Najstarszy z Węgrów?

Najstarszy z Węgrów?

Jest prawdopodobnie najstarszą z wszystkich 5 ras węgierskich psów pasterskich. Ślady jego istnienia prowadzą co najmniej do IX wieku naszej ery, kiedy to ponoć razem z Madziarami zszedł z karpackich połonin w Nizinę Panońską. Pierwszą notatką pisaną jest jednak przekaz z 1544 roku, opisujący psa dokładnie odpowiadającego dzisiejszemu wyglądowi komondora i na dodatek o takiej właśnie nazwie.
Ponad 450 lat funkcjonowania bez większych zmian – ten prawdopodobnie rekord wśród psów udowadnia, jak bardzo wygląd komondora był ukształtowany przez funkcje, jakie ten pies spełniał. Idealne dostosowanie się do warunków panujących w puszcie i fizyczne przygotowanie do roli strażnika stad owiec sprawiły, że komondor przez wieki nie zmieniał się, podobnie jak nie zmieniały się jego zadania.

Ciekawe jest też, że nie sposób ustalić, skąd pochodzi jego nazwa. Filolodzy są zgodni – ta najbardziej bodaj węgierska rasa określana jest słowem, które na pewno nie jest węgierskie. Wywodzi się ją z francuskiego Commandeur albo Commondeur (czyli strażnik, dowódca), włoskiego Commendantore, ale także z tureckiego czy łaciny. Wszystko to wskazywałoby, że komondor na Węgry przyszedł, a dostosował się do miejscowych warunków tak doskonale, że nie sposób wprost uwierzyć, że nie narodził się tutaj.

Jego zadaniem było pilnowanie ogromnych stad owiec, żyjących razem z długorogim bydłem na węgierskiej puszcie. Niezwykła fryzura komondora – długie sznury poskręcanej, sfilcowanej sierści okrywają go niczym płaszcz od stóp do głowy – była bardzo użyteczna. Tylko dzięki niej pies mógł wytrzymać i trzydziestostopniowe upały latem, i trzydziesto-, a nawet czterdziestostopniowe mrozy zimą. Na dodatek włosy te niczym żywy pancerz chronią doskonale przed kłami dowolnego rabusia owiec – wilka czy nawet niedźwiedzia. I choć komondor jest duży – psy potrafią osiągać nawet 80 centymetrów wzrostu w kłębie – to jednak z dala biały pies w charakterystycznej szacie nie wyróżnia się aż tak ze stada pilnowanych owiec, przynajmniej nie na tyle, by zawczasu ostrzec drapieżnika. Dlatego też komondor musi być biały, choć jest to biel dość umowna: kurz przylepiający się do włosów sprawia, że komondory sprawiają wrażenie jasnoszarych, beżowych lub w najlepszym razie w kolorze kości słoniowej. To że pasterze nie przywiązywali zbytniej wagi do pielęgnacji szaty swych psów miało jeszcze jedną – może przypadkową, a może przemyślaną – zaletę: sfilcowany, nie czesany i nigdy nie kąpany włos psa przechodził na tyle zapachami stada, że nawet woń nie zdradzała obecności psa. Niestety, ta cecha, bardzo praktyczna w życiu przy stadzie, dość przeszkadza komondorowi w zdobyciu posady psa domowego…
Skoro jesteśmy przy kolorach – tak jak sierść jest nie do końca biała, tak nos, pazury, wargi komondora są nie do końca czarne. Właściwą nazwą byłoby ciemnoszare, choć wzorzec opisuje je jako “granitowe“.
Szczeniak komondora zupełnie nie przypomina dorosłego psa – jest śliczną białą kuleczką, podobniejszą bardziej do krzyżówki podhalana z białym pudlem niż do komondora. Dopiero w wieku około 8-9 miesięcy włos poczyna intensywniej rosnąć i gęstnieć, by po chwili filcować się. Zbite płaty sierści należy starannie rozdzielić, bo inaczej zamiast oszałamiająco efektownej “sznurowej” fryzury będziemy mieli psa spilśnionego w płaty, zachodzące na siebie niczym dachówka.

