Pies świętego Huberta

Pies świętego Huberta

Bloodhound – pies św. Huberta – to legenda, pies będący symbolem łowiectwa, najstarszy towarzysz polowań na wszelaką zwierzynę. Pies o najdoskonalszym węchu na świecie, król tropicieli, niezmordowany poszukiwacz. To wszystko kojarzy się ze słowem bloodhound. A jak jest naprawdę?
Historia rasy datowana jest od czasów starożytnych. Już wtedy ludzie poszukiwali psów o doskonałym węchu i szlachetnym wyglądzie, tylko najlepsze z nich wykorzystując do sportów myśliwskich. Systematyczna praca hodowlana prowadzona była jednak dopiero od VII wieku naszej ery. Opactwo Św. Huberta w Ardenach w Belgii uważane jest za kolebkę rasy, która przetrwała – od wczesnego Średniowiecza do dziś w niemalże niezmienionej formie.
Według legendy w 687 roku Francois Hubert , szlachcic hulaka i zarazem zbój, polując w Wielki Piątek z psami zobaczył na polanie jelenia ze złotym krzyżem między rogami. Przejęty tym dziwem zmienił tryb życia i został mnichem, a w miejscu niezwykłego spotkania wybudował klasztor. Poprawa szlachcica była tak wielka, że po śmierci został nawet obwołany świętym… Od tamtej pory jego psy, zwane psami Św. Huberta, hodowane są w czystości rasy. (Stąd pochodzi druga nazwa rasy – bloodhound, w znaczeniu: pies czystej krwi).
Bloodhound to duże, silne, harmonijnie zbudowane zwierzę. Luźna, jakby „o kilka numerów za duża” skóra tworzy zmarszczki na głowie nad oczami i kufie, a pod szyją obfity łałok. Bardzo długie, nisko osadzone uszy oraz obwisłe powieki nadają psu pozorny wyraz smutku i zatroskania. Dzięki długiej szyi pies może swobodnie biec z opuszczonym łbem węsząc tuż przy ziemi („łapiąc dolny wiatr”).
Ciało powinno być jak największe, ale proporcjonalne, w kształcie lekko wydłużonego prostokąta, zakończone szablasto wygiętym ogonem. Lędźwie nie powinny być zbyt krótkie, aby biegnący pies nie uderzał („nie haczył”) tylnymi kończynami o przednie. Bloodhound ma być w lędźwiach pełny, nawet gruby. Nogi muszą być proste, mocne, grube, doskonale kątowane, aby umożliwiały swobodny, wydajny ruch. Ma to ogromne znaczenie w późniejszej pracy psa tropiciela.
Sierść jest krótka, przylegająca, gęsta, stanowiąca doskonałą ochronę przed złymi warunkami atmosferycznymi, jak i niedogodnościami szlaku leśnego, na którym pracuje zwierzę. Barwa sierści jest na ogół ruda z czarnym czaprakiem, całkiem ruda, ale też czekoladowa i czarna podpalana. (Te ostatnie jako cechy recesywne są rzadziej spotykane i pożądane przez hodowców.) Jako genetyczne wspomnienie talbota (białego przodka bloodhounda) na piersi, końcach łap i ogonie mogą występować białe znaczenia.
Bloodhound, jak każdy olbrzym, niestety nie żyje długo. Jest to rasa raczej krótkowieczna, nękana skłonnościami do wielu chorób. Choć rasa jest tak historyczna i użytkowa, to populacja bloodhounda nie jest liczna. W Polsce psy tej rasy są hodowane od około 30 lat, ale nigdy nie były popularne ani liczne.

