OWCZAREK RUMUŃSKI MIORITIC – okiem hodowcy

OWCZAREK RUMUŃSKI MIORITIC – okiem hodowcy

Robiący niesamowite wrażenie, wspaniały pies rodzinny, delikatny, czuły, myślący, wymagający asertywnego, spokojnego przewodnika, który wskaże mu dokładnie, czego od niego oczekuje. Pies, który doskonale odnajduje się w gronie innych przedstawicieli swojego gatunku, jak i innych zwierząt domowych.
Na pierwszy rzut oka to kula wełny do tulenia, ściskania i podziwiania, wymagająca jednak zrozumienia, że została stworzona do pilnowania, odstraszania potencjalnego intruza, a w konieczności starcie z nim w ramach ratowania własnej rodziny, za którą niewątpliwie Mioritic życie odda. To rasa wymagająca doskonałej socjalizacji z obcymi ludźmi, wymagająca stałego kontaktu ze swoim człowiekiem. Odseparowany i pozostawiony sam sobie staje się sfrustrowany, drażliwy, agresywny i mało jest z niego radości.
To rasa, która w niezwykły sposób przywiązuje się do swojego człowieka i miejsca, chce sprawiać swojej rodzinie radość, zatem unika sytuacji, za które będzie za coś karcona. Mamy w efekcie psa, który uczy się bardzo szybko, a przy tym nie jest niezależny. Podejmuje swoje decyzje tylko wówczas, kiedy nie może polegać na człowieku, który nie wytyczył mu zadań, granic i nie nauczył, że to on jest górą w domu, co w przypadku mioritica nie jest rzeczą trudną. Zdecydowanie nadaje się do treningów z posłuszeństwa, są osobniki z powodzeniem biegające po torach agility. Kilka przedstawicieli tej rasy pracuje w dogoterapii i prowadzi zajęcia edukacyjne z dziećmi (przykładem jest posiadany przeze mnie Anemos oraz jego córka urodzona w hodowli “Mioritica” – hodowca Izabela Kaczmarek). To psy kochające swoje dzieci, są cierpliwe i niesłychanie opiekuńcze. Cechuje je, cytując standard, nieufność do obcych, czego nie wolno mylić z agresją. Standard rasy wyraźnie mówi, że agresja powinna dyskwalifikować osobnika z hodowli, tak samo zresztą jak przesadna płochliwość. Mioritic ma być opanowany i absolutnie neutralny wobec obcych na neutralnym terenie. Obcego pod nieobecność przewodnika nie wpuści do domu i nie będzie ostrzegał, będzie działał. To rasa z pewnością nie dla osób ceniących sobie ciszę – szczekają dużo i donośnie oznajmiają, że ten kawałek ziemi to ich kawałek ziemi.
Zanim zdecydowałam się na pierwszych przedstawicieli tej rasy, długo szukałam… ciężko było mi pogodzić odchów domowy z temperamentem, eksterierem i oczywiście zdrowiem rodziców. Udało się i moje pierwsze mioritici przywiozłam z Grecji, gdzie w domu hodowcy spędziłam tydzień czasu, poznając psy. Była to doskonała decyzja, Anemos i Alkione – rodzeństwo – ma nie tylko doskonały temperament, psy cieszą się świetnym zdrowiem, ale również są obecnie jednymi z bardziej utytułowanych, żyjących, przedstawicieli rasy na świecie. To Zwycięzcy Świata, Multichampiony, kolekcjonerzy wielu championatów i tytułów, to pierwsze w historii rasy Międzynarodowe Championy Piękności (C.I.B.). Psy te, ze swoimi starannie dobranymi partnerami, dały mi dobrze zapowiadające się dzieci, mieszkające na całym świecie, zachwycające poprawnym temperamentem (jakże miło usłyszeć od sędziego z USA, że pies z mojej, jakże młodziutkiej hodowli, którego oceniał w Kolumbii, spowodował, że sam takiego psa nabył).
Kiedy tylko mogę, podróżuję do Rumunii, aby skorzystać merytorycznie, poznając nie tylko hodowców i ich psy, ale również pasterzy i ich pracujące z dziada pradziada psy, często tylko w typie rasy. Podczas mojego drugiego pobytu w Rumunii na kryciu swojej suki Alkione, w hodowli mojej mentorki, pani prof. dr Simony Mirescu (hodowla “Monasim de Romania”), miałam okazję poznać takie psy i byłam pod wielkim wrażeniem, jak były opanowane. Samiec, którym z powodzeniem kryłam wówczas swoją sukę (dwukrotny Zwycięzca Świata, Multichampion, Multiwinner “Conda HCodin”), wywodził się właśnie z linii psów pracujących (jego ojciec “Tarzan” został wyselekcjonowany od pasterzy właśnie), a sam oczarował mnie poprawnym charakterem i opanowaniem.
