Pierwsza jaskółka

Pierwsza jaskółka

Podstawowe wiadomości o składnikach odżywczych, niezbędnych do prawidłowego funkcjonowania organizmu psów i kotów

Dominique Grandjean

Z pewnymi oporami umieściłem tę pozycję wśród innych książek, bo jest to raczej broszura reklamowa, czego najlepszym dowodem jest, iż nie można jej kupić, a jedynie dostać. Planowo miała być rozsyłana wśród członków Klubu Hodowców karmy Royal Canin, ale jeszcze daleko nie wszyscy ja otrzymali. A szkoda.
Pomijając dość samochwalczy i dość nierozsądny wstęp, zachwalający lekkość pióra Autora, prof. Dominique Grandjean (wbrew pozorom, to jak najbardziej mężczyzna) opracował mały leksykon poszczególnych składników gotowych karm dla psów (i poniekąd kotów). Nie jest to w żadnym wypadku podręcznik, mówiący ile czego i dlaczego powinno znajdować się w karmie, a raczej encyklopedia właśnie. Otwieramy go, powiedzmy, na stronce poświęconej chrondroitynie i w kilku, najwyżej kilkunastu zdaniach, dowiadujemy się jakie ma znaczenie funkcjonalne (tj. dlaczego jest w karmie), słowo ‘informacji podstawowych’ (w tym przypadku – Siarczan chrondroityny pod względem chemicznym należy do węglowodanów. Wchodzi w skład proteoglikanów, które stanowią podstawowy element struktury chrząstki stawowej.), jedno lub dwa zdania ‘Rola w organizmie’ ( Chrondroityna stanowi zasadniczy element zapewniający gładką powierzchnię chrząstki oraz jej elastyczność. Hamuje działanie enzymów uszkadzających chrząstkę. Ściśle współdziała z glukozaminą, wpływająca na odnowę chrząstki) i info, gdzie w naturze występuje chrondroityna. Do tego rysunek pokazujący staw ze zdrową chrząstką i staw z chrząstką zdeformowaną – koniec.

Jak widać, trudno powiedzieć, by była to informacja wyczerpująca, do zrozumiałości języka też można by mieć zastrzeżenia, a na dodatek informacja graficzna ma się nijak do treści hasła. A mimo to uważam, ze jest to pozycja bardzo, bardzo istotna i bardzo się cieszę, że pojawiła się w Polsce. Być może jest to zapowiedź, pierwsza jaskółka, zmiany podejścia do żywienia naszych czworonogów.

Poziom wiedzy o żywieniu psów jest w naszym kraju katastrofalny. Nie wyrośliśmy jeszcze z epoki, w której szczytem dobrobytu było ugotowanie psu kaszy i dodanie do tego resztek i ochłapów wieprzowych, pozostałych po obiedzie rodzinnym. (Swoją drogą to nie ma co winić właścicieli, skoro nawet lekarze weterynarii, udzielający się w pismach kynologicznych, w swej prywatnej klinice twierdzą, że najlepiej jest karmić psa ryżem, marchewką i odrobiną podrobów, płucka będą w sam raz… Karmy przemysłowe są pełne uzależniaczy i trucizn, by pies nie żył za długo, powiedzmy sześć lat. To nie żart!). Wytłumaczenie właścicielowi psa, że jego pupil nie może żyć ani samym mięsem, ani samą kaszą z rosołem jest dość trudne.

Książka ta trafi do właścicieli psów, którzy zdecydowali się karmić swych podopiecznych jedną z lepszych i jedną z najdroższych karm na rynku. Wiedza zawarta w broszurze podniesie poziom wiedzy i utwierdzi ich w przekonaniu, że dokonali słusznego wyboru. Szkoda wielka, że nie trafi do tych, którzy karmią psy ‘naturalnie’, co niestety, w polskich warunkach, często oznacza ‘aby zbyć’. Po zapoznaniu się z nią, może zobaczyliby, że dla psa nie jest tak ważna różnorodność pokarmowa., jak zbilansowanie energetyczne i składnikowe posiłków.

Oczywiście – książeczka ma i swoje wady. Ułożona została przez specjalistów od marketingu firmy MasterFoods (właściciela nie tylko marki Pedigree PAL, ale i marki Royal Canin), toteż omawia wyłącznie te składniki, które w RC występują, a nie zauważa dodatków, wprowadzanych przez inne firmy… Po drugie – opisując działanie poszczególnych składników Autor nie zająknął się nawet o właściwych ich ilościach w karmie, stąd nadal nie wiadomo, czy np. 0,05% siarczanu miedzi (i dlaczego siarczanu właśnie?) w gotowej karmie to dużo, dosyć czy za mało? Po trzecie – bardzo ciekawa instrukcja, jak czytać ulotki i opisy karm, zamieszczane na workach, też nie jest doprowadzona do końca – wprawdzie w treści jest hasło ‘przeciwutleniacze’, ale nie ma w nim nic o najpopularniejszych i podejrzewanych o negatywny wpływ na zdrowie psów przeciwutleniaczach syntetycznych: autor ograniczył się do podania, w jakich produktach występują naturalne antyoksydanty…

Mam nadzieję, że Klub Hodowców RC wpadnie na pomysł, by sprezentować tę książkę także sprzedawcom karmy w sklepach zoologicznych, dla których wskutek agresywnego marketingu, karmy dzielą się na Pedigree, Eukanubę, Royal Canin i wszystko inne. Wielu klientów korzysta z porady sprzedawcy w doborze karmy, najczęściej kierując się jego opinią i swoimi możliwościami finansowymi. Niech przynajmniej sprzedawca wie, czym się poszczególne karmy różnią!

Adam Janowski

Dodaj komentarz