*

Najważniejszym problemem bloodhounda jest skręt żołądka.
W największym skrócie: żołądek, bez jednoznacznej przyczyny, zmienia nagle swoje położenie w jamie brzusznej, powodując u zwierzęcia wiele dolegliwości, ból i w krótkim czasie zgon. Dotknięty skrętem pies nerwowo chodzi w kółko, jakby nie mógł znaleźć sobie miejsca, sapie, przysiada, kładzie się, po czym znowu podejmuje bezcelową wędrówkę. Bezskutecznie usiłuje oddać kał, brzuch nadyma się błyskawicznie, wprost w oczach jak balon, gdyż w żołądku i trzewiach gromadzi się gaz. Występuje odruch wymiotny, jednak bez wydalenia treści żołądkowej. Towarzyszy temu bardzo silny ból, pies popiskuje, w końcu wyje. Widać bardzo wyraźne objawy zaburzenia w krążeniu – oczy są silnie przekrwione, naczynia białek ocznych przepełnione krwią, przypominają powrozy. Język sinieje, oddech staje się krótki, płytki.
Pozostawiony swojemu losowi pies kończy żywot w ogromnych mękach, na skutek wstrząsu. Zgon nierzadko następuje już po 4 – 6 godzinach od wystąpienia pierwszych objawów choroby. Aby temu zapobiec należy chorego psa przy pierwszy podejrzeniu skrętu natychmiast doprowadzić do najbliższej lecznicy na operację. Żaden lekarz weterynarii nie powinien zbagatelizować przypadku.
Operacja polega na zreponowaniu narządów i ewentualnym przyszyciu żołądka do ściany jamy brzusznej. Nieraz w czasie zabiegu trzeba usunąć znaczną część żołądka objętą martwicą. Powodzenie tej operacji zależy od czasu dotarcia do lekarza i rozpoczęcia zabiegu. Literatura weterynaryjna podaje że tylko jedna na trzy operacje kończy się szczęśliwie. Ja jednak w swojej praktyce miałam same szczęśliwe zakończenia. Moje obie stare suki w wieku 7 lat są już po kilku takich zabiegach, bowiem raz przebyty skręt wcale nie zabezpiecza zwierzęcia przed następnymi incydentami, a wręcz wymaga ono więcej uwagi i troski ze strony właściciela.
Etiologia powstania skrętu jest wieloraka. (Wyróżniana jest między innymi błędna higiena posiłku.) Psy tej rasy należy karmić kilka razy dziennie (2 – 3), aby nie nastąpiło przeładowanie żołądka. Po posiłku pies powinien wypoczywać około dwóch godzin i trawić w spokoju. Nie można wtedy prowokować go do wysiłku lub zabawy: praca na śladzie , pływanie , skoki, spacery – wszystko to musi poczekać, mimo iż właśnie po obfitym obiedzie pies jest bardziej aktywny. Choroba może wystąpić również wtedy, gdy bloodhound bardzo łapczywie zje posiłek lub od razu po wysiłku napije się wody. Dochodzi wtedy do ostrego rozszerzenia żołądka i jego skrętu. Skręt może również powstać, gdy pies tarza się na plecach lub w inny sposób gwałtownie zmienia pozycję (np. w transporcie). Może go również powodować silny stres. Sytuacje predystynujące do skrętu mogą być więc różne.
Tylko od znajomości problemu przez właściciela i jego szybkiej reakcji zależy los jego psa. Nie znam starego bloodhounda w Polsce, który chociaż raz w życiu nie miał skrętu.
Niestety, u wielu były to ostatnie chwile ich życia. Inne schorzenia np. zapalenie uszu, spojówek itp. u bloodhoundów nie są wcale częściej spotykane niż u innych ras.

Prawidłowa pielęgnacja uszu, regularne czyszczenie, osuszanie po kąpieli (niektóre bloodhoundy chętnie nurkują) zabezpieczają je wystarczająco.
Częstym schorzeniem oczu jest entropium górnej powieki. Lekarze chętnie to operują, usuwając przy tym nadmiar skóry na głowie. Osobiście nie polecam tego zabiegu u bloodhounda. Rany na bloodhoundzie goją się trudno, mają często tendencje do powikłań. Jest to spowodowane zbyt luźną, obfitą tkanką podskórną, która jest doskonałym środowiskiem bytowania niezliczonych bakterii chorobotwórczych.

Chciałabym przy okazji wyjaśnić sporną kwestię potrzeby ruchu tej rasy, szczególnie w młodym wieku. Wesoły, swawolny szczeniak, mający tendencję do niszczenia, wyprowadzany jest na wielogodzinne, mordercze spacery. Bloodhound bowiem biega bez opamiętania, a jego młode, słabe w stosunku do olbrzymiej masy psa, serce nie jest w stanie podołać takiemu wysiłkowi. Może to doprowadzić do trwałego uszkodzenia mięśnia sercowego i zaburzeń w krążeniu.

Bloodhound jest urodzonym tropicielem, już od szczenięcych czasów poddaje się z zapałem pracy węchowej. Tę cechę wykorzystali ludzie, przystosowując go do pracy w łowiectwie, w policji jako poszukiwaczy narkotyków, zaginionych ludzi czy zbiegłych przestępców. (Zwłaszcza policjanci w Europie zachodniej, USA i Australii korzystają z pomocy bloodhounda. W policji w Polsce nie spotyka się psów tej rasy.) Również w naszym łowiectwie wykorzystanie tych psów jest sporadyczne.

