Czy zawsze doskonały?

Czy zawsze doskonały?

Gorzka prawda jest taka, że na polskich wystawach rzadko schodzi się ze swoim psem poniżej oceny doskonałej lub bardzo dobrej. Często, jeśli trafimy na sędziego, który używa naprawdę pełnej skali ocen – od doskonałej do dostatecznej i dyskwalifikującej – spora część wystawców schodzi z ringu oburzona oceną swojego psa. Niestety, prawdziwi pasjonaci kynologii wiedzą doskonale, że praktycznie nie ma psa bez wad, a tylko pies z minimalnie zauważalnymi wadami/wadą zasługuje na ocenę doskonałą.

W niektórych krajach (USA, Wielka Brytania, ale również i w takich, które należą do FCI) decyzja o kwalifikacji danego psa do hodowli nie ma nic wspólnego z oceną psa na wystawach i leży tylko i wyłącznie w gestii hodowcy. W innych (jak w Polsce) ocena wiąże się z kwalifikacją hodowlaną psa i tam właśnie w szczególności oceny poniżej doskonałej i bardzo dobrej budzą tyle emocji.

Natomiast nasza decyzja co do pokazania psa surowemu, ale doświadczonemu w rasie sędziemu powinna pomóc nam w obiektywnej ocenie eksterieru zwierzęcia i decyzji co do jego dalszej przyszłości wystawowej i hodowlanej. Wiadomo, wszyscy dążymy do idealnej zgodności ze wzorcem, ale ideały zdarzają się rzadko, a przeważnie jedynie na rycinach i rysunkach. Zresztą sam wzorzec, pomimo określonych jasno cech jak i komentarza do owego wzorca, nawet z rysunkami poglądowymi, zawsze pozostawia pewne pole dla interpretacji. Czasem powszechny widok modnego obecnie typu rasy, powszechnego „na dziś” na wystawach, który nie zawsze odpowiada w pełni wzorcowi, zaburza nam postrzeganie budowy i ruchu psa, określonego w tym wzorcu. Mody na określony typ psa przychodzą i przemijają, natomiast wzorzec zmienia się rzadko…. Na różnych forach i grupach dyskusyjnych nie raz widywałam komentarze (przeważnie mało doświadczonych) osób, które w pogoni za modnym w danej chwili typie psa krytykowały komentarz do wzorca danej rasy i ryciny zamieszczonych w nim psów!

Moim zdaniem doświadczony i surowy sędzia zgodnie ze swoją wiedzą zawsze różnicuje ocenę psów na ringu. Naprawdę rzadko zdarza się równa stawka, nawet tylko w danej klasie. Każdy pies może mieć lepszy lub gorszy wystawowo dzień. Pamiętam, jak na pewnej wystawie jedna z moich lepszych suk, oceniana przez doświadczoną, wieloletnią hodowczynię rasy dostała przepiękny opis (chyba jeden z lepszych, jakie w ogóle dostała) i ocenę…. bardzo dobrą. Po ocenie zwyczajnie podeszłam do sędzi i zapytałam, co jej się w suczce nie podobało. A ona mi odparła – To niezwykle poprawna suka, ale ja oceniam to, co widzę w ringu, a ona dzisiaj zwyczajnie się nie pokazała i w ogóle mnie nie ujęła w stawce. I była to szczera prawda, bo suczka akurat tego dnia ani nie pokazała się w ruchu, jakbym sobie tego życzyła, ani w statyce. I to jest ta niewielka różnica pomiędzy oceną doskonałą, a bardzo dobrą… Bo pies z oceną „bardzo dobrą” to jest dalej pies „na piątkę”, tylko trochę mu do tej „szóstki” brakuje…. Takie dosłowne pojęcie ocen często mają sędziowie np. z Wielkiej Brytanii, czy USA, gdzie w ich organizacjach (KC, AKC) nie ma oceny psa, przyznaje się tylko lokaty i wnioski (GB) lub punkty za zajęte lokaty (USA).

Ocena „dobra” to też nie tragedia, pies z taką oceną to ciągle przedstawiciel rasy, posiadający jednak pewne widoczne, ale niedyskwalifikujące wady. Taki pies/suka nie musi nadawać się do dalszej hodowli, ale to ciągle pies z typowym eksterierem i psychiką. A że ocena ta nie daje uprawnień do hodowli to już inna sprawa, może następnego dnia będzie lepiej? Pies z oceną „dostateczną” też nadal jest uznany za typowego dla rasy, jednak z rzucającymi się na pierwszy rzut oka wadami. Dyskwalifikację otrzymują jedynie psy nie wykazujące cech rasy, bądź z tzw. dyskwalifikującymi wadami (np. brak jądra u samca, rażąca wada uzębienia lub zachowanie zupełnie odbiegające od wzorca).

