Szósty zmysł psa

Szósty zmysł psa

* Niezwykła intuicja
* Wyczulone zmysły
* Doskonały zmysł orientacji przestrzennej
* Niektórych zdarzeń nie da się wyjaśnić
* Szczególna więź między psem a właścicielem
* Można nawet mówić o telepatii…

Przebył tysiące kilometrów, by znów ujrzeć swego pana
Co roku gazety donoszą o tego typu wypadkach – pies po długiej wędrówce przez zupełnie nieznane sobie regiony odnalazł swego pana… Inny ostrzegł ludzi przed nadchodzącą katastrofą – trzęsieniem ziemi czy lawiną. Czy takie fenomeny dają się jakoś wyjaśnić naukowo?

Jeśli pies chce odszukać swego pana czy panią, to kieruje się sygnałami i bodźcami akustycznymi, wizualnymi i węchowymi. Zgodnie z zasadą ‘prób i błędów’ dokonuje wyboru pomiędzy znanymi i nieznanymi sobie miejscami, odgłosami i zapachami i stopniowo, krok po kroku, przybliża się do swego celu. Jeśli odległość jest większa niż zasięg jego wzroku czy słuchu, pies kieruje się wyłącznie bodźcami węchowymi, prawdopodobnie kierując się ledwo uchwytna wonią zbliżoną do zapachu niegdyś zapamiętanego. W nieznanym sobie regionie pies porusza się po liniach łamanych, wybierając ogólny kierunek bardziej zgodny ( a raczej – ‘mniej niezgodny’) ze źródłem zapachu zbliżonego do poszukiwanego. Droga, jaką przebywa pies, dla człowieka zdawać się może zupełnie przypadkowa i bezcelowa, ale nie jest taka. Zdaniem niektórych naukowców, pies kieruje się w swej podróży śladami woni sprzed wielu lat, których nasilenie w niektórych miejscach jest większe niż gdzie indziej. Kierując się takimi ledwo uchwytnymi wskazówkami pies jest w stanie odkryć ogólny kierunek wybierany najczęściej przez ludzi i wędrować zgodnie z nim.

Niewiarygodny chow chow
Stosunkowo prostsza wydaje się historia chow chow imieniem Yang. Mieszkał on ze swa ‘ludzką’ rodziną we wschodniej części Francji. Do rodziny należała także młoda dziewczyna, Therese, która wyjechała na studia do Paryża, ale w każdy piątek przyjeżdżała do domu. Rudy Yang, ulubieniec całej rodziny, co tydzień towarzyszył rodzicom Therese w podróży na dworzec, skąd wszyscy odbierali Therese i gdzie w niedzielę wieczór odprowadzali ją ponownie do pociągu. Pewnego razu Therese zadzwoniła do domu i wyjaśniła rodzicom, że w tym tygodniu nie przyjedzie. Rodzice zostali w domu, ale Yang poszedł jak w każdy piątek na dworzec, tam odszukał pociąg jadący do Paryża i wskoczył doń. Na pierwszej stacji konduktor usiłował go wyrzucić z pociągu, ale pies uparł się, wymknął mu się i pojechał dalej! Przed następną stacją odbyło się regularne polowanie z nagonką na biednego psa, który został w końcu wysadzony na peron nieznanego sobie dworca. Cóż było robić – Yang wrócił kilkadziesiąt kilometrów do rodzinnego domu, gdzie musiał aż do przyszłego piątku czekać na przyjazd swej pani. Jego historię, opowiedzianą przez konduktora, opublikowały gazety, a dziennikarze dziwili się, skąd pies mógł przejawić tyle inicjatywy. Fachowiec z organizacji instruktorów szkolenia psów wyjaśnił to całkiem prosto – pies z nawyku poszedł na dworzec, pociąg do Paryża odchodził zawsze z tego samego peronu, więc pies wsiadł doń – jak na razie nic dziwnego. Dziennikarzy dziwiło, jak Yang wybierał się do Paryża – instruktora znacznie bardziej ciekawiło, jak pies wrócił w ciągu jednego dnia z nieznanej sobie okolicy, gdzie go wysadzono, do rodzinnego domu…

