Miniaturowe i królicze jamniki długowłose w Polsce – dzieje rasy – część 1.

Miniaturowe i królicze jamniki długowłose w Polsce – dzieje rasy – część 1.


– Ależ to cudo!
– z pewnością nie tylko ja byłam pod wrażeniem widząc na warszawskiej wystawie malusieńką panienkę, śliczną i filigranową, z uszami do ziemi! – na scenie pojawiła się królicza
KATRIN v.d. Humboldtruh!
Urodzona w 1975 roku Katrin przybyła do warszawskiej hodowli Margo W. Kłodzińskiego. W tamtych czasach była jedynym jamnikiem nie-standardowym, jakiego widywało się na wystawach. Do tego była prześliczna! Zarejestrowana jako czarna podpalana była jednak raczej sobolowa, bo rekordowo długie uszy miała wszak rude…

I tak się zaczęło. Właściwy początek przypadł jednak ciut wcześniej, gdy na początku lat 70 XX wieku przywieziono z Erfurtu (ówczesne NRD) do Katowic miniaturowego, czarnego podpalanego Zw. CACIB NIGGI v.d. Blumenstadt, a wkrótce potem, z tejże hodowli, mała ruda LISETT. Para ta dała kilka miotów „Z Lilipuciego Gniazda”. Chyba nie bardzo wiedziano, co począć z tymi „karzełkami”, bo wszystkie trafiły do hodowli standardów. Wszystkie – z jednym wyjątkiem. Gdy NIGGI pokrył swoją córkę, CENTĘ z Lilipuciego Gniazda, urodziła się suczka AGATKA z Czarnej Loży (1976) Odegrała ona potem pewną rolę w hodowli miniatur.
Start więc w Polsce miały „karzełki” całkiem dobry – NIGGI musiał być niezły, bo CACIB był wtedy naprawdę na wagę złota. A i psy standardowe po nim były doskonałe.

Natomiast KATRIN została matką pierwszych urodzonych w Polsce miniatur i królików. Rodowód miała wybitny – hodowla ‘Humboldtruh”, już wtedy sławna, istnieje i nadal odnosi sukcesy (na marginesie: jak to się dzieje, że w Niemczech tyle jamniczych hodowli trwa przez 40 nawet 50 i więcej lat? U nas „wybitne” kojce są jak meteory…)
Pan Kłodziński krył swoje suki często na Zachodzie, a zawsze ciekawie i ambitnie. Żeby było śmieszniej, dostało mu się na łamach ówczesnego „Psa”, że chciał zbić kasę za „malutkiego pieseczka” żądając 8 tys. złotych! Wtedy ta to wyglądało „malutki pieseczek” w cenie kilku bernardynów – oj, wstyd i zgroza! Do tego jeszcze suczkom jakoś bliżej było za granicę, by konkurencji sobie nie robić…

Na pierwszego partnera KATRIN hodowca wybrał holenderskiego (k) NL Ch ODINa v.Eismachen, i tak 24.02.1977 światło dzienne ujrzał pierwszy oficjalnie miniaturowy miot. Szumnie to brzmi – ale wiele tego nie było, raptem aż dwa szczeniaki. Do tego suczka, ze złamanym ogonkiem, poszła „do kochania”. Rodzynkiem był rudy (m) Ch CACIB TOTEK ONIX Margo – położył on podwaliny pod polską hodowlę. Trzeba dodać, że urody był dość przeciętnej, choć prawidłowy i poprawny.

Innym importem do Margo była czarna podpalana (k) RENDA z Debry. Ten przydomek nie jest nam obcy i wszyscy znamy sukcesy hodowli p. Dvorakovej z Czech. Jednak wtedy były to dopiero początki – również w Czechosłowacji. Nasi południowi sąsiedzi także nie mieli dostępu do psów zagranicznych, toteż RENDA była wynikiem kazirodczego kryci: belgijski czarny podpalany króliczy TIM Butz (nie byle kto – Zwycięzca Świata 1971) krył swoją córkę VESTE z Debry (od ULLA v. d. Opalona).

