Psu na budę

Psu na budę

Termin użyty w tytule jest – wbrew znaczeniu dosłownemu – synonimem pracy niewartej wzmianki, efektu miernego a nie godnego nawet uwagi. Przykre to, bo oddaje dość nieprzyjemny stosunek naszych antenatów do psa i jego budy, ale czasami trudno użyć innego określenia, zwłaszcza gdy mowa o zjawisku lub rzeczy jakoś tam z kynologią związanymi. Zbiór rymowanych myśli Autora tej książki jest jednak zgodny ze znaczeniem przysłowiowym…

Autor postawił sobie za cel skomentowanie wierszem każdej z ras, uznanych przez FCI, i to ambitne zadanie wyraźnie go przerosło. Większość fraszek? Epigramów? Najpewniej jednak nazwać te dzieła po prostu czterowierszami. Otóż większość ‘tego czegoś’ nie ma większego sensu a z pewnością nie jest związana z jakąkolwiek znajomością rasy. Przykład? Proszę bardzo, pierwszy z brzegu, o pumi

Nadto wyszczekany Pumi
Chce ci nerwów stan zlustrować
Do psa nie trafiają słowa
Wtedy mu zakładasz tłumik

Konia z rzędem temu, co wykaże jakikolwiek związek treści z komentowaną czterowierszem rasą. I tak jest wszędzie! Przykłady z tej samej strony: porcelaine:

Francuz, wazon z pomysłami
Psa wymyślił z porcelany
Psia porcelanowa głowa
Ma Francuza do polowań

Widzicie Państwo w tym jakikolwiek sens?

No to jeszcze coś z tej samej strony: posokowiec hanowerski

Lepszy Bawar czy Hanower?
Czas na farbie wam odpowie
Czyli musi puścić farbę
Co się kłóci mu z abstraktem.

I tak, dalej, i tak wciąż, i tak bez przerwy, przez 104 strony. Na wystawie warszawskiej, gdy tylko udało mi się kupić owe dzieło, ogłosiłem konkurs na znalezienie czterowiersza związanego merytorycznie z opisywaną rasą – i najlepszy z dorywczych Czytelników, po komentarzu „Stanisław Jerzy Lec to on nie jest” wykazał związek 3, słownie trzech, epigramów (tak swe dzieła nazywa Autor) z rasami teoretycznie omawianymi. Zasadnicza większość z nich niestety nie ma nic wspólnego z choćby pobieżną znajomością ras psów…

kubajNa wystawie tej PT. Autor sprzedawał swe dzieło w ramach oferty specjalnej za 8 złotych, czyli nieco poniżej kosztów druku. I taka właśnie – poniżej kosztów druku – jest wartość owego tomiku. Przed każdym sądem to udowodnię, za argument rozstrzygający przedstawiając dowolny z „epigramatów”. Choćby taki jak ten, godzien naprawdę najwyższego podziwu:

Akbash
Cale podniecone stado
Paraduje przed nim nago.
Na kochanie kózek ma czas,
Tylko je pilnuje Akbash.
Ta cierpliwość się skończyła
U pastucha koziofila.

*
Od kilkunastu lat funkcjonuje sprawnie system książek drukowanych na życzenie Autora, za jego pieniądze i dla jego radości. Tylko czemu są winni ci, którzy dadzą się nabrać na hasło reklamowe – zestaw fraszek o psach? Za 8 złotych wydanych na tom p. Kubajka można było na wystawie zjeść sporą porcję frytek i popić herbatą – przynajmniej z jakimś pożytkiem dla ciała.

Adam Janowski

————————————————

Stanisław Kubajek „Wszystko zda się psu na epigram”, ISBN 978-83-7856-125-5 Wyd. Wydawnictwo Poligraf, Brzezia Łąka 2013, Cena (okładkowa) – 16 pln.