Witaminy

Niewiele jest preparatów czy substancji znanych z zakresu nawet nie tylko dietetyki, ale całej ochrony zdrowia, które zrobiłyby taką karierę jak witaminy. Koniec XIX i cały XX wiek śmiało można nazwać wiekiem witamin, które do dziś traktowane są zazwyczaj jak panaceum na wszelkie kłopoty zdrowotne. Trwa jeszcze zachłyśniecie się nowością – pierwsza witamina jako substancja czynna została odkryta dopiero w 1880 roku! Do dziś określono i zbadano około 30 witamin, tradycyjne oznaczając je literami alfabetu łacińskiego, z reguły sugerując się angielsko- lub niemieckojęzyczną nazwą obszaru organizmu, w jakim działają. I tak nazwa witaminy H pochodzić ma od Hair/Haare (włosy), B od Body etc. Tylko retinol – witamina A – po prostu był pierwszy w klasyfikacji (choć Niemcy twierdzą, że A bo Augen (oczy)…

Każde odkrycie kolejnych witamin (z łaciny- vitaeminae, tabletki życia) uważane było za znalezienie następnych cudownych środków odżywczych, zapewniających ludziom (a potem i zwierzętom) długie, szczęśliwe i zdrowe życie. Pamiętajmy jednak, że witaminy są czymś w rodzaju biokatalizatorów, jako takie nie mają jakiejkolwiek wartości odżywczej (kalorycznej), choć niezbędne są dla psa, by mógł on przetworzyć kalorie w energię.
Uczeni twierdzą, że witaminy uczestniczą w tym czy w innym, ale zawsze istotnym stopniu w ponad 100.000 rozmaitych reakcji procesów przemiany materii! Dopiero w latach 70. ubiegłego stulecia podniosły się głosy rozsądku, twierdzące, że witaminy w nieodpowiednich ilościach bardziej szkodzą niż pomagają, a stosowanie ich nie uwolni nas od wszelkich kłopotów ze zdrowiem. Niestety, nie pomagają one na wszystko i szczerze mówiąc – niczego nie leczą! Niefrasobliwe podawanie hojną ręką witamin stwarza wyraźne niebezpieczeństwo groźnego przedawkowania. Przyjmijmy zatem, że każde podawanie psu jakichkolwiek preparatów witaminowych powinno być konsultowane z lekarzem weterynarii.

Czytając o witaminach warto przyswoić sobie dwa terminy. Pierwszy z nich to vitaminery – tak w żargonie dietetyków nazywa się formy izomerowe związków witaminowych. Choćby witamina E występuje w kilku formach, różniących się od siebie nieznacznie składem chemicznym /a właściwie budową/, o podobnym działaniu i znanych ogólnie jako tokoferole. Drugi termin to prowitaminy – związki, które nie będąc witaminami są w organizmie psa przekształcane w witaminy właśnie, tak jak najpopularniejsza z prowitamin: beta-karoten, przetwarzany przy użyciu enzymów w formę witaminy A.
Witaminy podzielono z grubsza na dwie grupy – te, które dostają się do organizmu rozpuszczone w wodzie, i te, które rozpuszczają się w tłuszczach. Przyjmowanie bez umiaru witamin rozpuszczalnych w tłuszczach i bez wyjątku magazynowanych przez psa w wątrobie, sprawia, że ich nadmiar może się okazać nawet silnie trujący, a na dodatek stosunkowo łatwo je przedawkować. Pamiętać należy, że organizm – czy psa, czy człowieka – potrzebuje witamin w ilościach dosłownie mikroskopijnych. Wszystkie witaminy, jakich pies potrzebuje w ciągu całego tygodnia zmieszczą się z naddatkiem na czubku noża. Nic dziwnego, że ilości witamin niezbędne dla należytego rozwoju psa mierzy się albo w miligramach (tysięcznych częściach grama) lub równie często w mikrogramach (milionowych częściach grama)! W najpopularniejszej i powszechnie dostępnej w aptekachtradycyjnej tabletce witaminy C forte odpowiadającej z dużym zapasem dziennemu zapotrzebowaniu człowieka na tę substancję, samego kwasu askorbinowego jest mniej niż 0,1%.
Witaminy rozpuszczalne w wodzie nie są magazynowane w organizmie psa (z wyjątkiem witaminy B9, kwasu foliowego) i są na bieżąco wydalane z organizmu wraz z moczem. Powoduje to, że muszą być podawane zwierzętom wraz z pokarmem w zasadzie codziennie. Przyjęło się uważać, że ich ewentualny nadmiar jest absolutnie nieszkodliwy dla organizmu psa (choć najnowsze badania amerykańskie poddają tę tezę w wątpliwość). Pamiętać jednak trzeba, że wszystkie – rozpuszczalne w wodzie! – witaminy grupy B uczestniczą intensywnie w pracy wątroby i dlatego w wątrobie jest
ich stosunkowo wiele (choć nie są one tam odkładane ‘na później’, jak witaminy tłuszczo rozpuszczalne). Wszystkie witaminy rozpuszczalne w wodzie są dość mało odporne na ciepło i ulegają zniszczeniu podczas gotowania pokarmu. Witaminy rozpuszczalne w tłuszczach są stosunkowo wytrzymałe na działanie temperatury, ale bardzo wrażliwe na światło.

Copyright for text (C) by Adam Janowski

Dodaj komentarz