Pudel Wiktora Hugo
Zachowanie Yanga da się jeszcze jakoś wytłumaczyć, ale niektóre udokumentowane wyprawy psie stanowią nierozwiązaną zagadkę dla wszystkich – w jaki sposób pies potrafił przebyć liczącą setki kilometrów drogę, na której nie ma żadnych znanych mu punktów orientacyjnych, by dotrzeć do założonego sobie celu? Słynny jest bohaterski wyczyn ‘Barona’, pudla znanego pisarza Wiktora Hugo. Jeden z przyjaciół pisarza, otrzymawszy Barona w prezencie, wyjechał z Francji do Moskwy, gdzie pies mu uciekł. Jakież musiało być zdziwienie pisarza, gdy po dwóch miesiącach pies zaskrobał do drzwi jego paryskiego mieszkania. Wierny Baron przebył w niewiadomy sposób całą Europę i trafił dokładnie tam, gdzie chciał!

Eksperymenty
W latach dwudziestych XX wieku uczeni rosyjscy dokonywali wielu eksperymentów mających na celu zweryfikowanie i zrozumienie niezwykłych talentów naszych psów. zaczęto od spraw najprostszych: pewnemu foksterierowi jedynie siłą woli nakazywano podniesienie i zaaportowanie papierowej kulki. Udało się to stosunkowo łatwo – uznano zatem, że eksperymentator nieświadomie naprowadzał psa na treść zadania: mimiką, mimowolnym spojrzeniem na kulkę czy w jakiś inny sposób. Powtórzono zatem eksperyment, oddzielając psa od właściciela szczelną zasłoną – i pies znów aportował! Innego doświadczenia dokonano w latach 60. ubiegłego wieku w USA na suce bokserce i jej szczenięciu. Nauczono je, że w momencie zaniechania konkretnego działania eksperymentatora (chodziło o poruszanie zwiniętą gazetą) psy mają natychmiast położyć się. Gdy osiągnięto już cel, rozdzielono matkę ze szczeniakiem i zamknięto je w dwóch oddalonych od siebie pomieszczeniach, starannie izolowanych od siebie i od świata zewnętrznego. W jednym z pokoi eksperymentator machał gazetą przed nosem szczenięcia, a gdy przestawał – pies natychmiast kładł się. W tym samym momencie kładła się jego matka, oddzielona odeń o kilka kilometrów i kilkadziesiąt ścian. Czy można to wytłumaczyć inaczej niż telepatią? Naukowcy usiłujący wyjaśnić niektóre z zachowań psów musieli uznać swą bezradność.

Niewiarygodne zdolności przewidywania
Duży owczarek niemiecki spał w cieniu u nóg swego pana, aż nagle się zerwał na równe nogi, schwycił zębami swego pana za nogawkę i zdecydowanie zmusił go do wstania z miejsca i przejścia kilkunastu kroków. W kilka sekund później na krzesło, na którym przed chwilą siedział człowiek, spadła z dachu olbrzymia belka. Czy był to dowód ‘jasnowidztwa’ czy tez raczej pies wyczuł w jakiś sposób, że na dachu dzieje się coś niedobrego? Łatwiej już wytłumaczyć zdolność przewidywania przez psy, koty i ptaki nadchodzącego trzęsienia ziemi – można sobie wyobrazić, że wyczulone psie zmysły są w stanie odebrać leciuteńkie drgania podłoża, których nie potrafią wydzielić z tła najczulsze sejsmografy. Na podobnej zasadzie niektóre psy są w stanie przewidzieć nie tylko zejście lawiny, ale nawet określić jej kierunek i zasięg!

Pies łącznikiem dwóch światów
W wielu religiach pies jest łącznikiem między światem żywych a umarłych, umiejącym przewidzieć śmierć i widzieć duchy. Nawet jednak nie wierząc w duchy przyznać trzeba, że psy umieją na odległość wprost fizycznie odczuwać nieszczęścia, jakie przytrafiają się ich właścicielom. Znane są udokumentowane przypadki, w których następowała zasadnicza zmiana w zachowaniu się psa w momencie, gdy oddalony odeń o wiele kilometrów właściciel np. wpadał pod samochód lub doznawał ataku choroby. Nauka gotowa jest to tłumaczyć szczególnym rodzajem więzi emocjonalnej łączącej psa z jego panem, umożliwiającej przekazywanie – w nieznany sposób – szczególnie silnych wrażeń.
Więcej na ten dyskusyjny temat znajdziesz TUTAJ – KLIKNIJ!

Copyright for photo © dogsweek.com

Dodaj komentarz