RR – choć nie rolls-royce

RR – choć nie rolls-royce

Jak twierdzą archeolodzy i badacze starożytności, prawie 3000 lat przed Chrystusem żył w Afryce pies o niezwykłym układzie włosa – niczym u hieny czy szakala – długi włos na grzbiecie rósł w kierunku przeciwnym niż włos na całym ciele.

Około 500 lat przed naszą era pies ten przewędrował wraz z Hotentotami na południe, co potwierdzają już relacje rzymskich podróżników. Pierwszy nowożytny opis ten niezwykły pies uzyskał jednak dopiero w 1480 roku, w sprawozdaniu z wyprawy na południe Afryki złożonym królowi przez portugalskich kupców. Opisywali oni jedyne zwierze domowe trzymane przez miejscową ludność – psa, “obrzydliwego, podobnego do szakala, którego włosy wzdłuż kręgosłupa rosną do przodu, który jest wierny i użyteczny”. Pies ten w owych latach był niewysoki – nie wyższy niż 46 centymetrów w kłębie. Potwierdził to zresztą prawie cztery stulecia później w swych ilustrowanych relacjach David Livingstone, opisując używanego przez Hotentotów psa myśliwskiego, podobnego do “pra-ridgebacka”, który poza polowaniem służył także jako pies stróżujący.

Podstawę egzystencji Hotentotów i Zulusów stanowiły olbrzymie stada bydła. Prawdziwe niebezpieczeństwo dla krów stanowiły wówczas leopardy i lwy, królowie sawanny. Psy tubylców miały niecodzienne zadanie: nie tylko ostrzegały przed napaścią drapieżnych kotów, ale także starały się je całą sforą odgonić, wytropić, osaczyć i umożliwić pasterzom zabicie drapieżnika.

Ze względu choćby na ogromną różnicę siły miedzy dzikim kotem a psami zadaniem ridgebacków było prowokowanie przeciwnika, odciągniecie jego uwagi od skradającego się pasterza, uzbrojonego w prymitywna dzidę czy co najwyżej łuk. Takie zadania sprawiły, że potocznie ridgebacka do dziś jeszcze nazywa się gdzieniegdzie Lion Dog, “pies na lwy”. Pamiętać jednak należy, że nigdy psy te nie były używane do polowań na lwy w europejskim tego słowa znaczeniu – nie wyruszano z wioski ze sfora ridgebacków „by upolować jakiegoś dzikiego kota”, lecz pilnujące stad psy pomagały w osaczeniu atakującego “simby” – co oznacza, że pierwotne ridgebacki nie były psami myśliwskimi, lecz raczej psami aktywnie stróżującymi. Potwierdzał to także Anglik, G. M. Theal, który w 1505 roku pisząc o Hotentotach po raz pierwszy użył nazwy ridgeback, znaczącej tyle co “grzebień na grzbiecie”.

W połowie XVII wieku w okolice Przylądka Dobrej Nadziei przybyli pierwsi biali – holenderscy osadnicy. Opisywali oni psa tubylców jako “psa w mysim kolorze, wysokiego na około 50 centymetrów, z grzebieniem na grzbiecie i niepowstrzymaną odwagą wobec dzikich zwierząt”. Ich własne psy myśliwskie nie przejawiały tej cechy charakteru i na dodatek nie były przygotowane do straszliwych upałów, panujących na południu Afryki – stad kolonizatorzy zaczęli krzyżować swoje psy, głównie podobne do bloodhoundów, z ridgebackami.

