Nauka aportowania

Nauka aportowania

Regulaminowe aportowanie wygląda tak: pies siedzi spokojnie przy nodze, przewodnik wyrzuca jakiś przedmiot. Pies czeka na polecenie, dopiero wtedy biegnie, ujmuje przedmiot, czyli aport pośrodku, wraca najkrótszą trasą, siada przed przewodnikiem, oddaje aport do rąk, po chwili na polecenie przechodzi do lewej nogi i przyjmuje pozycję siad przy nodze. Ale nauka aportowania to coś znacznie ważniejszego niż najbardziej perfekcyjne wykonywanie ćwiczeń regulaminowych.

Gdy wybiera się szczeniaka z myślą o wyszkoleniu go w przyszłości na doskonałego psa towarzyszącego, polującego, ratowniczego, obrończego – sprawdza się przede wszystkim spontaniczną wrodzoną chęć aportowania. Jeśli 7-tygodniowe szczenię pobiegnie za kulką papieru, złapie i zawołane wróci do człowieka – każdy szkoleniowiec natychmiast porwie malca niczym diabeł duszę.

Dlaczego właśnie aport jest taki ważny?
Nowoczesne szkolenie nie polega na karaniu czy nagradzaniu wymuszanych zachowań odruchowych, jak u niedźwiedzia przebierającego łapami na gorącej blasze przy dźwięku muzyki, ale na wykorzystaniu wrodzonych predyspozycji psychicznych zwierzęcia. Jeśli pies biegnie za kulką papieru, łapie ją i przynosi do człowieka, to znaczy, że ma wybitny popęd łowiecki i chęć współpracy – nie trzeba więcej, aby wychować mistrza niemal w każdej dziedzinie sportu kynologicznego!

Pies aportujący radośnie bawi się sam ze sobą i z człowiekiem w polowanie, a udane polowanie to właśnie jednocześnie i największa podnieta, i zaspokojenie najgłębszych, najsilniejszych potrzeb naszego udomowionego drapieżcy. Zdobyczą może być równie dobrze drewniany koziołek, piłka czy zwinięta linka. Człowiek, który przekona zwierzaka, że chwycenie takiej zdobyczy i przyniesienie jej przewodnikowi jest traktowane i nagradzane niczym wspólne skuteczne polowanie, staje się dla swego psa superpsem, szefem stada – przewodnikiem wskazującym zdobycz i umożliwiającym jej schwytanie. A zakończone sukcesem polowanie dla psowatych oznacza możliwość przeżycia. Nagrodą za najwytrwalsze tropienie czy najdłuższe warowanie staje się „upolowanie” wyrzuconego aportu – pies właśnie po to tropi, ściga, siada, waruje, biega i wraca, by wreszcie doświadczyć najbardziej satysfakcjonującej radości. Wtedy wykonywanie ćwiczeń staje się po prostu sposobem skutecznego polowania.

Pies-samograj, aportujący samorzutnie, to marzenie trenera, ale nawet mniej wybitnego ucznia można zachęcić do aportu, rozbudzić w nim pasję, a każdego, nawet najlepszego psa – jeszcze łatwiej zepsuć, obrzydzić mu zawsze radosną zabawę w polowanie.

Wychowanie perfekcyjnie aportującego psa wymaga takiego postępowania od pierwszego dnia przyniesienia szczenięcia, aby przede wszystkim – aportu psu nie obrzydzać!!!
Zapomnijmy o wrzaskach: „fe, co robisz, nie wolno” , gdy pies interesuje się przedmiotami o zapachu człowieka. Należy jak najszybciej nauczyć szczenię polecenia „zostaw”, spokojnego polecenia, używanego jeśli szczenię chce porwać coś, co mogłoby mu zaszkodzić. W każdym innym wypadku, w czasie zabawy z nami, zainteresowanie szczeniaka, choćby wziął w zęby najwytworniejsze balowe buty ze skóry krokodyla, kwitujemy słowami – dobrze, daj! . Oczywiście – szczenię nie musi zjeść tych butów, wystarczy bez gniewu odebrać i zająć pieska zabawą w noszenie czegoś trochę mniej kosztownego. I, rzecz jasna, schować poza zasięg szczenięcych zębów wszystko, co z naszego punktu widzenia powinno być nietykalne. Dorosły pies nie będzie gryzł pozostawionych butów pana, choć w razie potrzeby też poda je do rąk.