Do połowy lat sześćdziesiątych wzorzec dopuszczał dwa rodzaje szaty – “sznurową” i “płatową”, ale zrezygnowano z tego, bo płaskie kawałki filcu wielkości męskiej dłoni były zbyt duże i potrafiły odrywać się pod własnym ciężarem!!! Węgierski kynolog, dr Andre Raitsits, uchodzący za ojca rasy, bo to on po I wojnie światowej zbierał, hodował i opracowywał pierwszy wzorzec komondora (1921), od początku twierdził, że fryzura “płatowa” jest nietypowa i wynika tylko z wyjątkowych zaniedbań, a występuje wyłącznie u psów niepracujących. Z drugiej strony niektórzy węgierscy kynolodzy opierając się na opisach z XIX wieku twierdzą, że fryzura “sznurowa” pojawiła się pod koniec ubiegłego stulecia po prawdopodobnym wkrzyżowaniu do komondora innego dużego białego psa (sugerowano tu owczarka południoworosyjskiego). Po co miano by tego dokonać – o tym historia milczy. W każdym razie dziś dopuszczalne są wyłącznie grube na palec frędzle, które wymagają w młodości psa trochę pracy od jego właściciela (włos samoistnie filcuje się w dalekie od regularności kołtuny).
Starannie zapleciona “sznurowa” fryzura komondora w zasadzie nie wymaga żadnej pielęgnacji, choć wystawowe psy – zwłaszcza samce – są jednak regularnie, choć fragmentarycznie kąpane. No cóż, podnoszenie nogi porośniętej półmetrowym włosem jest dość trudne, i bez higienicznych ablucji się nie obejdzie, ale na tym koniec. Gdy pierwsze komondory dotarły do Ameryki, tamtejsi hodowcy usiłowali – być może z niewiedzy – rozczesywać szatę przybyszów z Węgier. Pomijając już ogrom pracy jaką w to włożyli, trzeba pamiętać, że trwale zeszpecili swych niedoszłych championów, uniemożliwiając im do końca życia występ na jakiejkolwiek wystawie. Włos komondora rośnie przez całe życie, osiągając długość do 80 centymetrów i raz obcięty czy rozczesany nigdy nie uzyska należytego wyglądu. Dodatkową zaletą wymyślnej fryzury komondora jest to, że psy te zupełnie nie gubią włosa.
Pisząc o szacie komondora (bo w zasadzie niewiele więcej z psa widać) warto wspomnieć jeszcze o dwóch sprawach. Po pierwsze – pomimo sfilcowania i dużej odporności na wodę, szata komondora jednak nasiąka. Oznacza to, między innymi, że komondory w zasadzie nie mogą pływać dłużej niż minutę czy dwie: nasiąknięty włos ciągnie je do dna niczym kamień. Jeśli nawet komondor nie utonie i wygrzebie się z wody, to będzie bezradny jak szczenię: namoknięty włos jest tak ciężki, że pies – póki nie obcieknie – nie jest w stanie poruszać się o własnych siłach.Na szczęście zwykły deszcz, nawet ulewa nie da rady przemoczyć szaty komondora, ale psy te ponoć instynktownie starają się unikać wilgoci.
Po drugie – choć włosy przysłaniają wzorcowo komondorowi oczy, to nie znaczy, by pies ten miał jakiekolwiek kłopoty z orientacją przestrzenną czy spostrzegawczością. Nikt nie wie jak, ale komondor widzi wszystko, doskonale!

Podobnie przykro rozczarować się mogą ci, którzy sądzą, że ten duży pies, obciążony olbrzymią masą futra, będzie powolny. Komondor reaguje błyskawicznie, zębów używa chętnie, a widok biegnącego po łące komondora zostaje w pamięci na długo – zdaje się, że jego ruch wprost przeczy prawom grawitacji, bo coś tak dużego i na oko ciężkiego nie ma prawa przemieszczać się tak szybko! Na co dzień jednak ten największy z węgierskich psów jest spokojny i opanowany, choć – podobnie jak większość psów pilnujących stad – dość samowolny. Co prawda w swej ojczyźnie komondory biorą z powodzeniem udział w zawodach psów obronnych, ale nigdy nie osiągają w nich czołowych lokat. O ile same ćwiczenia obrończe sprawiają im wyraźną przyjemność, o tyle z posłuszeństwem jest dużo gorzej. Ciekawe są doświadczenia z pracy komondora na śladzie – otóż pies ten ma znakomity nos, którym świetnie potrafi się posługiwać, o ile zechce… Praca węchowa z komondorem to wieczna ruletka: albo pójdzie po śladzie jak po sznurku, albo… położy się, demonstrując brak zainteresowania. I zrób tu coś z takim uparciuchem!

