Pies w filmie

Pies w filmie

22 marca 1895 roku bracia Lumiere nakręcili swój pierwszy film. Nazywał się on „Wyjście robotników z fabryki Lumiere w Lyonie” i reportażowej formie pokazywał to, co obiecywał tytuł. Któż jednak zaplątał się między robotników? Tak, to pies – pierwszy pies grający w filmie w historii kina!

* Psy chętnie udają martwe, ale filmowcy mają zawsze jeden i ten sam problem – koniuszek ogona „martwego” psa leciutko drga z uciechy… Niejednokrotnie trzeba było wprost przykleić taśmą ogon do podłoża!
* By pies w filmie uśmiechając się lub złoszcząc podnosił wargi trzeba czasami uciec się do sztuczek – i tak wargi podnoszone są …specjalną gumką!
* W „101 Dalmatyńczykach” w rzeczywistości grało ponad dwieście szczeniąt, a w następnym odcinku – „102 Dalmatyńczykach” – jeszcze więcej! Przez występy w filmach o 101 czy 102 dalmatyńczykach rasa ta przeżyła falę wyjątkowej popularności.
* Ponieważ w filmach tych każda ‘postać’ odtwarzana była przez kilka rozmaitych psów, to by uniknąć nieporozumień zatrudniono specjalną kosmetyczkę, której jedynym zadaniem było malowanie w odpowiednich miejscach takich samych plamek na różnych szczeniętach.

Zwierzęta – a przede wszystkim zwierzęta domowe – od lat są szczególnie cenione przez przemysł filmowy jako niezwykły magnes, ściągający widzów do kin. Psy nadają się do tego celu szczególnie, gdyż są wyjątkowo wyraziste, stosunkowo łatwo je ułożyć do występów i doskonale potrafią zachęcić widzów do śmiechu, jak i zmusić do płaczu. Odkąd istnieje kino, odtąd są rozliczni psi aktorzy, a wielu z nich zdobyło naprawdę status gwiazd.

Psy przed kamerą – wszystko na pokaz!
Pierwszym psem, któremu można przyznać status gwiazdy filmowej, był niewątpliwie Blair, owczarek szkocki collie, który zagrał tytułową rolę w nakręconym w 1905 roku filmie „Rescued by Rover”. Bohater – Rover właśnie – ratował dziecko swego pana z rąk porywaczy. Film ten cieszył się takim sukcesem, że w ciągu pięciu lat, do 1910 roku nakręcono jeszcze cztery dalsze jego części. W 1918 roku Charlie Chaplin szukał psa-a która do swego filmu „Ciężkie czasy”. Najprostszą drogą wybrał się do najbliższego schroniska dla zwierząt, skąd przyprowadził psa, będącego kundlem podobnym do foksteriera, którego nazwał „Mut”. Mut został niezapomnianym partnerem Charliego, i w ten sposób wszedł do historii kina i kultury w ogóle. W kilka lat później jeszcze jeden foksterier zrobił karierę w filmie amerykańskim – suczka Asta grała u boku Cary Granta, wówczas pierwszego amanta kina. Do dziś widzowie wspominają szczególny trick Asty – suczka zasłaniała sobie oczy łapkami, nie chcąc patrzeć na ekranowe poczynania swego ludzkiego partnera…

Gwiazdy
W kinie amerykańskim są tylko dwie czworonożne postacie, które zdobyły prawdziwy status gwiazd w latach międzywojennych: Rin Tin Tin i Lassie. W 1918 roku pewien amerykański żołnierz napotkał w zgliszczach niemieckiego schronu w północnej Francji sukę owczarka niemieckiego ze szczeniakami. Dwa z nich wziął ze sobą wracając za Ocean – a jeden z nich wkrótce zrobił karierę filmową. Rin Tin Tin pojawił się na ekranie w 1922 roku w filmie „The Man from Hell’s River”, a jego kolejny obraz „Where the North Begins”, wyprodukowany w 1923 roku przez studia braci Warner, odniósł niewiarygodny wprost sukces, a jego główny bohater i aktor z dnia na dzień stał się gwiazdą prawdziwego formatu. Nic dziwnego, że producenci obchodzili się z nim ostrożnie jak z jajkiem – zaangażowano łącznie osiemnastu dublerów, którzy zastępowali Rin Tin Tina w niebezpieczniejszych ujęciach w każdym z kolejnych ponad czterdziestu (!) filmach, w których „Rinty” walczył z rewolwerowcami, ratował dzieci i kobiety oraz dobytek mężczyzn przez najróżniejszymi przeciwnikami. Jest symptomatyczne, że w żadnym ze swych filmów Rin Tin Tin nie spotkał się z innym psim aktorem – producenci uznali, że prawdziwy „Rinty” jest tylko jeden i drugi czworonożny aktor nie jest potrzebny.