Bloodhound pomimo silnych wrodzonych cech tropiciela szkoli się trudno, jest uparty i samowolny. Tak więc na wychowanie tego psa trzeba zarezerwować sobie około dwóch lat. Jednak to, co zostanie mu raz wpojone, pies pamięta całe życie. (Dotyczy to jednak zarówno pożądanych, jak i niewłaściwych nawyków.)
Omawiając szkolenie bloodhounda chce zwrócić uwagę na podstawową rzecz, (mimo iż wydaje się banalna) jest nauka posłuszeństwa. Temat ten poruszany jest w wielu popularnych publikacjach, a wciąż właściciele bloodhoundów mają z tym problemy. Złe wychowanie psa tej rasy może doprowadzić do wielu nieszczęść. Pies nie nauczony karności ma tendencję do włóczenia się i choć na ogół nie czyni szkód w okolicy, może łatwo ulec wypadkowi lub paść ofiarą rabusiów. Drugą, chyba o wiele ważniejszą sprawą, na którą chcę uczulić wszystkich obecnych i potencjalnych właścicieli psów tej rasy, jest ich chimeryczność i silna potrzeba dominacji w stadzie. (Dotyczy to zarówno samców, jak i suk). Często zapominamy o tym, że bloodhound jest psem sfory. Gdy w domu jest jeden pies, to my tworzymy jego stado i bardzo ważne jest, aby stosunki społeczne ułożyły się tak abyśmy to my byli jego przewodnikami. W przeciwnym razie zamiast wspaniałego, bardzo czułego przyjaciela, (bo nikt nie potrafi tak kochać jak bloodhound), będziemy mieli agresywną , niereformowalną bestię. Weźmy cytat z książki JAK WYBRAĆ PSA autorstwa amerykańskich treserów N. Baer i S. Duno: Większość źródeł dotyczących temperamentu rasy milczy na temat potencjalnie agresywnych zachowań bloodhounda. W naszej praktyce zetknęliśmy się jednak z kilkoma takimi przypadkami, i w ani jednym nie byliśmy w stanie skorygować tej tendencji. Nieustępliwa, zdeterminowana postawa, tak skuteczna w tropieniu może przekształcić się w zachowanie agresywne. Powtarzamy raz jeszcze – kiedy bloodhound staje się agresywny, nikt nie będzie w stanie go powstrzymać. Pozostała liczna literatura kynologiczna milczy na ten temat, podając nawet czasami bloodhounda jako przykład uległości. Piszę o tym, gdyż często właściciele agresywnych bloodhoundów zwracają się do mnie z tym problemem, najczęściej chcąc zwierzę oddać lub uśpić. To, jaki jest nasz bloodhound, zależy tylko i wyłącznie od nas. Sama mam sukę, której jestem już piątą właścicielką! Poprzez zwykłe szkolenie PT, uczenie jej wykonywania moich poleceń, po roku (normalny kurs trwa trzy miesiące) osiągnęłam stan w którym pies, wykonując komendy, ogranicza wyrażanie swojego niezadowolenia do głuchego warczenia, ale już nie usiłuje mnie ugryźć! Taka jawna agresja nie jest u bloodhounda w żadnym wypadku cechą dziedziczną, a wynika z błędów wychowawczych właściciela. Osobiście znam wiele grzecznych i dobrze ułożonych rodziców, z których potomstwem ludzie nie radzili sobie i odwrotnie, wiele agresywnych psów i suk, których szczeniaki były bardzo łagodne. Dzieci naszej niepokornej i w sumie groźnej suki to cudowne, łagodne, kochające nas psy, z którymi nigdy nie mieliśmy problemów wychowawczych.

Gdy nasz miły pies jest uważny na nasze słowa można podjąć jego dalsze szkolenie, oparte na wykorzystaniu i wyeksponowaniu jego wrodzonych cech tropiciela. Organizowane przez PZŁ liczne imprezy myśliwskie np. konkursy tropowców stwarzają właścicielowi bloodhounda, nawet nie związanemu czynnie z łowiectwem, wspaniałą okazję do rozwinięcia użytkowości swojego psa i własnych zdolności szkoleniowych. Jest to, zarówno dla psa jak i właściciela, doskonałą zabawa, która uwieńczona sukcesem w postaci dyplomu, daje dużą satysfakcję. Obserwowanie bloodhounda przy pracy jest niezapomnianym przeżyciem, ale – powtarzam – nie przychodzi to łatwo.

Bloodhound tropi co prawda chętnie, ale przez cały czas pobytu w lesie. Szuka on jednak nieznanych nam zapachów, które interesują tylko jego (zdecydowanie chętniej tropi ludzi niż zwierzęta). Wiąże się z tym czarna karta ich historii, gdy wykorzystywane były do tropienia zbiegłych niewolników. Bloodhound rzadko posługuje się wzrokiem , gdyż opadająca na oczy skóra uniemożliwia mu sprawną obserwację. W lesie cały czas jego przewodnikiem w terenie jest tylko nos! Szerokie rozwarte nozdrza głęboko chłoną aromaty, pozwalając zarówno na pracę dolnym wiatrem jak i górnym. Korzystają z tropów zwierząt , sfarbowanego (tj. krwawego) śladu, ale także z zapachów osiadających na krzewach i wysokiej trawie. Dobrze wyszkolony bloodhound pracuje z efektem na świeżym jak i bardzo starym (zimnym) śladzie.

Copyright for text by Barbara Pankanin-Zelewska

Copyright for photo by en.wikipedia.org

Dodaj komentarz