Często obserwując stawki w danej rasie (zwłaszcza te większe) nawet laik zauważy rzucające się w oko, nawet przy pierwszym spojrzeniu różnice w urodzie wystawianych psów. Dlatego właśnie należy je zróżnicować w ocenie i temu służy używanie przez sędziego pełnej skali ocen. Czasem bywa, że pies ma jakąś widoczną wadę (powiedzmy np. miękkie nadgarstki niepożądane w rasie, albo niewielki problem z noszeniem ucha), ale ogólna harmonia psa, doskonałość reszty cech budowy i ruchu i „to coś”, czego nie da się określić, ale co od razu przykuwa spojrzenie, skłania sędziego do przyznania psu oceny doskonałej i bardzo wysokiej lokaty, ale jak już powiedzieliśmy sobie na początku psów idealnie doskonałych nie ma i dlatego sędzia na pewne niewielkie wady przymyka oko. A czasem widzimy psa, który nie odbiega od wzorca, jest po prostu poprawny, ale nic poza tym, nawet dobrze pokazany nie robi wrażenia na ringu – często w dużej stawce otrzyma ocenę doskonałą, ale nie musi otrzymać wysokiej lokaty. I odwrotnie – inny sędzia nie wybaczy temu pierwszemu małej wady, a doceni tego poprawnego, ale nie robiącego wrażenia. I jeden i drugi sędzia jak dla mnie będzie miał w pewnym sensie rację.

Ja osobiście bardzo sobie cenię u sędziów zróżnicowanie w ocenach psów, zwłaszcza, kiedy owe oceny są poparte odpowiednim opisem (czy to pisemnym, czy słownym, jeśli nie ma opisu na karcie ocen). Często stykam się z tzw. ślepotą hodowlaną osób, których psy są absolutnie idealne, najlepsze, a sędzia kalosz… A przecież nie wszystkie rasowe zwierzęta to wybitni przedstawiciele rasy, dla nas nasze „osobiste” psy zawsze będą najpiękniejsze, najmądrzejsze i w ogóle naj… i to się nie zmieni. Tak samo, jak pies, który przeważnie otrzymywał ocenę doskonałą dostanie bardzo dobrą na jednej wystawie wcale nie zbrzydnie po tej jednej wystawie. A ten, który otrzymywał często dobrą i nagle dostanie doskonałą ładniejszy eksterierowo nie będzie, ale będzie dla swoich właścicieli takim samym towarzyszem jak dotąd.

I na koniec. Gros osób wystawiających psy to ludzie, którzy zaczynają swoją przygodę z wystawami i hodowlą. Dla takich obiektywna ocena znawców rasy powinna pomóc w podjęciu decyzji co do dalszej przyszłości hodowlanej psa/suki. Przy obecnej spłaszczonej skali ocen “hodowlankę” da się “wyjeździć” praktycznie w prawie każdym przypadku. Nie chodzi o to, żeby surowsze oceny były “biczem” dla utrudnienia uzyskania uprawnień hodowlanych, to nie ma sensu, bo jeśli ktoś się uprze to uprawnienia hodowlane uzyska tak czy inaczej, zajmie to po prostu więcej czasu. Nie mniej jednak części osób sporo do myślenia da fakt, że dany pies jest najczęściej oceniany poniżej poziomu tej “hodowlanki” i ma wytykane zawsze te same wady – może jednak nie jest to tak wybitny przedstawiciel rasy, jak myśleli, warty do użycia w hodowli, a może trzeba więcej popracować nad przygotowaniem psa do wystawy (w końcu wystawy to konkursy piękności, a nie tylko konieczność do uzyskania uprawnień hodowlanych). Z drugiej strony doświadczony i mądry hodowca nie obrazi się, że jego pies/suka kilka razy nie dostał najwyższej noty – sam dobrze zna wartość swojego psa i jego zalety, które mogą wnieść dużo pozytywnego do planu hodowlanego, jak i wady, które będzie starał się w dalszych pokoleniach poprawić, a sędzia tylko może pomóc zwrócić uwagę na coś jeszcze.
Tak więc nie bójmy się zróżnicowania ocen naszych psów na wystawach! W szkole też nie wszyscy mieliśmy same piątki….

Copyright (c) for text by Małgorzata Białogłowy