A jednak doszło do rywalizacji – tym razem na ekranie wystąpił elegancki owczarek szkocki, Lassie, który – jako postać – wziął udział w ponad 200 najrozmaitszych filmach amerykańskich, brytyjskich, francuskich a nawet szwedzkim! Właściwie trzeba by napisać – wzięła, bo Lassie rzecz jasna była suczką. Gdy w Hollywood podjęto pierwszą decyzję o sfilmowaniu wyciskacza łez Erica Knighta „Lassie, wróć!” rozpoczęto gorączkowe poszukiwania odtwórczyni głównej roli. W najrozmaitszych przesłuchaniach i przeglądach uczestniczyło ponad tysiąc pięćset collie, a ostatecznie wybrano półtorarocznego psa – samca, imieniem Pal, własność Rudda Weatherwaxa, Holendra zajmującego się od lat przygotowaniem zwierząt do występów w filmie. Długi włos Pala na szczęście maskował widoczną gołym okiem różnicę między psem a suczką… Premiera filmu w 1943 roku była wydarzeniem, a kronikarze wspominają, że ‘po raz pierwszy od lat krytycy i widzowie byli zgodni w swym zachwycie nad dziełem i aktorem”.

Benji, Beethoven czy… Cywil?
Czworonożni bohaterowie filmów i seriali telewizyjnych, takich jak „Benji”, „Beethoven”, „Bella i Sebastian”, „101 Dalmatyńczyków”, ale także Cywil z kultowego w Polsce filmu „Przygody psa Cywila” czy Szarik z „Czterech pancernych i psa” wykorzystują doświadczenia zdobyte przez Rin Tin Tina czy Lassie. Wszystkie te filmu stały się przebojami, trafiając do widzów dorosłych jak i nieco młodszych, zgromadziły znaczną publiczność i przyniosły niemałe wpływy producentom. Szczególnie filmy obliczone na młodszą publiczność nie mogły wprost obyć się bez czworonogiego bohatera (przy czym nie dbano specjalnie o prawdopodobieństwo akcji – w polsko-niemieckim serialu przygodowym „Janka” jedną z głównych ról grał… husky syberyjski, a w „Pannie z mokrą głową” dużą rolę dopisano sznaucerowi olbrzymowi…). Ale psy występowały nie tylko w filmach dla młodzieży – partnerem Toma Hanksa w „Scott & Hootch” był olbrzymi dog de Bordeaux, w kolejnym kryminale komediowym równie olbrzymi pis partnerował Jamesowi Belushiemu, a w komedii romantycznej „Wszystko o psach i kotach” kazano nawet jeździć psu na wrotkach! Nasz polski Śliniak, także dog de Bordeaux z telenoweli „Rodzina zastępcza” ma liczne grono wielbicieli, bo jest coś takiego w psach, ze potrafią zmieniać ludzi… Najdobitniej przekonał się o tym bohater kreowany przez Jacka Nicholsona w „Lepiej być nie może”, gdzie przyszło mu zaprzyjaźnić się z małym gryfonikiem.

Psów w kinematografii jest wiele, i nie zawsze grały one role pozytywne – często miały być uosobieniem zła lub zagrożenia, jak w horrorze „Omen”, w Psach” Alaina Jessuasa u boku Gerarda Depardieu czy w „Dressed to Kill” Samuela Fullera, w „Cujo” Stephena Kinga czy w „Zaśpiewaj mi pieśń śmierci”, gdzie dużą rolę otrzymał bulterier. Pierwowzór takiego ujęcia postaci czworonożnego aktora wywodzi się bezpośrednio z „Psa Baskervillów” Sir Arthura Conan Doyle’a – opowiadanie filmowanego dotychczas co najmniej dziewięciokrotnie.
W większości filmów jednak pies jest miły, serdeczny i przemyślny, taki jak Ideefix z francuskiej ekranizacji komiksu o Asterixie i Obelixie. Nic dziwnego, ze w kolejnej ekranizacji z tego cyklu Ideefix otrzymał jeszcze większą rolę… Komisarz Rex zmieniając kraj, w którym przyszło mu grać także się zmienił: w krajach niemieckojęzycznych jest krótko-, a w polskiej Łodzi – długowłosym owczarkiem niemieckim!

Z kolei w filmikach reklamowych od lat święcą triumfy border collie, podobno ze względu na swą skłonność do uczenia się, choć po piętach depczą im – przynajmniej w Polsce! – jack russell teriery, golden retrievery, a nawet owczarek staroangielski bobtail o wdzięcznym imieniu Dulux!

Rasa nie jest najważniejsza…
Jeśli Hollywood szuka psa, to nie przejmuje się specjalnie jego rasą. W ekranizacji „Zewu krwi” Jacka Londona rolę bohatera – Bucka – grał już bernardyn i owczarek niemiecki, podczas gdy pierwowzór literacki był krzyżówką husky i wilka. Podobnie było i w polskim filmie – w pierwszej wersji „W pustyni i w puszczy” dogowi niemieckiemu kazano grać mastifa!

To prawdziwy aktor!
Nie z każdego, nawet najmądrzejszego i najbardziej poddającego się szkoleniu psa można zrobić prawdziwego aktora. Większość psów instynktownie szuka kontaktu wzrokowego ze stojącym za kamera przewodnikiem i trudno powodować jego ruchami tak, by wyglądały one na spontaniczne i nie wywołane przez rozkaz. Większość treserów zajmujących się przygotowywaniem psów do filmu szuka zwierząt posłusznych, bardzo zrównoważonych, które na dodatek lubią znajdować się w centrum uwagi, są fotogeniczne i… mają to coś, co sprawia, że widzowie za nimi szaleją!

Copyright for photo © Oscararchives.com