Jak to pewien kaskader obrobił miliony hodowców psów

Jak to pewien kaskader obrobił miliony hodowców psów

Artykuł w „Moskiewskim Komsomolcu” zamieszczony 05 kwietnia 2013, przedrukowany w kilku rosyjskich niezależnych portalach informacyjnych.
_____________________

Ile zarabia na miłośnikach psów uznany kaskader Inszakow?

Wejście na ekrany szeroko reklamowanego, ale nie odnoszącego sukcesu finansowego filmu „Brigada. Naslednik” (Brygada. Nastepca) ponownie wróciło uwagę na osobę jego producenta: kaskadera, aktora i pieśniarza Aleksandra Iwanowicza Inszakowa.

Wielu obserwatorów nurtuje pytanie, z jakich to środków tak wygodnie żyje skromny pracownik kinematografii, który ma wspaniałą willę na „Rublowce”, jeździ bentleyem, a jada w najdroższych restauracjach? Izba skarbowa nic nie wie o jego legalnych dochodach, mogących wyjaśnić podobny szpan. Jedynie w środowisku hodowców psów funkcjonuje proste wyjaśnienie fenomenu bogactwa kaskadera: Inszakow od ponad 10 lat jest prezydentem (przewodniczącym) Rosyjskiej Federacji Kynologicznej (RKF). Można by wątpić, by aż takie dochody można wyciągnąć z organizacji kynologów. Ale tak wydawać się może się tylko na pierwszy rzut oka. A przecież w gorączce wystaw można usłyszeć wiele wzruszających historii, ile to sił i prywatnych pieniędzy trzeba wydać na wsparcie ojczystej kynologii, na utrzymanie największej w Rosji organizacji kynologicznej…

RKF to konstrukcja co najmniej dziwna, łącząca w sobie cechy organizacji non-profit, którą stanowi pod względem prawnym, jak i komercyjnej korporacji, którą to działalność prowadzi w praktyce. RKF stworzyła taki system finansowania, w którym pobiera pieniądze od większości hodowców psów w całym kraju, a potem jakoś pieniądze te nikną nie wiadomo gdzie. Aby sytuację tę zobrazować wszystkim osobom, na co dzień dalekim od kynologii, niezbędne są pewne wyjaśnienia.

Psy kochane są na całym świecie. Kynolodzy powołują swe organizacje narodowe, które następnie tworzą organizacje międzynarodowe. Największa w świecie instytucja ponad narodowa , do której należą organizacje kynologiczne większość krajów całego świata – to Międzynarodowa Federacja Kynologiczna (FCI). Wstąpić do niej może z każdego kraju tylko jedna organizacja. W Rosji takim członkiem FCI jest RKF. FCI uznaje tylko te dokumenty, jakie wydają organizacje będące członkami FCI. Oznacza to, że w międzynarodowym środowisku kynologicznym uznawane są jedynie psy z rodowodem wydanym przez RKF i tylko ci sędziowie, którzy mają uprawnienia nadane im przez RKF. Nikt nie będzie kupował w Rosji z zamiarem wywiezienia za granicę w celach hodowlanych (czytaj – drogo!) psa, jeśli ten nie będzie miał dokumentów uznawanych w kraju docelowym (czytaj – rodowodu wydanego przez RKF). Nie sposób uczestniczyć w jakiejkolwiek prestiżowej wystawie zagranicą mając psy , które nie mają wydanych przez RKF rodowodów w ‘ponadnarodowej’ formie. Hodowcy psów, pragnący sprzedawać szczeniaki poza granice Rosji czy też uczestniczyć w wystawach zagranicznych, zmuszeni są załatwiać wszelką dokumentację hodowlaną w RKF.
W ten to sposób, RKF jest faktycznie monopolistą w dziedzinie wypełniania wymogów dokumentacji (zootechnicznej), uznawanej za granicą.