W 1977 roku pokryto RENDĘ sprowadzonym do Warszawy w RFN rudym psem Zw PL, CACIB OLYMP v. Scharteich, psem świetnie zbudowanym, dobrym pochodzeniowo, ale przerośniętym. Dziś można znaleźć go w głębi rodowodów tylko przez syna z RENDĄ – psa NIN Margo. (Dla ciekawych: NIN nazywał się tak po… Leninie, bo urodził się w rocznicę rewolucji październikowej). Ten rudy pies postarał sie kontynuować rodzinną tradycję i… też przerósł. Jednak kryjąc liczne standardki i mniej liczne miniatury rozpowszechnił na początku lat osiemdziesiątych przejściowe pokolenie zmniejszonych standardów, co było już jakimś materiałem do startu z chowem miniatur. Popularnym reproduktorem po NINIIE Margo był (m) Ch BARTEK Orli Kram (ur. 1981)

W 1976 roku państwo Izydorowie z Szamotuł (hodowla ‘Z Grodu Halszki”) sprowadzają z RFN lekko przerośniętą rudą miniaturę YOLLY v. d. Forst Brickwedde. Mimo braku 4 x P1 ukończyła, z CACIBEM, Championat Polski. Poprawna, ale pozbawiona elegancji YOLLY założyła trwałą i szeroko rozgałęzioną linię żeńską i jest pod tym względem w Polsce prekursorką rasy. Zbyt nie był trudny – po potomstwo YOLLY ustawiały się kolejki…

Już w pierwszym miocie z TOTKIEM dala bardzo urodziwego, eleganckiego psa Ch CACIB UNOX z Grodu Halszki, który pozostał u hodowców. Jego nieco przerośnięta i podobna urodą do matki siostra URISSA trafiła do Warszawy, zapoczątkowując ambitną i ciekawą hodowlę „Konterfekt” p. Barbary Charazińskiej-Dziuk.

Od córek TOTKA i YOLLY zaczęło się kilka hodowli: katowicka „Z Piekła” czy inne np. „Orli Kram” czy „Dębowy Pień”. Sporo osób decydowało się na inbred, kryjąc TOTKIEM jego córki. Efektem takiego kazirodztwa był na przykład ABEL z Piekła, którym pp Izydorowie pokryli wnuczkę YOLLY, uzyskując swą pierwszą króliczkę, Zw SAMANTA z Grodu Halszki (1984). Córka UNOXA, FLORISSA z Grodu Halszki, kryta dziadkiem dała odnoszące spore sukcesy dwie championki, które założyły rod „Z Żywieckiej Kotliny” p. D. Ciapuły z Żywca –jedna z nich, POLLY z Grodu Halszki wygrała nawet BiS.

Jednak za rewelację tych wczesnych lat hodowli uznawano inną córkę TOTKA – Ch CACIB ELZA Łukaszowy Wyrąb, od wspomnianej AGATKI Czarcia Łapka (NIGGI). Ta miniaturowa suczka była nie do zwyciężenia na ringach – nie mogły jej sprostać ani rodzime miniatury, ani importy, ani nawet psy przybywające na nasze wystawy z Zachodu. Być może odezwała się w niej babka, piękna KATRIN. ELZA dawała potomstwo z przydomkiem „Jamnicza Sfora”.

Inne udane połączenie TOTKA z suką niosącą krew „v. d. Blumenstadt” dało pięknego psa FLAP Shadock (mały standard). Ten czarny pies, kryjąc tez mała standardkę (po NIN Margo) dał śliczną czarną miniaturę DESSA z Cezarowej Budy. Założyła ona kojec „Yukama” z Warszawy.

TOTEK dwukrotnie pokrył standardową Zw LOLITĘ z Samotraki (córkę MARKA v. Feldhaus, syna psa miniaturowego), w drugim miocie urodzila się prekursorka miniatur i królikow z Wrocławia, Ch Zw 3 X CACIB POLINKA z Samotraki (m), suka, na oko, wielka ale ‘mierzalna’, nieostry o dość zgryźliwym charakterze.

