrywa także niebagatelną rolę i profilaktyce nowotworów, unieszkodliwiając potencjalnie kancerogenne związki już w jelicie cienkim.
Skoro już mówimy o wapniu, to warto pamiętać, że nadmiar wapnia w pożywieniu może utrudniać zwierzęciu przyswajanie innych soli mineralnych, takich choćby jak sole cynku, żelaza czy miedzi.
Wapń zawarty pokarmach pochodzenia roślinnego przyswajany jest przez psa znacząco słabiej niż z pokarmów pochodzenia zwierzęcego, zwłaszcza z mączki kostnej. W roślinach nominalnie wapnia jest całkiem sporo, ale jest też wiele utrudniającego jego wchłanianie kwasu szczawiowego. Na dodatek niektóre produkty zbożowe (kasze, a zwłaszcza ‘bardzo zdrowe’ płatki owsiane) obniżają poziom wapnia w organizmie, gdyż zawarty w nich kwas fitynowy (stanowiący do 80% fosforu zawartego w produktach zbożowych) przeciwdziała przyswajaniu wapnia w jelicie cienkim. Z drugiej strony środowisko kwaśne sprzyja przyswajaniu wapnia (stąd częsta sugestia lekarzy, by tabletki wapniowe popijać skokiem owocowym).
Jak napisałem powyżej, 99% wapnia w organizmie zawierają kości i zęby – ale pozostały jeden procent jest bodaj czy nie ważniejszy! Krąży nieustannie we krwi i płynach ustrojowych organizmu i jest wartością stałą. Należyty poziom wapnia w organizmie utrzymywany jest przez szereg rozmaitych hormonów, działających wspólnie z witaminą D. Jeśli poziom wapnia we krwi jest za niski wobec potrzeb organizmu, witamina D wespół z jednym z hormonów dba o zwiększenie jego pozyskiwania z pożywienia, a gdy go tam braknie – to z własnego organizmu. (Najpierw z zębów, a później w drastycznych przypadkach także i z kości – stąd wzięło się dawne porzekadło, że niegdyś wiejskie kobiety płaciły jednym zębem za każde urodzone dziecko…). Wapń uczestniczy istotnie w procesie krzepnięcia krwi, a także odgrywa niebagatelną rolę w należytym funkcjonowaniu mięśnia sercowego (tu z kolei – w ścisłym powiązaniu z magnezem i potasem, podobnie jak we właściwym funkcjonowaniu systemu nerwowego).

Copyright for text by Adam Janowski
Copyright for photo by Olga Kazancewa (Shutterstock)