Skłaniając szczeniaka do zabawy, nie możemy przemiennie zachęcać: „weź” , a za chwilę krzyczeć – „dosyć, zostaw!” Aport musi być odebrany w taki sposób, jakby zaraz zabawa mogła się powtórzyć – a to „zaraz” oznacza równie dobrze godzinę, jak i dziesięć godzin. Zabawa nie może zmęczyć szczenięcia i powinna się zakończyć, zanim maluch straci zainteresowanie – znając swego psa, łatwo wyczujemy moment krytyczny. Żadnej zdobyczy do pyszczka się na siłę nie wtyka, coś, co ucieka, jest przecież bardziej interesujące! Aport może szczeniakowi uciekać na różne sposoby: wyrzucony przez człowieka, razem z człowiekiem lub ciągnięty na sznurku. Cenne jest samorzutne przynoszenie nam przez psiaka rozmaitych przedmiotów, ale pozwólmy się wtedy prosić o wspólne polowanie! Jeśli pies aport wtyka nam do rak, odwróćmy się, odepchnijmy leciutko szczenię – zabawa stanie się tym atrakcyjniejsza, im wyraźniej damy szansę zwierzakowi na chwilę przejąć inicjatywę.

Od początku aport powinien być odbierany z mordki, nie z ziemi, od początku uczymy szczeniaka komendy “daj” i“weź”. Podajemy aport trzymany przez nas w rękach, pozwalamy chwilę nosić i odbieramy z pochwałą, zanim szczenię zdąży się zdekoncentrować. Pod żadnym pozorem nie wyrzucamy psu drugiego aportu, dopóki pierwszy nie zostanie przyniesiony i oddany! Najlepszą nagrodą jest dalsza zabawa, nagradzanie jedzeniem początkowo można traktować tylko jako sposób otwarcia twardo zatrzaśniętych na aporcie zębów. W późniejszym okresie przestrzegamy wobec łakomego psa zasady – najpierw odbieramy aport, potem po dłuższej chwili spokojnego oczekiwania i wykonaniu dodatkowego polecenia, np. noga, nagradzamy psa jedzeniem – inaczej pies będzie aport wypuszczać na ziemię, oczekując nagrody dawanej natychmiast.

Gdy pies przynosi wyrzucane przez nas przedmioty lub samorzutnie wtyka nam piłkę do rąk, pora na uatrakcyjnianie polowania. Aport kładziemy na ziemi, na krześle, na stole, wskazujemy z poleceniem „ przynieś”. Kładziemy na ziemi kilka aportów, prosząc o przynoszenie ich kolejno, uczymy szczeniaka nazw rozmaitych przedmiotów. Wracając do domu cierpliwie prosimy – „przynieś kapcie” , aż doczekamy chwili, w której, pies słysząc chrobot klucza w drzwiach, będzie po drugiej stronie czekał z pantoflem w pysku.

Nie uczmy aportowania przedmiotów metalowych dopóki pies nie ma wyrobionego pewnego, spokojnego chwytu, ani wtedy, gdy zmienia zęby!. (UWAGA: w okresie zmiany zębów dobieramy takie aporty, aby przy ich chwytaniu czy w trakcie żywiołowej zabawy nie doszło do uszkodzenia, skrzywienia czy wręcz złamania zęba). Po wypracowaniu wystarczającej pasji rodzaj aportu jest dla psa obojętny – równie dobrze przyniesie piłkę tenisową jak klucze, zapalniczkę, bułkę, pęto kiełbasy czy kość obrośniętą mięsem.

Dopiero gdy pies umie aport trzymać, uczymy go komendy innej niż „daj” . Możemy wprowadzić hasło„pluj” – przydatne, jeżeli chcemy, aby pies w zamkniętym pysku przyniósł patyk wielkości zapałki czy monetę i wypluł w nadstawione ręce. Naukę noszenia małych przedmiotów i wypluwania ich na komendę zaczynamy od uczenia aportowania i wypluwania czegoś, co jest jadalne, ale niesmaczne i nieszkodliwe – np. gruby plaster korzenia pietruszki.

Uczymy psa zanoszenia dowolnego przedmiotu do wskazanej osoby – najpierw wyrzucamy aport, odbieramy przyniesiony i dajemy stojącemu obok pomocnikowi, potem na naszą komendę pomocnik aport wyrzuca, pies przynosi i oddaje aport nam. Gdy pies przyzwyczai się do osoby towarzyszącej, wskazujemy mu pomocnika i polecamy, aby wypuścił aport w jego wyciągnięte ręce. Wreszcie nie wyrzucamy aportu, ale podajemy psu i z poleceniem zanieś – wskazujemy pomocnika, lub wymieniamy jego imię, jeśli to imię zostało już prawidłowo skojarzone przez psa. Stopniowo wydłużamy dystans, od kilku kroków poczynając, pomiędzy sobą a pomocnikiem.(To ćwiczenie jest bardzo przydatne, aby nieufnego psa z kimś zaprzyjaźnić – zwierzę, w którym wyrobiono pasję do polowania na aport, wszystkie uczestniczące w tej zabawie osoby może zaakceptować jako współpracujących towarzyszy ze stada!)