Duma „Z Grodu Halszki”, piękny UNOX w hodowli raczej rozczarował. Z licznego potomstwa udana była Ch FLORISSA z Grodu Halszki (od córki MARKA). FLORISSĘ kryto ojcem i w hodowli pozostał malutki miniaturowy Zw UNOX II z Grodu Halszki, piesek robiący wrażenie mocno rachitycznego. Ślepej kurze ziarno… to właśnie ten piesek został ojcem pierwszego urodzonego w Polsce Zwycięzcy Świata! Sprzedany do Niemiec króliczy rudy Ch TORISS z Grodu Halszki sięgnął po ten tytuł w Brukseli w 1985 r. Jego matką jest jednak córka wybitnego SANTO vom Aschenbach, a babką wspomniana królicza SAMANTA.

SANTO v. Aschenbach, UGA Vecor (hod. Scrato) i SAWANTKA Konterfekt
Od prawej: SANTO v. Aschenbach, UGA Vecor (hod. Scrato) i SAWANTKA S Konterfekt (hod. Scrato)

W Krakowie dał liczne mioty czeski (m) ALADIN Mercury (wnuk TIMA Butz), a jedyna jego warta uwagi córka to (m) BEJBI Dębowy Pień (wnuczka TOTKA), zasłużona w macierzystym kenelu.

W tym samym czasie u Jana Wolińskiego w Mosinie powstaje druga, obok Z Grodu Halszki, ważna wielkopolska hodowla długowłosych miniatur – „Spod Kominka”, rozpoczęta od zakupu pary hodowlanej w Holandii. Pies, Zw BOYTEK the Euro Girls (ur. 1979), nieco przerośnięta miniatura, bardzo ładny. Niestety, jego partnerka, AKI the Euro Girls (k) urodą nie porażała. Pierwsze potomstwo BOYTKA było po AKI i nielicho popsuło mu opinię, w efekcie czego nie został on nigdy należycie wykorzystany. Od córki tej pary, Zw PL HERA spod Kominka rozpoczęto hodowlę miniatur w bardzo aktywnej przez lata sopockiej hodowli „Santander”. W Czechach dużą rolę odegrał natomiast (m) czarny podpalany JODY spod Kominka – do dzis można go odnaleźć w większości czeskich rodowodów.

Wśród nielicznych ‘obcych” kryć BOJTKA wyróżniły się dzieci po czeskiej (m) UGA Vekor – piękny Ch CACIB BILBO Scrato. U pani Samockiej, po POLINCE i BOYTKU w domu została (m) Ch Zw Klubu RADA z Samotraki.

W jamniczym światku wydarzeniem była wizyta na MWPR Poznań miniaturowego Interchampiona z Danii Mossolf’s JOHANNES. Veni, vidi, vici – piękny mahoniowy pies w cudownym typie, wygrać po prostu musiał. Pani Charazińska dokonała niemal cudu kryjąc nim swoją URISSĘ z Grodu Halszki i w czerwcu 1980 roku urodziły się trzy szczeniaczki, z których pozostawiła sobie królicza Ch 4 x CACIB TYCIĄ TOLĘ Konterfekt. Jej siostra tez ukończyła championat, jednak obie te suczki były kopiami matki, natomiast kopią ojca był jedyny samiec mahoniowy (m) TOTEM TRANSMARINUS Konterfekt. Wielką stratą dla hodowli była jego śmierć w bardzo młodym wieku. Pozostawił on po sobie zaledwie 3 mioty, ale w nich fantastycznego psa BEJ Jamnicza Sfora, którego matką była znakomita Ch ELZA Łukaszowy Wyrąb.

Siostra BEJA i sam BEJ zostały w Jamniczej Sforze, która niestety wkrótce przestała istnieć. Tak jak ojciec, BEJ dał trzy mioty – gwiazdą wśród nich była, nigdy nie użyta w hodowli, ELZA Dębowy Pień (od BEJBI Dębowy Pień). Cóż, niektóre linie zdają się zwyczajnie nie mieć szczęścia…

Syn JOHANNESA, Mosolff’s TOM trafił do Czechosłowacji, i poprzez importy wywarł pewien wpływ na polskie jamniki. Przed wszystkim była to sprowadzona do warszawskiej hodowli Scrato miniaturowa ruda UGA Vekor (1982), bardzo wartościowa hodowlanie.