W morderczych warunkach polowań w afrykańskim buszu przeżyły tylko najlepsze psy z owych – nie obmyślanych przeciez perspektywicznie – krzyżówek. Okazało się jednak, że charakterystyczna cecha psów Hotentotów, ów osławiony grzebień na grzbiecie (ridge) jest cechą dominującą i dziedziczył się trwale w kolejnych pokoleniach psów – podobnie jak niezwykła sposobność myśliwska obu początkowych ras, inteligencja i odwaga. Pies Burów – jak nazwano produkt krzyżówek afrykańskich ridgebacków z psami osadników – był słynny ze swego zamiłowania do penetrowania buszu, odwagi i czujności.
W 1875 roku misjonarz, wielebny Charles Helm wziął dwa owe “psy Burów” z Swellendam am Kap w swą podróż do prawie niezbadanej jeszcze południowej Rodezji, do krainy Mashona – gdzie psy te zwróciły uwagę żyjącego z polowań na dziką zwierzynę zawodowego łowcy, Holendra Corneliusa van Rooyen. Zafascynowany niezwykłymi umiejętnościami psów Burów, zajął się on ich hodowlą, a usiłując nadać im trochę więcej wszechstronności, skrzyżował je z airedale terierem, collie i prawdopodobnie – przynajmniej jeśli sądzić po wielkości i wyglądzie dzisiejszych RR – także pointerami i retrieverami. Wedle innych źródeł tworząc rasę użyto także doga, foxhounda i stosunkowo popularnego wówczas w Afryce mastifa (pamiętacie Sabę z “W pustyni i w puszczy“?), ale też i greyhounda. Nie ma żadnych przekazów na ten temat, ale pewną wskazówką może być tu fakt, że RR ma wyśmienity wzrok i – podobnie jak charty – w polowaniach kieruje się także wzrokiem. Przyznać trzeba, że w spadku po bloodhoundzie RR otrzymał wyśmienity węch, porównywalny w zasadzie wyłącznie z powonieniem wysoko wyspecjalizowanych psów tropiących i łączy w sobie – niespotykaną u żadnej innej rasy – umiejętność pracy zarówno, jak mówią myśliwi, “nosem jak i okiem “.
W ten sposób z połączenia afrykańskiego ridgebacka i rozmaitych ras europejskich powstał nowoczesny, współczesny juz ridgeback – a charakterystyczny grzebień na grzbiecie wciąż był niepowtarzalną cechą szczególną tych psów. Wedle opisu z 1879 roku ridgeback to pies “wysoki na 60 do 70 centymetrów, o gęstej sierści wątrobianej barwy, który jest wyśmienitym stróżem domu i obejścia, nieprzyjaźnie nastawionym do wszystkich nieznajomych. Jest on także niezastąpionym psem myśliwskim polującym na drapieżniki, napadające na stada.“.

Gdy około 1890 roku rozpoczęło się zasiedlanie Rodezji przez białych osadników, “psy Van Rooyena” były już wśród nich niezmiernie popularne, choćby z racji osławionego “ridge”, i cenione jako “psy na lwy”. Ich niezwykła zdolność do przystosowania się do ekstremalnie zmiennych warunków klimatycznych oraz fakt, że przez kilkaset lat psy te były hodowane wyłącznie ze względu na ich wartości użytkowe sprawiły, że rasa ta – stosunkowo wyrównana w typie – zdobywała szeroka popularność.

W początkach dwudziestego wieku w Bulawayo w Rodezji powstal pierwszy “Lion Dog Club”, zrzeszający miłośników i hodowców tej ściśle użytkowej rasy. Założył go miejscowy plantator, obywatel brytyjski F. R. Barnes, usiłując nie tylko rozpropagować rasę, ale także zmienić jej obiegowa nazwę. W walczącej w południowej Afryce z potomkami Holendrów i Niemców Wielkiej Brytanii “pies Burów” (a nazwa ta wciąż jeszcze była w użyciu) nie mógł liczyć na szerszą popularność, stąd odświeżono potoczną nazwę psów Van Rooyena.
Pierwsza wojna światowa odsunęła sprawy kynologiczne na drugi plan, lecz po 1918 roku natychmiast wrócono do sprawy ridgebacków.

Do 1922 F .R. Barnes próbował opracować wzorzec rasy, który uznałaby Unia Kynologiczna Południowej Afryki (KUSA). Zorganizował w swej posiadłości w Bulawayo specjalny zjazd hodowców z całej angielskojęzycznej południowej Afryki, na którym opracowano wzorzec rasy, opierając się na najbardziej typowych cechach psów właścicieli przybyłych na to spotkanie. Ponieważ popularna nazwa “Lion Dog” wydawała się zbyt wąska, a zarazem ograniczająca potencjalne zastosowanie psów, nazwano je “rhodesian ridgeback”. W dwa lata później rhodesian ridgeback został zarejestrowany jako oddzielna rasa myśliwska (gundogs) w KUSA, uznana prawie momentalnie przez brytyjski Kennel Club i FCI, mającą słabość do nielicznych przecież ras afrykańskich.