We wszystkich krajach do FCI należą krajowe organizacje kynologiczne, będące organizacjami społecznymi ( z bezpośrednim członkostwem hodowców). Prawie we wszystkich… z wyjątkiem Rosji. RKF – to stowarzyszenie, do którego nie mogą wstępować bezpośrednio poszczególne osoby. Składa się ono z 4 federacji (związków klubów), z których dwoma kieruje osobiście Inszakow. Hodowcy mogą być członkami organizacji kynologicznych, które należą do którejś z owych czterech federacji. Na pierwszy rzut oka to nieistotny szczegół. W istocie jednak to wszystko jest genialnie obmyślane.

RKF odpowiada za swą działalność jedynie przed swoimi członkami. W praktyce Inszakow (prezydent RKF) odpowiada przed Inszakowem (przewodniczącym dwóm z czterech federacji). A wszelkie zasady i decyzje przyjęte przez RKF (także kwestię stawek opłat członkowskich) obowiązują wszystkich rosyjskich miłośników kynologii, którzy załatwiając w RKF wszelką dokumentację hodowlaną w swej działalności muszą kierować się regułami RKF.

Wszystkie usługi, świadczone przez RKF są płatne. Ich koszt określany jest za pomocą “proletariackiego poczucia prawa”. Prezydium RKF jest zatem całkowicie oderwane od rzeczywistości. Za zalaminowany papierek formatu A4 trzeba zapłacić tysiąc, półtora lub nawet dwa i pół tysiąca rubli (wedle stanu na 15 marca to równowartość 136,75 PLN – w momencie pisania tego artykułu było to circa 20% więcej – przypis Naszych Psów). Jeśli jakaś organizacja kynologiczna chce przeprowadzić wystawę uznaną przez RKF (a tylko dyplomy z takich wystaw przyjmowane są w RKF celem rejestracji szczeniąt) – zapłaci do kasy RKF od 12 do 36 tysięcy rubli (656 do niespełna 2000 PLN – wg kursu z 15.03.2016 – w momencie powstawania artykułu było to circa 20% więcej – przypis Naszych Psów). Gdzie nie spojrzeć – ludzie i kluby płacą. Do zajmującego się championatami biura RKF przyjeżdżają umyślni z dosłownie walizkami pieniędzy ze wszystkich stron Rosji, od Kaliningradu po Kamczatkę. Jakichkolwiek oddziałów RKF po prostu nie ma.

Rozmiary pieniędzy wpływających szerokim strumieniem do RKF i jej federacji (członkowskich) łatwo oszacować za pomocą oficjalnych statystyk. Przykładowo, wedle statystyk FCI w roku 2012 zarejestrowano w Rosji za pośrednictwem RKF 300.000 szczeniąt z 73.000 miotów, przeprowadzono ponad 1000 wystaw psów. RKF także sama organizuje wystawy międzynarodowe, a koszty uczestnictwa w nich (zazwyczaj 1500-2000 rubli) poniosło w 2012 roku około 20.000 osób. A oprócz tego są przecież kursy RKF, wydawanie championatów, dyplomów itd. Nawet minimalnie szacowana ocena uzyskiwanych przez RKF dochodów opiewa na setki milionów rubli. Na co idą te kolosalne pieniądze – wszak oprócz dokumentów hodowlanych i wystawowych RKF niczego nie wytwarza? Nie płaci nawet czynszu za użytkowanie biura – wszak jest ono jej własnością. Czyżby na pensje nielicznych urzędników i tusz do drukarek?

