Tradycyjnie spaprane

Tradycyjnie spaprane

Wróble ćwierkają, nawet na facebooku (a może zwłaszcza na fb), że los wystawy europejskiej w Kielcach jest w zasadzie przesądzony, i że trwają rozmowy na temat pilnego przeniesienia całej imprezy do stolicy.
Powodem miały by być głównie niekorzystne umowy zawarte z Targami Kielce przez poprzednią ekipę Zarządu Głównego ZKwP, w efekcie których co prawda nie wzrosły by koszty kieleckiej wystawy europejskiej, ale zasadniczo spadły by szacowane dochody, jakie Związek zamierza osiągnąć z organizacji tej imprezy. Z różnorodnych źródeł docierają wieści o prowadzeniu rozmów z nadarzyńskim centrum wystawowym Ptak. W porównaniu z halami kieleckimi nie jest to może ósmy cud świata, ale rzeczywiście obiekt, dozwalający na prezentację kilku tysięcy psów dziennie. Jeśli oczywiście dotrą na wystawę…
To pięta achillesowa obu tych lokalizacji – i do jednych, i do drugich hal prowadzi w zasadzie tylko jedna, jednopasmowa droga, która zatyka się kompletnie nawet na imprezach mniejszej rangi i o mniejszej liczbie uczestników. W Warszawie jest to 500 metrów wąskiego gardła, w Kielcach nieco więcej. I choć do targów kieleckich można dojechać dwiema drogami, to obie wywodzą się z wąskiej jednopasmówki. Pamiętając koszmar Budapesztu sprzed kilku lat, kiedy to wjazd na wystawę trwał 2 a wyjazd 3 godziny, już się boję. W Warszawie nie będzie lepiej – podczas ubiegłorocznej wystawy kilku raptem grup FCI (!) wjazd na teren wystawowy trwał kilkadziesiąt minut, bo dojazd blokowały autobusy z dziećmi, zjeżdżającymi tłumnie na targi przyrodniczo-podróżnicze. Owszem, trasa szybkiego ruchu prowadzi do Nadarzyna, ale kilkaset metrów dojazdu z niej do hal to istna droga przez mękę.
I to w zasadzie jedyne zastrzeżenie do obu lokalizacji – wszystkie inne porównania wypadają zdecydowanie gorzej dla Kielc: baza noclegowa – mniejsza wielokrotnie, drogi dojazdowe do miasta – nieporównywalnie skromniejsze, czy to z południa czy z północy, oferta gastronomiczna miasta nie wytrzymuje porównania… Przy imprezie, w której uczestniczyć ma wedle planów kilkanaście tysięcy psów, pracować powinno więcej lekarzy weterynarii niż jest ich w całych Kielcach! Wszystko to zauważyli nie tylko działacze związku, którzy odziedziczyli kontrakt z Targami Kielce po poprzednim zarządzie głównym, ale także litewska obserwatorka przygotowań z ramienia FCI.
Jeśli zatem mam wątpliwości co do awaryjnego przenoszenia wystawy do Warszawy, to z powodów praktyczno-wizerunkowych. W rozpropagowanie wystawy europejskiej w Kielcach włożono – pomimo dość mizernych efektów – sporo związkowych pieniędzy. Wystarczyło na cukierki-krówki i na koszulki z logo wystawy europejskiej, ale to dość żałosne przygotowania do imprezy tej rangi. Gdyby było do niej półtora roku, to można by uznać, że wszystko idzie zgodnie z planem, ale do wystawy jest raptem kilka miesięcy. Decyzja o lokalizacji wystawy europejskiej ma zapaść do 20 stycznia, co w zasadzie uniemożliwia przygotowanie jej porządnie. Nawet gwałtownie przenoszona wystawa w Lipsku miała więcej czasu na dopięcie wszystkiego na ostatni guzik. A co tu mówić – organizacyjnie Niemcy są jednak od nas dużo sprawniejsi. Niezależnie od tego, jaka decyzja zapadnie, trzeba powiedzieć, że miało być solidnie, a wyszło jak zwykle…

Adam Janowski

Dodaj komentarz