9 esejów z Holandii

9 esejów z Holandii

Książki tej ponoć nie można kupić, trzeba ją dostać. Miałem to szczęście na którejś wystawie światowej czy europejskiej, kiedy stoisko holenderskiego związku kynologicznego koniecznie chciało uhonorować wariata, który szukał informacji o smoushoundzie.

W ten sposób stałem się posiadaczem atrakcyjnego angielskojęzycznego albumu, wydanego już dość dawno, bo w 2002 roku, a przedstawiającego w serii smakowitych esejów 9 holenderskich ras: owczarka holenderskiego, schapendoesa, saarloosa, smoushounda, drentse patrijshonda, kooikerhondje, stabyhounda, fryzyjskiego psa wodnego i markiesje. Tylu ras dorobiła się niewielka w sumie Holandia!

Z przyczyn niejako oczywistych zainteresowały mnie szczególnie eseje o saarlosie (autorstwa Jana de Gids) i owczarku holenderskim (autorką jest Gea Nauta). Oba bardzo rzetelne, ze szczegółowo opisaną historią powstania rasy i przystępnym acz niekrótkim komentarzem do wzorca. Podobnie jak pozostałe eseje każdy został zamknięty wzorcem FCI, a uzupełniony serią zupełnie unikatowych zdjęć. Historia każdej z ras została doprowadzona do momentu wydania albumu, stąd np. przy markiesje nie przewidziano szalonego wzrostu popularności rasy w Europie zachodniej w XXI wieku ani objęcia smoushounda specjalnymi przepisami o ochronie dziedzictwa narodowego (2007) Holandii, co wyraża się choćby w zwolnieniu hodowców od wszelakich opłat hodowlanych.

Omawianie owej książki, wydawnictwa zdecydowanie gęstego od informacji a zarazem albumowego i mającego na celu propagowanie ras holenderskich, nie ma większego sensu, bo jest ona z jednej strony na tyle specjalistyczna, że zainteresować może tylko któregoś z ekscentrycznych miłośników tych ras w naszym kraju, a z drugiej – na tyle trudna do pozyskania, że można tylko narobić na nią smaku owym ekscentrykom. Jeśli zdecydowałem się na napisanie o niej, to przede wszystkim w obliczu nadciągającej nieuchronnie wystawy europejskiej w Kielcach w 2018 roku: czy nasz Związek stać na wydanie równie kompetentnego i eleganckiego kompendium wiedzy o polskich rasach? Nie myślę tu o istniejącej – i bardzo dobrze! – cienkiej broszurce, sprowadzającej się do podania wzorca i skrótowych informacji o pochodzeniu, zastosowaniu i cechach swoistych rasy, ale o solidnym albumie, który może przybliżyłby gościom, choćby sędziom, 6 ras polskich, skoro już postanowiliśmy mieć wśród nich i spaniela. Objeżdżające cały wystawowy świat stoisko Our Doga (prowadzone konsekwentnie przez Vince Hogana, ukłony) przyjmuje także ‘w komis’ publikacje kynologiczne z całego świata (choć najchętniej, nie ukrywa, w wersji angielskiej). Jeśli wydamy album o polskich rasach, a nie narzucimy nań ceny z sufitu, to w ciągu roku dotrze on na wszystkie kontynenty! Trudno o skuteczniejszą propagandę polskich ras i polskiej kynologii. Czy zdobędziemy się na to? Każda wszak z naszych narodowych ras dorobiła się całkiem udanej monografii (niektóre, jak choćby PON – nawet kilku) i skontaktowanie się z ich żyjącymi autorami, by zechcieli pod egidą „Psa” przygotować je do wspólnego, solidnego eleganckiego wydania chyba da się zrobić?

Na co mam ogromną nadzieję.

Copyright © for text by Adam Janowski