Zorientowanie się w losach owych pieniędzy jest bardzo trudne. Część z nich nie trafia do RKF, ale do kas wchodzących w jej skład federacji członkowskich. Na przykład – za zarejestrowanie miotu we Wszechrosyjskiej Jedynej Księdze Rodowodowej (VERK) RKF hodowcy mają płacić do kasy macierzystej federacji. Za odbitki rodowodów w wersji wewnątrzkrajowej – tak samo. Ale już za rodowód dla tego samego psa, tylko sporządzony w innym języku zapraszamy do kasy RKF. Na marginesie – prezydent i główny księgowy RKF oraz połowy federacji członkowskich to te same osoby.
Pieniądze za usługi RKF i jej federacji członkowskich przyjmowane są fizycznie, bez wydawania pokwitowań. Rachunki bankowe, rzecz jasna, są, ale w praktyce korzystanie z przekazania do biura RKF dokumentacji hodowlanej drogą pocztową (tak jak to czyni się w Europie) i dokonanie przelewu na konto jest dość kłopotliwe. Dokumenty mogą się „zagubić”, pokwitowanie – nie dojść, i w końcu tak czy owak trzeba będzie jechać do Moskwy, by załatwić sprawę osobiście.

Całkiem niedawno odkryto istnienie nikomu nie znanej organizacji kynologicznej pod nazwą „Wszechrosyjska organizacja społeczna miłośników psów – Zrzeszenie hodowców i właścicieli hodowli Kynologii Amatorskiej Federacji Rosyjskiej”. Zdarzyło się to w zasadzie niespodziewanie. Hodowcy psów, płacący za odbitki rodowodów w kasie Rosyjskiej Federacji Kynologii Amatorskiej (jedna z czterech federacji wchodzących w skład RKF), zwrócili uwagę, że pokwitowania są jakieś inne. Ten sam kasjer, ten sam księgowy, ale inny stempel i inny napis na nim. Zamiast „SOKO RFLS” wydrukowano „OP RFLS”. Sprawdziliśmy wypis z rejestru sądowego firm, i okazało się że OP RFLS to całkiem nowa osoba prawna, której prezydentem jest ten sam A. Inszakow (będący także prezesem SOKO RFLS), a skład trzyosobowego zarządu wchodzi także on oraz dyrektor wykonawczy RKF, Olga Proskuriakowa.

A zatem usługę (wydruk rodowodów) świadczy jedna organizacja (RKF), pieniądze za wykonanie tej usługi płaci się innej organizacji (SOKO RKF), a trafiają one do trzeciej – (OP RFLS)! W zasadzie dlaczego nie, skoro i prezydent, i główny księgowy we wszystkich trzech organizacjach to ci sami ludzie? Cóż to za różnica, do której kieszeni garnituru schowa się portfel, skoro i tak ten garnitur nosi tylko jeden człowiek?

Jeszcze bardziej interesujące jest, w jaki sposób RKF i jej federacje członkowskie unikają płacenia podatków. Dzieje się to prosto i nieskrywanie jawnie. Praktycznie wszystkie wpłaty zapisywane są jako składki członkowskie i wpłaty celowe. Na pokwitowaniach tak też się pisze – „Wpłata członkowska na rejestrację psa w VERK” (jak pisaliśmy wyżej – jedyna uznawana przez FCI księga rodowodowa w Rosji, przypisek Naszych Psów) albo „Wpłata członkowska na rejestrację miotu – darowizna”. W myśl prawa składki i celowe wpłaty członkowskie (darowizny) nie są obłożone podatkiem. A to, że wpłacający nigdy nie był członkiem RKF, RFLS czy OP RFLS i nie zamierzał ofiarowywać czegokolwiek na rzecz tych organizacji – to już nieistotne drobiazgi.

Dochodzi czasami do sytuacji komicznych. Otóż do grona dobrowolnych ofiarodawców na rzecz RKF wpisano także… psy. Tak właśnie napisano w przepisach wewnętrznych RKF:
„1.11. Wpłata celowa na zorganizowanie i przeprowadzenie wystaw „Eurazja”
dla członków RKF 900-2000 rubli,
dla osób, nie będących obywatelami Federacji Rosyjskiej – 1800-3000 rubli
dla psów, zarejestrowanych za granicą – 1800-3000 rubli.”