UWAGA: gdy ktoś posyła psa z aportem do nas, z reguły mówi – „zanieś panu” , a to błąd, bo przecież pies nie kojarzy nas z hasłem „panu”!!! Chyba że tak właśnie zwracają się do nas w psiej obecności wszyscy domownicy…

Można, jako najwyższy szczebel wtajemniczenia wreszcie, uczyć psa przenoszenia kilku aportów do określonego oddalonego miejsca, pozostawiać je tam, wracać do nas, a potem po kolei przynosić.

Zabawa w aportowanie ma nieograniczone niemal warianty, a wszystkie wiążą silniej naszego psa z nami. Czy jest inny, równie dobry sposób na rozbudzanie pasji współpracy i nagradzanie psa?
Tak, to wspólne przeciąganie linki – zabawki przez przewodnika i psa. Ale najpierw nauczmy się wykorzystywać możliwości aportu – praca z linką wymaga troszkę większego doświadczenia, perfekcyjnego opanowania poleceń“trzymaj” – “daj” , i nigdy nie może przekształcić się w walkę z psem.

Zasady i kolejność postępowania przy nauce aportowania

Dopasowujemy nasze zachowanie do możliwości i zainteresowań szczeniaka, jedno szczenię aportuje samo z siebie, drugie porywa aport i ucieka, trzecie nie objawia zainteresowania. Pierwszy szczeniak wymaga tylko skojarzenia i nagradzania wydawanych poleceń, drugiego najpierw należy przekonać, że aport warto oddać człowiekowi, trzeciemu udowodnić, że aport jest czymś cennym dla dorosłych członków stada, czyli ludzi.

Zachęcamy do zabawy, podnoszenia, noszenia, przynoszenia przedmiotów w każdy możliwy sposób, również własnym przykładem lub demonstrowaniem zabawy aportem z członkami rodziny.

Początkowo zabawa w aportowanie odbywa się tylko tam, gdzie szczenię mamy w zasięgu ręki i możemy aport łagodnie odebrać.

Każde odebranie szczenięcej zdobyczy musi być pochwalone i nagrodzone dalsza zabawą, pieszczotą lub później wydanym smakołykiem.

Ruchem zabawki – aportu skłaniamy psa do przyjęcia pozycji „siad”, “do mnie”, “noga” – w sposób i w kolejności opisany najdokładniej w poradniku „Sam wychowasz swego psa”, co w krótkim czasie pomoże opanować zasady aportowania regulaminowego.

Innych poleceń używamy w trakcie zabawy, innych podczas nauki aportowania regulaminowego.

Czas trwania zabawy ze szczenięciem – pasjonatem aportu – zależy od naszej wytrwałości. Czas zabawy ze szczeniakiem mniej chętnym ograniczamy tak, by nie zdążyło się dekoncentrować.

Najgorsze błędy popełniane przy nauce aportowania:

* Rzucanie drugiego aportu przed przyniesieniem pierwszego.
* Wydawanie słów zakazu – „nie, fe” , gdy chcemy, aby pies po prostu w tej chwili aportem się nie bawił.
* Bolesne wtykanie lub wydzieranie aportu z pyska.
* Okazanie jakiegokolwiek gniewu czy zniecierpliwienia w trakcie nauki.
* Tłumienie zainteresowania przedmiotami przesyconymi zapachem człowieka.
* Używanie jako zabawki aportu przeznaczonego do ćwiczeń wykonywanych w trakcie egzaminu.
* Zmuszanie psa do bezustannego przynoszenia aportu w sposób egzaminacyjny (siad, aport, do mnie, daj, noga), bez nagradzania zabawą innym przedmiotem.
* Rzucenie jednego aportu pomiędzy dwa psy!

Gdy nasz własny pies będzie aportował zawsze, wszystko, pewnie i z pasją, docenimy prezentowane na pokazie szkolenia ćwiczenie, podczas którego dwa dorosłe boksery jednocześnie posyłano po wyrzucane z przeciwnych stron w to samo miejsce aporty! Każdy z psów, choć niemal zderzały się pyskami, brał swój aport i wracał natychmiast do przewodnika. Wspaniale wyglądał pies, trzymający w pysku obręcz, przez którą skakał jego czworonożny kolega. I ten aportujący sznur parówek – nagrodę dla wszystkich kolegów… To była niezapomniana mistrzowska krakowska grupa pokazowa!

Copyright for text (C) by Zofia Mrzewińska
Copyright for photo (C) by teachingpuppies.org