W świat rasa wyruszyła via Wielka Brytania – pies VIKING LEO of Avondale zwyciężył na wystawie w Kensington w kwietniu 1933, co uznaje się za początek sukcesów RR w Europie. Psy z Wielkiej Brytanii dały początek także hodowli w USA – następna fala importów z Afryki do USA to późne lata siedemdziesiąte.

Druga wojna światowa i późniejsze przemiany na mapie Afryki sprawiły, że zaniechano polowań na wielkie drapieżniki, w następstwie czego dokonano zmiany w brytyjskiej klasyfikacji rasy, przenosząc RR z grupy psów myśliwskich (gundogs) do grupy psów ubytkowych (sporting dogs). Nie oznacza to jednak bynajmniej, by rhodesian ridgebacki zatrąciły swe umiejętności myśliwskie! Wprost przeciwnie, próby myśliwskie jakimi poddawano je – wedle dostępnych danych – w Australii, w Rumunii, Portugalii czy na Słowacji dowodzą, że rhodesian ridgeback jest wyśmienitym wszechstronnym psem myśliwskim, doskonale radzącym sobie na równinach i górach (sic!), choć wrażliwość na niskie temperatury sprawia, ze jego ewentualne wykorzystanie w klimacie środkowej Europy jest dość ograniczone. Ciekawe, że nie widziano w tej cesze specjalnej wady, wprowadzając rhodesiany do służby jako psy policyjne słynnej kanadyjskiej Królewskiej Konnej, podkreślając natomiast ich wytrzymałość, silę psychiczna i nieustępliwość.

Jedyne ograniczenie w zastosowaniu RR jako psa policyjnego Kanadyjczycy widza w specyficznych cechach charakteru psów tej rasy – zarówno uważanych za korzystne z punktu widzenia przyszłej służby, jak i przeszkadzające w niej. Zacznijmy od tych pierwszych – rhodesian ridgeback jest psem bardzo późno dojrzewającym, i właściwie dopiero po ukończeniu przezeń 2 lat (a bywa, że jeszcze później) można przyjąć, że zakończył się proces dojrzewania fizycznego i psychicznego psa tej rasy (powszechnie używany w policji jako wszechstronny pies użytkowy owczarek niemiecki dorasta w wieku około 12-15 miesięcy).

Po drugie – rhodesian jest psem wymagającym bardzo konsekwentnego, pieczołowitego ale stanowczego wychowania, gdyż jego silny i władczy charakter powoduje, że jakiekolwiek “pofolgowanie mu” zmienia go w samowolnego, dominującego i nawet niebezpiecznego psa, świadomego swej sporej siły. Z drugiej strony wychowanie oparte na tradycyjnej metodzie przymusu w stosunku do RR nie sprawdza się całkowicie i w zasadzie jest gwarancja niespodziewanego ataku psa na własnego przewodnika w późniejszym wieku. Po trzecie – nawet najtroskliwiej wychowany rhodesian jest typowym “psem jednego pana”, co oznacza, że bardzo trudne – jeśli w ogóle możliwe! – jest “przestawienie” psa na innego przewodnika, o co w warunkach służby policyjnej przecież nietrudno. Wyczulenie zmysłów RR sprawia, że proces układania ridgebacka jest długotrwały, gdyz wszelkie dźwięki, zapachy i obrazy rozpraszają jego uwagę podczas nauki.
Wszystkie te wady rekompensują jednak niezwykle zalety psów tej rasy. Hodowcy i obserwatorzy RR twierdza z najgłębszym przekonaniem, że psy te dysponują szczególnym “szóstym zmysłem”, pozwalającym na błyskawiczne dostrzeżenie jakiegokolwiek zagrożenia, czy to ze strony zwierząt, czy innych ludzi. Mniej skłonni do metafizyki kynolodzy twierdza, że w spadku po swych żyjących przez pokolenia w ekstremalnych warunkach przodkach RR otrzymał zdumiewający zmysł obserwacji, oparty na kompozycji niezwykłej czułości węchu, słuchu i wzroku. Bystrość ridgebacka w połączeniu z dużą dozą inteligencji i samodzielności sprawia, że jest to niezastąpiony towarzysz policjanta – pod warunkiem, że pies darzy go zaufaniem graniczącym z miłością. Czule, przyjazne zabawy rhodesiana z przewodnikiem są na porządku dziennym, lecz trzeba pamiętać, że prawie zawsze stosunkowo szybko mogą one przejść w gwałtowne próby o wyraźnym podtekście dominacyjnym. Z tego też powodu przestrzega się przed zostawianiem RR w zabawie z dziećmi bez nadzoru, choć z drugiej strony nie wiadomo nic o wypadku zaatakowania jakiegokolwiek dziecka przez RR.