Kryjąc swą córkę TOM dał psa (m) VILMAR Vekor i do Krakowa kupiono jego córkę Ch CACIB ILSA z Radotinskych Strani. I znów tu polski akcent, bo jej matka była wnuczką króliczego psa RAGTIME Konterfekt (UNOX z Grodu Halszki x TYCIA TOLA Konterfekt), psa istotnego dla hodowli czeskiej. ILSA była jedną z trzech założycielek bogatego w sukcesy kenelu „Czarna Kuka”.

Dalekim potomkiem Mosollf’s TOMA był znakomity Ch Zw Kl DERIK z Radotinskych Strani, wybitny reproduktor i jeden z najpiękniejszych miniaturowych psów, jakiego widziałam.

Wreszcie urodzony w roku 1996 króliczy Ch CACIB Zw Klubu ULF z Radotinskych Strani był wnukiem VILMARA Vekor, miał też wśród przodków polskiego SAMSONA Ostróżki. Widać więc jak od początku łączyły się ze sobą czeskie i polskie linie miniatur.

Wróćmy do sukcesów „Konterfektów” – w roku 1981 URISSĘ pokryto Int Ch YMIR z Debry (z Czechosłowacji), a więc psem będącym synem i wnukiem WW’71 TIM Butz. Dało to Ch CACIB Zw Europy Środkowej i Wschodniej SAWANTKĘ S Konterfekt. TYCIĄ TOLĘ skojarzono w RFN z króliczym Int Ch WW FLORIANEM v.d. Elbinsel Windmuehle. Z miotu najlepsza była królicza Ch PANNA PAULINA. Jej brat był prześliczny, ale nie wyrósł mu kieł! Przedwczesna śmierć hodowczyni przerwała pasmo sukcesów „Konterfektów” PANNA PAULINA dała jeszcze kilka miotów w „Santanderach”.

Na początku lat osiemdziesiątych hodowla borykała się z rozpaczliwym brakiem niespokrewnionych reproduktorów! Z wielkim zainteresowaniem zatem spotkał się kolejny sprowadzony do Mosiny pies, importowany już jako dorosły, Ch CACIB PINKY de Lijsterbes, rudy królik – niestety, z brakiem 4 x P1. Rodowód miał dobry, pełen championów Holandii, których wtedy w tym kraju wcale nie było dużo! W 28 (sic!) miotach dal wiele psów urodziwych i nawet sporo z kompletnym uzębieniem. Jednak nękające wiele hodowli kłopoty zębowe w dużym stopniu są schedą po PINKYM.

Najwybitniejszym potomkiem PINKYego, pięknym i – nomen omen, jakże eleganckim był ELEGANT Santander (m) o pełnym uzębieniu (nie upierał się jednak, by dawać je swym dzieciom), po HERZE spod Kominka (BOYTEK-AKI), dalece przewyższał urodą oboje rodziców. Był przede wszystkim ojcem dobrych suk. Z PANNĄ PAULINĄ Konterfekt dał śliczną NASTOLATKĘ Konterfekt, od jego córki Zw ALIS ALIENOR Nomenclator zaczęła swą hodowlę „Długie Cudo” p. Grażyna Zapletal, dobre w hodowli okazały się NOSFERATU Dzieci Lasu („Elsanta”) i ŁEZKA z Żywieckiej Kotliny („Z Lwowskiego Rancza”). Syn ELEGANTA, czarny PROTAZY Salve, w miocie z SATYSFAKCJĄ Długie Cudo (silnie na ELEGANTA zinbredowanym) dał czarnego psa imieniem GERWAZY Kłopoty Za Nami. Życiowym dokonaniem GERWAZEGO była Zw Europy Ch DEFINITE Długie Cudo (m) – czarna podpalana córka pięknej TAXIS Długie Cudo (po BENNIE Della Canterana). PO DEFINITE hodowczyni wystawiała piękną (m) CID, CIE, Ch PL, S QUBANKĘ.

