Twój dziki pies

Twój dziki pies

Choćbyśmy nie wiem, jak tego nie zauważali, to jednak pies ma w sobie mnóstwo z dzikiego zwierzęcia. Często nie zauważamy, jak wiele z jego zachowań podyktowanych jest atawizmami, pozostałościami dzikich wilków w naturze naszego domowego pupila. Oto pięć najczęstszych zachowań naszych psów odziedziczonych wprost po przodkach.

Zagrzebywanie pokarmu
Stosunkowo często jesteśmy świadkami zagrzebania resztek jedzenia, kości lub nawet zabawek na podwórku, ale równie często pod dywanem czy poduszkami kanapy. Zoopsychologowie i behawioryści nazywają to „catching”, „zawłaszczenie”, powszechne zachowanie dzikich zwierząt mające na celu schowanie pokarmu na później. Pies nie jest wiewiórką i nie chowa orzeszków na zimę, ale z z drugiej strony zagrzebuje niezjedzony pokarm, by do niego wrócić w najbliższych dniach. Warto przy tym zauważyć, że pies domowy (nawet w stanie półdzikim) zatracił w większości wypadków umiejętność odnajdywania zachomikowanych przez siebie nadwyżek pokarmu. Domowe psy, zazwyczaj nie odczuwające głodu i karmione stale (zazwyczaj nawet z pewną przesadą), nie mają potrzeby powracania do ukrytego pokarmu, stąd okolice miejsca zamieszkania psa są dosłownie usiane rozmaitymi fragmentami posiłku odłożonego „na czarną godzinę”, przy czym zachowanie to może się rozszerzać także na inne przedmioty ważne dla psa (np. zabawki czy miskę, w której dostaje pożywienie).

Wycie
Choć są rasy szczególnie chętnie wyjące (husky, basenji czy samoyed), to umiejętność ta znana jest wszystkim rasom bez wyjątku, jako bezpośredni spadek po wilku. „Wilki wyją dla komunikowania się z innymi członkami swej sfory, deklarowania opanowania własnego terytorium i odstraszania intruzów. Ten sposób wokalizacji służy do pogłębiania więzi społecznych w sforze.” U psów wycie spełnia choć podobną, to jednak inną funkcję – jest wyrazem dyskomfortu, związanego z oddzieleniem od sfory (stąd wycie psów pozostawionych same w domu). Wyjący pies ma nadzieję na sprowadzenie przez wycie przewodnika, który samą swą obecnością zmniejszy jego niezadowolenie, wynikające z osamotnienia.
Wyjące nocą psy wiejskie czynią to z podobnej przyczyny – sygnalizują innym psom (także zazwyczaj wyjącym) – swoje panowanie na ‘swoim’ terytorium, stąd wycie idzie falą przez wieś i równie nagle, jak się zaczyna, tak się i kończy, gdy wszystkie już psy z okolicy zademonstrują swą władzę na swoim podwórku.

Obwąchiwanie
Psy z upodobaniem obwąchują nawzajem nie tylko swe podogonia, ale także uszy, pyski czy łapy. „Podczas gdy ludzie poznają świat i innych przedstawicieli swego gatunku przede wszystkim wzrokiem, dla psów najważniejszym zmysłem w rozpoznawaniu świata jest węch. Dzięki rozpoznawaniu zapachu innego zwierzęcia pies jest w stanie określić jego cechy, których ludzie nie są w stanie określić węchem, a to płeć, wiek, stan zdrowia i stan emocjonalny drugiego osobnika swego gatunku” – twierdzi behawiorysta, Peter McMillan z National Wildlife Federation. „Takie informacje są niezbędne dla sprawnego komunikowania się, gdyż pozwalają określić z dużym prawdopodobieństwem jak zachowa się napotkany obcy pies, znacznie lepiej niż mowa ciała”. Przerwanie rytuału powitalnego obwąchiwania się odbierane jest przez psy jako najwyższy stopień braku zaufania, stad zazwyczaj kończy się niespodziewanym atakiem na aroganta.

Potrząsanie i ‘zabijanie’ zabawek
Wilki zabijają mniejszą od siebie zdobycz przez potrząsanie nią, tak by złamać jej kark lub kręgosłup. Kiedy nasze psy intensywnie potrząsają swą zabawką czynią dokładnie tak samo i w tym samym celu – zabicia zdobyczy. Sekwencja wrodzonych zachowań, wymuszonych przez instynkt myśliwski, złożona z określenia zdobyczy, namierzenie jej, pogoń, schwytanie kończy się nieuchronnie zabiciem, właśnie prze potrząsanie (można to często zaobserwować u młodych psów uczących się aportowania). Działanie w myśl sekwencji jest cechą wrodzoną wszystkim psom i bezpośrednim spadkiem po polujących wilkach, którym sekwencyjność (a więc przewidywalność) zachowania ułatwia współpracę w stadzie.
Nie wszystkie psy wykazują tę cechę i nie sposób powiedzieć, że jest to związane z rasą czy wychowaniem psa. „- To trochę tak jak owe słynne ‘oko’ border collie, utrzymującego w posłuchu całe stado owiec. Jedne psy to mają od urodzenia, u innych cecha ta może rozwinąć się poprzez ćwiczenia (rozwinąć, ale nie pojawić!!!) , a dla innych będzie zawsze niedostępna, i jedyną cechą jaką można tu zauważyć jest to, że zarówno ‘zabijanie przez potrząsanie’ jak i ‘oko’ border collie są w najwyższym stopniu dziedziczne – twierdzi dr Elisabeth Boms-Weil z Wolf Education & Research Center w Newstonbury, jednego z najważniejszych ośrodków badań nad behawiorem psowatych w Europie.

Tarzanie się w silnych zapachach
to zachowanie, niewątpliwie atawistyczne, wyjaśnić jest najtrudniej, gdyż wykazują je daleko nie wszystkie psy. Naturalnym tłumaczeniem byłaby tu chęć ukrycia własnego zapachu, co mogłoby ułatwić polowanie w świecie rozpoznawalnym głównie nosem („Och, to nie wilk, to co skrada się do mnie, to martwy jeleń”). Jedynym, ale dość słabym argumentem przeciwko takiemu wyjaśnieniu jest fakt, że jedynie co trzeci pies wykazuje takie zachowania, przy czym są to raczej zwierzęta najbardziej wydzielone z naturalnego środowiska (psy dekoracyjne i do towarzystwa). Czyżby był to atawizm objawiający się głównie u ras ‘nie-polujących”, podczas gdy właściwy jest praktycznie wszystkim wilkom, kojotom i dzikim psom?

Na podstawie „New Scientist” © Adam Janowski

Copyright © for photo by DogBuddyBlog.