Specyficzne więzi łączące rhodesian ridgebacka z jego przewodnikiem sprawiają, że nie jest to pies lubiany przez myśliwych, gdyż sabotuje on jakąkolwiek współpracę z kimkolwiek oprócz swego pana i dla innego myśliwego jest całkowicie nieprzydatny, a na dodatek chętnie poluje “na własną rękę” i tylko więzi sfory są w stanie go od tego powstrzymać. Psy tej rasy często oskarżane są o przesadny instynkt dominacji, agresję wobec zwierząt i ludzi (co z drugiej strony czyni z nich doskonale psy stróżujące). Psy te, stosunkowo ciche i dość spokojne, pozostawione samym sobie – np. w zamkniętym kenelu – łatwo nabierają złych narowów, stają się hałaśliwe i niszczycielskie. Nieufne wobec obcych rhodesiany sprawiają sporo kłopotu w życiu w mieście, a wciąż żywy instynkt pogoni i skłonność do agresji wobec innych psów sprawiają, że trudno znaleźć w mieście miejsce do spacerów z ridgebackiem.

Pamiętać należy, że rhodesian ridgeback jest sporym psem wymagającym dużej porcji codziennego ruchu – i pod tym względem jest to dobry towarzysz dla osób uprawiających codzienny trening kolarski czy jogging, gdyż będą miały przy sobie nie tylko wytrwałego sportowca, ale i nieocenionego obrońcę. Uważać trzeba jednak, by towarzyszący sportowcowi pies nie miał okazji do zaatakowania osób postronnych! Warto pamiętać, że wedle hodowców na krótkich płaskich dystansach rhodesian jest w stanie rozwinąć prędkość do 50 km/h, tak wiec wszelka pogoń za nim jest w zasadzie bezcelowa.

“Poradnik dla przyszłego właściciela” Nancy Baer i Steve Duno ostrzega jeszcze: “Nie wolno ulegać pokusie kupna dwóch RR z jednego miotu. (Przy jednym jest wystarczająco dużo zachodu). Dwa, zwłaszcza z tego samego miotu i razem wychowywane, staja się nieznośne i potencjalnie niebezpieczne. Maja bowiem tendencje do solidaryzowania się i czesto odmawiają posłuszeństwa właścicielowi ze względu na bardzo dużą lojalność stadną .” Jeśli jednak ktoś czuje się na silach spędzić trzy lata na wychowywaniu rhodesiana, to – o ile mu się to uda – może być pewny, ze przez następne 10 lat będzie miał prawdziwego, niezastąpionego przyjaciela.

*
Warto jeszcze wspomnieć o dwóch sprawach – po pierwsze ridgeback tajski, pochodzący z Azji Południowowschodniej najprawdopodobniej nie jest w żadnym stopniu spokrewniony z rhodesian ridgebackiem.
I druga rzecz – osławiony ridge, choć jest cechą dominującą, występuję nie u wszystkich psów tej rasy. Jeśli w miocie urodzi się szczenię bez grzebienia włosów na grzbiecie, to jest ono bezwzględnie usuwane z hodowli, choć może być oprócz tego doskonałym – fizycznie i psychicznie – przedstawicielem swej rasy.

———————

Copyright for text © by Adam Janowski