Oprócz ELEGANTA PINKY dał kilka innych wartych pamięci psów, szczególnie udany był miot „D” Dębowy Pień (od BEJBI Dębowy Pień) ze ślicznym czarnym królikiem Ch CACIB DESIDERIO. Pod koniec kariery dał PINKY suczkę ważną dla kenelu „Czarna Kuka” – bardzo ładną czarną Ch POLI Ad Operam (m). Jej siostra, ruda Ch CACIB PAMELA (m) dała udane potomstwo w „Liten Taxen”. Wystąpiły tu jednak spore problemy z zębami.

Zamieszkały w Zielonej Górze DESIDERIO Dębowy Pień (1984) był ojcem ślicznej czarnej króliczki ERIKA Jukama, suczki wyjątkowo eleganckiej, o wspaniałym włosie – pamiętam, że miała ona wprost rekordowej długości pióro na ogonie. Cechował ją też wspaniały ruch. Matką tej piękności była DESSA z Cezarowej Budy. Dla dalszych losów polskich królików ważne były dwie suki królicze po DESIDERIO: ruda DONIA i czarna DARA z Doliny Miętusiej. Ich matką była Ch FLINTA Polianna, córka sprowadzonej z RFN BIGGY v. Augustinus.

Jako reproduktor olbrzymią i chyba nie do końca uzasadnioną popularnością cieszył się czarny miniaturowy brat obu wyżej wymienionych suczek – DAKS z Doliny Miętusiej, ojciec 58 miotów! Nigdy już nie dorównał mu w tym „biznesie” żaden miniaturowy pies polskiego chowu. Najistotniejszym dzielem DAKSA było spłodzenie pierwszego polskiego psa maści merle – Int Ch MISTER TIGR z Końskiego Raju (ur. 1991).

MISTER TIGR z Końskiego Raju
MISTER TIGR z Końskiego Raju
Jego matką była importowana przez p. Elżbietę Łęszczak (obecnie Olszańską) z RFN marmurkowa AMSEL v. Trattlerhof. Już przedtem mięliśmy w Polsce marmurkowe standardy krótkowłose (teraz jakoś się ich nie widuje), ale w długowłosych ta maść to była nowość. AMSEL, sama przerośnięta miniatura, była po też dużym jak na miniaturę marmurkowym IntCh VICTOR Della Canterana i jej rodowód oparty był na ‘merlowatej’ niemieckiej linii v. Schloss Ghersburg. Potem p. Elżbieta kryła tymże VICTOREM córkę AMSEL, a siostrę MISTER TIGRA, MAXI Z Końskiego Raju. Był to pierwszy nasz miot „double merle” – hodowczyni nie wiedziała, że ma sukę maści merle, bo MAXI praktycznie wyglądała na czarną podpalaną! Z tego zagranicznego krycia w Końskim Raju pozostała Interchampionka ROZI Z Końskiego Raju (m), merle, która wiele powygrywała dla swoich barw. Po AMSEL został też w hodowli pierwszy polski króliczy merle – Ch CACIB ODYS Z Końskiego Raju (po BORUCIE Kilwater, synu ELEGANTA).
ODYS z Końskiego Raju
ODYS z Końskiego Raju
„Tygrynio” był pięknym psem i rozpowszechnił swą maść nie tylko w Polsce. Były czasy, gdy na wystawach p. Ela zwracała powszechną uwagę prowadząc gromadkę „kolorków”.
OLIWKA z Końskiego Raju - przykład skojarzenia 'double merle'
OLIWKA z Końskiego Raju – przykład skojarzenia ‘double merle’
OLIWKA z Końskiegto Raju jako szczenię - double merle
OLIWKA z Końskiegto Raju jako szczenię – double merle
Szczególnym umaszczeniem wyróżniała się Ch BANDOLA z Końskiego Raju (1995) – „double merle” o umaszczeniu przeważająco białym! Dziś, po zmianie wzorca, taki kolor jest oczywiście dyskwalifikujący.
BANDOLA z Końskiego Raju
BANDOLA z Końskiego Raju