A nuż jakiś szlachetnie urodzony pies Archibald, wyciągnąwszy wnioski z solidnej pozycji swej właścicielki-milionerki, zapozna się ze Statutem RKF i przejąwszy się znaczeniem, jakie dla wszystkich postępowo myślących psów mają wystawy RKF, zechce pomóc federacji w prowadzeniu aż tak szlachetnej działalności? A tu proszę, będzie mógł wnieść swą dobrowolną wpłatę, wedle ściśle określonej taryfy, a w zamian uzyska prawo do wzięcia udziału w międzynarodowej wystawie Eurazja. Oczywiście, z punktu widzenia prawa wpłaty dokonywane są dobrowolnie, ale kto by się przejmował takimi drobiazgami!

Schemat unikania podatków przez kierowane przez Inszakowa organizacje kynologiczne funkcjonuje całkowicie legalnie. Szacując nawet wedle minimalnych podstaw obliczeń, ogólna suma zaniżenia kwoty obłożonej podatkiem spełnia wymogi ‘uszczuplenia znacznych rozmiarów”. (Artykuł 199 kodeksu karnego Federacji Rosyjskiej przewiduje za to przestępstwo karę pozbawienia wolności do 6 lat). Izba Skarbowa nie musi nawet prowadzić specjalnego śledztwa, by znaleźć dowody oszustw podatkowych dokonywanych przez kierownictwo RKF. Nikt ich w zasadzie nie ukrywa. Informacja o opłatach RKF opublikowana jest na oficjalnej stronie internetowej RKF, opłaty poszczególnych federacji – na oficjalnych stronach tych federacji. Także ogólnie dostępne są informacje statystyczne RKF, opublikowano je na oficjalnej stronie RKF. Istnieją katalogi przeprowadzanych przez RKF wystaw, wraz ze spisem uczestników.
Istnieją także i interpretacje Izby Skarbowej miasta Moskwy, mówiące o obciążeniu podatkowym organizacji kynologicznych, które wyraźnie określają obowiązek odprowadzania podatków od przeprowadzanych wystaw, wystawianych rodowodów i rejestrowanych miotów.

I… nic się nie dzieje. Inszakow podatków nie płaci, ale nikt go nie niepokoi. Powstaje wrażenie, że kaskader należy do grona „nietykalnych”. Czy jest to możliwe, bo stosunkowo często można go zobaczyć w telewizji, robi sobie zdjęcia z wysoko ustawionymi osobami z kręgów władzy, uczestniczy w posiedzeniach komisji Dumy w charakterze przedstawiciela RKF, zalicza się do kręgu osób cieszących się zaufaniem prezydenta Rosji? Kto po założeniu sprawy karnej wobec szefostwa RKF będzie się troszczył o miliony rosyjskich kynologów? A może Inszakowa nie rusza się dlatego, że ma on możliwość korzystania ze środków, uzyskanych w czasie i w efekcie działania na stanowisku szefa RKF i innych, kierowanych przezeń organizacji kynologicznych, w interesie poszczególnych urzędników?

Walery Gavrilin, prezydent Rosyjskiej Federacji Kynologii Sportowo-użytkowej

Od redakcji (“Moskovskogo Komsomolca”):
nie będąc specjalistami w tej kwestii, zwróciliśmy się z prośbą o komentarz do znanego właściciela hodowli psów, który pod warunkiem zachowania incognito (w związku z powszechnie znanymi związkami Inszakowa z postaciami świata kryminalnego, pokroju Władimira Gołubieva (…) zgodził się uzupełnić artykuł Gavrilina.

RKF zmonopolizowała wydawanie metryk, rodowodów, licencjonowania klubów i hodowli, przyznawania tytułów sędziów, arbitrów zawodów sportowych, instruktorów szkolenia psów, pozorantów itd. i pobiera pieniądze od wszystkich organizacji kynologicznych w Rosji. Wszystkie oficjalne wystawy psów na terytorium Rosji także organizowane są pod egidą RKF, a dochód z nich zasila jej kasę. Wszystkie te wymienione powyżej usługi co roku drożeją, o czym lokalne organizacje kynologiczne dowiadują się bez uprzedzenia. W efekcie koszt uzyskania dokumentów krycia czy narodzenia się szczeniąt dla szeregowego hodowcy (właściciela suki hodowlanej) wzrósł na tyle, że, przy uwzględnieniu wydatków na wykarmienie, odrobaczenie i szczepienie szczeniąt, hodowla staje się nie tylko niedochodowym, ale wręcz przynoszącym straty przedsięwzięciem. Szansę na uzyskanie dochodów mają jedynie hodowcy małych ras, gdyż wydatki na odchowanie miotu yorków czy pomeranianów są niewielkie, a ceny szczeniąt – wyższe niż szczeniąt dużych ras psów służbowych.

