Pies z literatury

Pies z literatury

W historii kynologii związki między poszczególnymi rasami a literaturą są dość popularne – by wspomnieć choćby dandie dinmont teriera. Eurasier jednak wiąże się z literaturą w sposób niecodzienny – bo i nie chodzi tu o beletrystykę, i sytuacja założenia jest odmienna: rasę stworzono od początku, od nowa, kierując się opisami w książce. Owym dziełem, które zapoczątkowało istnienie eurasiera, była niewielka choć bardzo ważna książeczka Konrada Lorenza “I tak człowiek trafił na psa”
(Jej omówienie – bo wyszła po polsku i to wielokrotnie! – znajdziesz TU).
Autor opisywał w niej swoje doświadczenia z życia z chow chowami, owczarkami niemieckimi, szkockimi terierami i szpicami. Zafascynowany niebanalnymi spostrzeżeniami na temat charakteru chowów i opisem szczeniąt z przypadkowego połączenia chowa z owczarkiem, kynolog-amator Julius Wipfel z Weinheim w Niemczech postanowił zająć się mieszaniem charakterów bardziej na serio.

I choć nie wszystkie spostrzeżenia Lorenza potwierdziły się, a efekty krzyżowań daleko odbiegały od oczekiwanych, to jednak Julius Wipfel z niewielką grupką podobnych jak on pasjonatów doprowadził w ciągu dwudziestu paru lat do stworzenia nowej, bardzo atrakcyjnej z wyglądu i ciekawej pod względem charakteru rasy psów.
Pierwsze idee zrodziły się w późnych latach pięćdziesiątych, ale do czynów przystąpiono w 1960 roku. Wtedy to z połączenia chow chowa ze szpicem wilczym narodziły się szczenięta, nazwane “wilczym chowem” (Wolf-Chow). Cel takiego połączenia był wyraźnie określony: chodziło o stworzenie psa w typie psa polarnego, w atrakcyjnych kolorach, psychicznie bardziej związującego się z przewodnikiem i podatniejszego na szkolenie. Idea pokrycia suki szpica chowem – a nie odwrotnie – wynikała z przekonania, że szpice są lepszymi matkami niż chow chowy. Szczenięta po dorośnięciu do stosownego wieku zostały ponownie użyte w hodowli, przy czym łączono je z rodzicami i krzyżowano między sobą, mając na względzie ustabilizowanie typu fizycznego i psychicznego, który już w pierwszym pokoleniu uznano za w pełni odpowiadający oczekiwaniom. W trzecim pokoleniu użyto psa do pokrycia wszystkich sióstr miotowych i przyrodnich, co wprawdzie bardzo wyrównało w typie liczące kilkanaście sztuk pogłowie, ale niebezpiecznie zawęziło bazę hodowlaną. Chcąc uniknąć kłopotów związanych z hodowaniem w zbyt bliskim pokrewieństwie postanowiono niejako rozpocząć od początku, kryjąc niespokrewnioną z dotychczas używanymi suczkę chowa młodym i także obcym szpicem. Ich potomstwo zostało użyte do hodowli z nieco starszymi zwierzętami z pierwotnych prób.

Po kilku pokoleniach okazało się, że wyrównany początkowo typ zaczyna się “rozjeżdżać” i młode psy zaczynają zbytnio przypominać poszczególne rasy wyjściowe. Choć niemiecki związek kynologiczny przyjął wolf-chowa za rasę już w 1969 roku, to FCI nie chciało się zgodzić ani na uznanie nowej rasy, ani – tym bardziej – na jej nazwę, zdecydowanie sugerującą nietrwałą krzyżówkę. W 1973 roku wprowadzono do hodowli wolf-chowów młodego psa samojeda i zaczęto używać nowej nazwy rasy – eurasier, która miała podkreślać, że psy te wzięły od swych azjatyckich i europejskich (?) przodków to, co najlepsze. Wtedy też FCI ustąpiła, i przyjęła wzorzec nowej rasy, uznając ją na dość niesprecyzowanych podstawach za ustabilizowaną. Rzeczywiście, eurasier różni się zewnętrznie znacznie od swych przodków: chowów, szpiców i samojedów, a także ma zupełnie inne cechy psychiczne, odpowiadające marzeniom Juliusa Wipfela – ale stało się to na dobrą sprawę PO stwierdzeniu tego jako fakt przez FCI!.

Dzisiejszy eurasier w przeciwieństwie do chowa czy samojeda jest psem chętnie akceptującym całą rodzinę i łatwo związującym się z człowiekiem, a zarazem akceptującym inne zwierzęta, także psy. W porównaniu z innymi szpicami jest psem bardziej stadnym, ale o mniejszym instynkcie łowieckim i wyraźnie mniejszej skłonności do włóczęgostwa. Jednocześnie uchodzi za dobrego psa stróżującego, jest czujny i wyraźnie ostry w stosunku do nieznajomych (choć w zasadzie wyzbyty jest agresji wobec psów). Niemiecki klub eurasiera twierdzi, że niektóre psy tej rasy ukończyły pomyślnie kursy dla psów obrończych, co wskazywałoby na umiejętność używania zębów, a przede wszystkim – na niewiarygodną jak na psa z V grupy FCI zdolność do współpracy z przewodnikiem. Wspomnieć tu jeszcze trzeba, że eurasier nie jest tak małomówny jak chow czy samoyed, ale szczeka stosunkowo niewiele.

W porównaniu z innymi szpicami wymaga znacznie większego kontaktu z ludźmi i to od pierwszych dni, dlatego też nie nadaje się do hodowli w kojcu. Zwierzęta wychowywane bez czułości i troski człowieka łatwo zamykają się w sobie i bardzo trudno jest potem je “ucywilizować”, natomiast szczenięta bawiące się od otwarcia oczu z ludźmi są miłymi domownikami.

W spadku po rasach wyjściowych eurasier wziął absolutną czystość, i jest zwierzęciem o słabym i w zasadzie niewyczuwalnym na suchym psie zapachu. Zmoknięty eurasier wydziela jednak charakterystyczną woń. Obfity włos, odziedziczony po przodkach, potrafi dwa razy w roku linieć, choć są egzemplarze, które podobnie jak chowy, linieją tylko raz w roku.

Copyright for text (C) by Adam Janowski

Dodaj komentarz