Duże sukcesy odnosił merle Ch CACIB SILVER TIGER Długie Cudo, który w zaledwie kilku miotach dał 5 championów, m.in. założycielkę poznańskich „Brzdąców”, Ch CACIB CYBINKE z Teklinowa (k) (ur. 1995). SILVER TIGER był efektem łączenia z „Tygryniem” córki ELEGANTA. To skojarzenie wydawało się bardzo udane, był z niego m.in. Ch CALIMERO Elsanta, znany reproduktor.CALIMERO Elsanta
Problem z tym psem był natomiast taki, że był on rudym marmurkiem i zupełnie nie-mendlowsko uparcie przekazywał tę niezbyt pożądaną maść większości swoich dzieci. W dziesięciu miotach, na ogół z sukami niosącymi maść czarną lub czarnymi, dał zaledwie 7 szczeniąt czarnych i 2 czarne merle. A mioty były liczne…

Cóż, dla nieuświadomionych: rudy merle jest niewidoczny u dorosłego psa, który wygląda jak zwykły rudy, ale kojarzony z rudymi może dać potomstwo pozornie ruda, jednak z rybim okiem lub białymi plamami. Obecnie, gdy mamy już zarówno marmurki jak i jamniki czekoladowe i czekoladowe merle można liczyć tylko na rozsądek hodowców. Jeśli jednak jest nam wszystko jedno, to łatwo możemy doczekać się dziwolągów, w postaci rudych psów z czekoladowym nosem i żółtawymi oczami lub pozornych rudasów z oczami jak niebo i np. jednym uchem białym… I nie liczmy, że sędziowie docenią te “unikatowe” maści.

W ogóle hodowla to odpowiedzialność. Właścicielka norweskiego kenelu Foxfoot, słynącego z hodowli topowych marmurków, podkreśla, że hodowlą psów merle powinni zajmować się tylko hodowcy doświadczeni. Nietrudno wyhodować merlaka, ale ładnych i dobrze umaszczonych merle jest jak na lekarstwo…
Copyright © for text by Dorota Masiewicz

———————————
portret Urodziłam się tak dawno, że nieprawda…. I prawie od razu wlazłam do psiej budy. Od tej pory mój radar był juz stale ustawiony na psy (nawet skończyłam PSYchologię, wiadomo czemu, znów przez te psy). W jamniki wdepnęłam w latach siedemdziesiątych – i tak to trwa. Mój pierwszy miot „Z Kasztanowej Chatki” przyszedł na świat w 19886, w 1988 doczekałam się pierwszego urodzonego u mnie w domu championa. Gdy nie byłam zajęta rysowaniem jamników, to kombinowałam, jakby tu coś sprowadzić i z tej przyczyny nawiedziło Polskę kilka importów, które na ogol nie mieszkały u mnie. Wreszcie wykombinowałam sukę dla siebie, która zaczęła moją krotką i ubogą ilościowo linię hodowlaną. Linia nie była jednak uboga w tytuły i przyniosła mi dwa tytuły Zwyc. Europy, res. Zwyc. Świata, Zwyc. Świata Weteranów +BOS i 3 championaty VDH – żeby wymienić te, które cenię najbardziej.
Jeśli zobaczycie na wystawie nawiedzoną okularnicę, która jeszcze musi pomagać sobie lornetką – to właśnie ja!

————————
Dalszy ciąg – drugą część – tego artykułu, równie bogato ilustrowaną, ZNAJDZIESZ TUTAJ – KLIKNIJ!

Kilkanaście innych historycznych zdjęć jamników miniaturowych i króliczych, zapisanych w annałach polskiej hodowli, dzięki wysiłkom p. Aleksandry Sękowskiej ZNAJDZIESZ TUTAJ – Kliknij!