List zdesperowanego właściciela

List zdesperowanego właściciela

Drogi psie,

Ponieważ wydaje mi sie, że miewasz kłopoty ze zrozumieniem języka polskiego i to niezależnie od tego jak głośno do ciebie mówię, pomyślałem, że może będzie sie nam łatwiej się porozumieć, jeśli zapiszę dla Ciebie moje przemyślenia i uwagi…

Przede wszystkim – zapewniam Cię, że nie zamierzamy Cię zagłodzić.

Twój sposób patrzenia na każdy kęs, który wkładam do ust, twoje rozbiegane, przerażone, pełne błagania oczy są naprawdę irytujące. Wiem, że cala rodzina karmi Cię ukradkiem pod stołem, zwłaszcza, kiedy to ja gotuję obiad. Na szczęście karmią Cię rzadziej, od kiedy, zamiast gotować, zacząłem kupować te okropne pizze.

Słowo o spacerach: od dziewięciu lat chodzimy tą samą trasą, wkoło tego samego skwerku. Twoje zawodzenie, wycie i panika, kiedy tylko stracisz mnie z oczu, są czysta niedorzecznością.

Skoro już mówimy o spacerach… Czy mógłbyś z łaski swojej przestać tarzać się w padlinie i rozjechanych zwierzętach? Padlina śmierdzi, jak ci tu wytłumaczyć – jak padła ryba I NIE PRZYPADKOWO kapię Cię za każdym razem, kiedy sie w czymś wytarzasz.

Wiadomość z ostatniej chwili: Nasi sąsiedzi zza ściany mieszkają we własnym domu i maja prawo wychodzić do własnego ogrodu! Przestań na nich szczekać z naszych okien! Twoja opętańcza furia jest szczególnie irytująca w obliczu faktu, ze, kiedy ich spotykasz przewracasz sie na grzbiet i każesz im drapać się po brzuchu. Jako pies stróżujący jesteś równie groźny, co świnka morska.

Następujące przedmioty NIE NADAJĄ SIĘ do jedzenia: skarpety, balony, ozdobne wstążki a dowody, że mówię prawdę, mogę Ci pokazać w naszym ogródku. Uwierz mi na słowo, że są niejadalne!

Nie mam nic przeciwko otwieraniu dla Ciebie okna w samochodzie i naprawdę nie przeszkadza mi, że pęd powietrza przyprawia Cię o kichanie. Co mi PRZESZKADZA to to, że kiedy kichasz, to robisz to zawsze przy mojej szyi. Trzymaj głowę albo za oknem albo w samochodzie, tylko o to proszę.

Nasze drzwi wejściowe maja dziesięć centymetrów grubości: nie dasz rady sie przez nie przekopać. Przestań drapać! Czy nie wypuszczamy Cię, kiedy tylko tego potrzebujesz?

Nasze krzewy w ogrodzie kosztowały masę pieniędzy, ale naprawdę nie ukryliśmy pod nimi nic kosztownego. Czy mógłbyś przestać kopać w poszukiwaniu skarbów?

Rzeczy ze śmietnika nie są do jedzenia. I to twoje zdziwienie, szok niewiniątka są mniej przekonujące niż dowody winy – śmieci rozwleczone po całej kuchni. I przestań winić kotkę; ona nie zjadłaby niczego, co jest tanie i nieświeże.

Aha, skoro już mowa o kotach: to że nasza kotka śpi na łóżku, nie oznacza, że i Ty masz do tego prawo. Czy uważasz, że, kiedy wracamy do domu nie jesteśmy w stanie zauważyć twoich kudłów na narzucie?

I jeszcze jedno – ja nie budzę sie o tej samej porze każdego dnia! W dni wolne od pracy wolno nam spać o wiele dłużej niż normalnie. Przestań lizać mnie po twarzy, tylko dlatego że Twój wewnętrzny zegar wskazuje porę śniadania. Na miłość boska, czy psy nie maja weekendów?!

Słuchaj – czasem doprowadzasz mnie do szału, ale musze przyznać, ze mimo twojego lenistwa (mogę sie założyć, że nie przeczytasz tego listu) i mimo tego że czasem nie jesteś najmądrzejszy, masz także zalety. Jesteś jedynym członkiem rodziny, który wypatruje ze mną przez okno, kiedy świta, a moja córka jeszcze nie wróciła z randki.

Jako jedyny członek rodziny lubisz moją kuchnię i podzielasz moją opinię, że kot nie jest nam do niczego potrzebny. Po dziewięciu latach życia z Tobą moje życie nie byłoby życiem, gdyby Ciebie zabrakło.

Co powiesz na mały spacerek?

—————————

Autor nieznany, tłumaczyła Elżbieta Matulewicz-Williamson

Copyright for photo (C) by skeptics.stackexchange.com