Wiosenne czytadło z podtekstem

Wiosenne czytadło z podtekstem

Wiosna nie jest najlepszym momentem do studiowania opasłych ksiąg, nawet o zoopsychologii. Lektura ma być lekka, przyjemna i zostawiająca w głowie miłe uczucie, ze wielcy naukowcy wcale nie mówią nic tak niezrozumiałego… W tej sytuacji najlepszą lekturą na wiosnę jest “I tak człowiek trafił na psa…Konrada Lorenza.
Książka powstała grubo ponad pół wieku temu, i choć zestarzała się okrutnie pod względem merytorycznym, to wraz z upływem czasu coraz bardziej widać jej zalety literackie. Nie, żeby tak od razu dawać za nią nagrodę Nobla (autor dostał ja za coś zupełnie innego), ale by zdobyć grono wiernych czytelników na całym świecie – na pewno.
Rozważania autora o dwóch pniach, z jakich wywodzić się miały psy domowe, o wilkach i szakalach jako antenatach naszych czworonogów, rozwój nauki zweryfikował bezlitośnie. Ale opowieści o “szakaloidalnych” psach azjatyckich, owych wspaniałych chowach Lorenza, wcale sie przez to nie zestarzały! Wystarczy nie wierzyć w pochopne wnioski, jakie autor wyciągał ze swych obserwacji, a wszystko będzie w porządku… A że z owej hipotezy – jak wiadomo błędnej – powstał pomysł stworzenia całkiem nowej i bardzo udanej rasy, jaką jest eurasier, to już zupełnie inna sprawa!
Bo tak właśnie jest z Lorenzem – miał dar, prawdziwy dar obserwowania zwierząt: Spostrzeżenia miał celne, ale wyciągał ze swych obserwacji wnioski rozmaite, czasami prawdziwe, czasami, powiedzmy – nie bardzo. Ale historyjkę o wstydzącym sie buldogu Bullym albo wyjaśnienie, dlaczego pies szczeka i biega przy plocie, będę pamiętał do końca swoich dni, bo opisują kawal rzeczywistych zachowań psowatych, co ja mówię – psów!
Na wiele lat przed pojawieniem sie Mugforda, Fishera, Coxa i całej rzeszy angielskojęzycznych zoopsychologów, nawet przed Niemcami Trummlerem i Zimenem, Lorenz dal nam do ręki książkę mówiącą po raz pierwszy wyłącznie o zachowaniach sie naszych czworołapych przyjaciół. Z niej wzięła się fascynacja psami np. pani Dorit Fedderssen-Petersen, moim zdaniem jedynego prawdziwego kynopsychologa w Europie.

Bo książeczka to niezwykła – autor, niczym polski przyrodnik i wieloletni dyrektor warszawskiego ZOO, dr Jan Żabiński – miał dar opowiadania i wyciągania wniosków z tego, co widzi. W dużej części wypadków – trafnych, a zawsze pięknie opisanych. Dlatego pewno książka Lorenza o psach jest bestsellerem spośród jego siedmiu czy ośmiu publikacji, cenionych do dziś bardziej za zawartość merytoryczną niż za formę. W Polsce wydano je wszystkie, i każdą przeczytać trzeba, by zrozumieć zachowania zwierząt, w tym także psów. Ale nim weźmiemy sie za “Tak zwane zło“, przeczytajmy “I tak człowiek… “, “. To lekka, ale mądra, wprowadzająca lektura, z której wiele rzeczy zostaje w głowie.

Copyright for text © by Adam Janowski

————————

Konrad Lorenz, „I tak człowiek trafił na psa…”, (tytuł oryginału „So kam der Mensch auf den Hund”, tłumaczenie Anna Maria Linke), ISBN 9788328008243, Wydawnictwo W.A.B – wydanie II i III (pierwsze Państwowy Instytut Wydawniczy Warszawa 1977)

Dodaj komentarz