Będąc od dwudziestu już lat właścicielem i hodowcą psów ras służbowych, widzę jak z każdym rokiem maleje liczba pokazywanych na wystawach owczarków środkowoazjatyckich (CAO) (w wystawach uczestniczy się tylko w celu zrobienia psu uprawnień hodowanych), a liczba kryć notowana przez kluby rasy to „mniej niż zero”. Całe mioty o wspaniałych rodowodach i wyśmienitych cechach użytkowych, w wieku reprodukcyjnym, nie mają potomstwa – przy czym, jeśli u samców sprawa nie wygląda tak tragicznie, o tyle suki już w wieku 7 lat są stracone dla hodowli. Na takie przestępstwa po prostu nie ma odpowiedniej kary. Już teraz kupienie psa służbowego o należytym charakterze możliwe jest albo w zaprzyjaźnionej hodowli, albo też od takich jak ja hodowców-entuzjastów, wypychanych z branży przez nadmierne obciążenia ze strony RKF. Za lat, powiedzmy, dziesięć, będziemy za psy służbowe uznawać yorkshire teriery, albo, jak w Anglii, psy służbowe będziemy hurtem kupować za granicą

Dla hodowców i właścicieli drogich w utrzymaniu dużych ras jedyną drogą wyjścia są walki psów. Ten proceder pokryje wszelkie wydatki. W sensie prawnym walki psów są zabronione, ale w praktyce ich organizatorzy – Habibulin, Ajzenberg, Gorochov i inni – są powszechnie znani i mają się całkiem nieźle.

Odrębna stawka obowiązuje za fałszywy rodowód, za wymianę dokumentów psów ukradzionych. (Moja koleżanka-hodowczyni nie mogła odzyskać wydzierżawionego psa-reproduktora, bo w rękach czasowego opiekuna psa dziwnym trafem znalazł się rodowód, w którym czarno na białym w rubryce ‘właściciel’ funkcjonowało zupełnie inne nazwisko).

Zupełnie inna kwestia to wystawy. Jako sędziowie zapraszani są ludzie, którzy czasami pierwszy raz w życiu widzą psy danej rasy (moi znajomi hodowcy owczarków do dziś dnia pamiętają, jak na specjalistycznej wystawie pojedynczej rasy rangi CACIB (Nie ma takich wystaw – przypis NP) fińska sędzia-allrounderka w pożegnalnej wypowiedzi dziękowała za to, że „dano jej możliwość zapoznania się z tak interesująca rasą”. Sędzia, zapoznający się na wystawie z rasą, którą ma oceniać – nieźle, prawda? Wystarczy sobie wyobrazić, ile pracy i ile pieniędzy kosztowało przywiezienie do Moskwy na wystawę psów (i to owczarków, a nie chihuahua!), by ocenić skalę rozczarowania i wzburzenia uczestników wystawy!

Nie mogę jeszcze nie wspomnieć tu o praktyce nadawania uprawnień sędziom – w tej dziedzinie RKF także kieruje się proletariacką świadomością prawa… i orientacją seksualną niektórych osobistości. Nie bez kozery pewien sędzia-allrounder, robiący niebywałą karierę, dostał niedwuznaczną ksywkę Sierioża-Słodka Pupcia.

————–

Nasze Psy: Jak widać, powszechne narzekania i brak hamulców przed powielaniem nieudokumentowanych plotek to nie tylko nasza, polska specjalność…