Decydując się na maluszka tej rasy powinniśmy poświęcić sporo czasu na poznanie hodowcy i upewnienie się, w jakich warunkach wychowywał się i dorastał nasz przyszły przyjaciel. Ważny jest nacisk na socjalizację rodziców oraz maluszków, czy hodowla jest domowa, czy stricte kojcowa, jakie wzorce miały maluszki, jak były stymulowane, czy były już w mieście, jakie sytuacje już znają, czego jeszcze trzeba je nauczyć, czy hodowca będzie z nami i będzie służył swoją pomocą w razie pytań i problemów, czy maluszki są nauczone pielęgnacji, która na pierwszy rzut oka może wydawać się koszmarem, którym staje się niewątpliwie, kiedy pies nie daje się czesać lub kiedy zaniedbamy jego pielęgnację. Kiedy wydaję maluszki do nowego domu, prezentuję psie dziecko na stole groomerskim, pokazując, jak czesać, na co zwrócić uwagę, jak obcinać pazurki, co psie dzieci uznają za absolutnie normalne. Systematycznie czesany miortitic (z ręką na sercu każdemu powtarzam, że codzienne czesanie jest absolutnie niepotrzebne i wręcz niedobre dla tej konkretnie sierści, jakość sierści tej rasy wymaga dobrego szczotkowania raz w tygodniu, co daje nam szatę utrzymaną w kondycji wystawowej przez cały czas) nie powinien sprawiać wielu kłopotów pod względem pielęgnacji”. Nieważne jak utytłany i brudny przyjdzie do domu nasz pies, kiedy brud wyschnie, wykruszy się z sierści, pozostawiając ją czystą. Brzmi wspaniale, prawda? Tak też jest! Wyjątek stanowi okres zmiany okrywy włosowej z młodzieńczej na dorosłą, która przypada na około 15-20 miesiąc życia naszego “rumuna”. Wówczas warto czesać częściej, aby nie tworzyło się za dużo filców, te są jednak dość proste do wyczesania. W przygotowaniu naszego pupila do wystawy najwięcej czasu zdecydowanie zajmuje suszenie psa po kąpieli, kiedy już nam się to uda, wystarczy jedynie szczotkowanie – strzyżenie czy formowanie sierści nożyczkami jest niedozwolone!
W moim domu mieszka ze sobą 7 mioriticów, 3 nowofundlany i tornjak, bez jednego kojca, są członkami rodziny i są stale przy niej. Stale jeżdżą do miasta, odwiedzają restauracje i centra handlowe, są normalnymi psami bez tej niechlubnej łatki “agresywnych i niebezpiecznych”. Oczywiście nie zachowują się jak nowofundlandy i nie szaleją ze szczęścia na widok obcych, są po prostu neutralne, opanowane i zadowolone, że mogą spędzać czas ze swoim przewodnikiem, bo kiedy ten jest szczęśliwy, szczęśliwy jest jego mioritic. Doskonale czytają ludzkie emocje, są bardzo wrażliwe na krzyk. Gości obserwują bacznie, potrzebują czasu, aby zaufać i zbudować z nimi nić porozumienia, dlatego należy przyzwyczajać psa do takich wizyt od najmłodszych dni (de facto już w hodowli). Są bardzo terytorialne.
Mioritic jako bardzo młoda rasa jest jeszcze mocno niestabilny, a przed hodowcami daleka droga. Warto poświęcić im czas, to – mimo swoich gabarytów – zdecydowanie zdrowe psy o ogromnym potencjale. Wygrały moje serce totalnie i bezwarunkowo. O ile prowadzone rozsądnie, stają się doskonałymi psami rodzinnymi oraz obrońcami domowego ogniska.
W zeszłym roku wyszła pierwsza, poświęcona rasie, książka zawierająca ogrom rycin i zdjęć z historii rasy, wystaw, zdjęć psów z prawie wszystkich hodowli specjalizujących się w mioriticach (52 hodowle), zawiera również rysunki obrazujące wszelkie wady, serdecznie polecam (niestety póki co jedynie w języku rumuńskim) dla każdego miłośnika rasy “Ciobanescul Romanesc Mioritic monografie” autorstwa pana sędziego Cristrian’a Domitian’a Morosanu.

Izabela Maratos-Płóciennik
hodowla COLLIS AMORES
http://www.collisamores.com