Charakter komondora wart jest osobnego opisu. Znany niemiecki hodowca, były przewodniczący niemieckiego klubu węgierskich psów pasterskich Dierk Eisenschmidt twierdzi, że komondor to pies dla indywidualisty – przeciętny człowiek ponoć nie wytrzyma jego charakteru. Silny instynkt obrończy w połączeniu z samodzielnością czyni zeń zwierzę odrobinę nieobliczalne. Albo bezwzględnie uzna autorytet swego przewodnika i będzie bezgranicznie mu oddany, pełniąc zarazem obowiązki obrońcy innych członków rodziny, albo nie będzie przekonany o sile psychiki swego właściciela i przez cały czas będzie usiłował z nim walczyć.

Przy ocenie charakteru komondora nie można tracić z oczu jego podstawowego sposobu wykorzystania – miał on samodzielnie chronić zwierzęta powierzone jego pieczy. Do dziś nie potrzebuje on żadnego szkolenia, by objawiać cechy urodzonego strażnika stada. Przez dziesiątki pokoleń prowadzono dobór psów właśnie w tym kierunku – w celu podtrzymania instynku obrończego, dużej odporności organizmu, umiejętności pilnowania stada. Jako strażnik domu komondor jest psem dość podejrzliwym w stosunku do obcych, a zarazem stosunkowo cichym, nie ostrzegającym ani warczeniem, ani szczekaniem o zamiarze ataku. Gdy jeszcze zauważyć, że przez specyficzną fryzurę psa (zasłonięte oczy, brak stojących uszu, ukryty pod futrem ogon etc.) trudno postronnemu człowiekowi zorientować się w prawdziwych zamiarach komondora, to przyznać trzeba, że nie bez kozery rasa zasłużyła sobie na miano atakującej zdecydowanie i bez ostrzeżenia. Na dodatek psy te są en masse dość pewne siebie i nie mają specjalnych zahamowań przed używaniem zębów…
Opisywana w literaturze kynologicznej niechęć komondora do zbytnich czułości jest raczej oceną osób, nie mających wiele do czynienia z psami tej rasy. Większość osobników trzymanych jako psy domowe z przyjemnością poddaje się głaskaniu czy drapaniu, choć rzeczywiście uważać trzeba, by pies nie odebrał tego jako dowód podległości lub wprost przeciwnie – jako usiłowanie dominowania.

Ze względu na swe rozmiary i cechy fizyczne komondor dość często trzymany jest w charakterze psa podwórzowego, stróżującego, a zdarzają się też całe hodowle, w których psy są trzymane w kojcach. Zwierzęta z takich warunków będą zawsze mniej związane z człowiekiem niż psy przebywające ze swym przewodnikiem prawie cały czas, które zazwyczaj są sporo łagodniejsze w stosunku do ludzi. Odruch obronny komondora tyczy się nie tylko stworzeń czy rzeczy poddanych jego opiece, lecz potrafi też przejawiać się w instynkcie terytorialnym. Sprawia to, że komondor jest idealnym psem stróżującym, zwłaszcza, że największą aktywność psy tej rasy przejawiają nocą, a zarazem są ciche i nigdy nie szczekają bez oczywistej potrzeby. Ruchliwy nocą komondor dzień najchętniej przeleżałby w centralnym punkcie swego rewiru, dając baczenie na wszystko, co się w nim dzieje. Idealne są dla niego warunki, w których sam pies może wybrać, czy woli być na dworze, czy w domu. Nieprawdą jest, jakoby komondor przez całe swe dość długie życie (średnio – 14 lat) unikał mieszkania i zawsze wolał nocleg na świeżym powietrzu. Wiele domowych psów tej rasy sypia w mieszkaniach, często w łóżku właściciela.
Pytanie tylko, czy w takiej sytuacji jest tam jeszcze miejsce dla człowieka, a jeśli nawet tak – to czy komondor zechce go wpuścić.

Copyright for text (C) Adam Janowski
——————
ZOBACZ TEŻ
wzorzec

COMMENTS

Dodaj komentarz