Uwagi zgryźliwego tetryka

Uwagi zgryźliwego tetryka

Mniej ostatnio uczestniczyłem w wystawach psów i może przez to nabrałem pewnego spojrzenia z dystansu na to zjawisko, które w ostatnim czasie zmienia się, może nie zasadniczo, ale jednak znacząco.

Po pierwsze: wystawy się niebezpiecznie profesjonalizują i boję się, że wkrótce będzie niczym na wystawach kotów: grono, całkiem duże, wystawców prawie zawodowych i nieliczne niedobitki właścicieli psów rasowych. Już się pojawiły liczne ogłoszenia na kojcach wokół ringu: sprzedamy szczeniaki, i coraz bardziej wystawa zmienia się w dodatkowy kanał handlu psami rasowymi. Zaginęła gdzieś tradycja wystawy jako święta psa i miejsca do kontaktów z dawno niewidzianymi znajomymi: skoro przy ringach widzimy się w zasadzie co tydzień, to trudno o demonstracyjną radość.
I jeszcze jedno uzupełnienie: pojawiła się cala masa „profesjonalnych handlerów”, ogłaszających się na facebooku i deklarujących wielkie doświadczenie, zazwyczaj w całkowitym oderwaniu od umiejętności. Szczytem nieprofesjonalizmu właśnie było dla mnie wystawianie psów przez dziewczę, które na tej samej wystawie startowało w konkurencji Junior Handling i zgodnie z poziomem prezentowanym w ringu przegrało, Większość z owych handlerów z Bożej łaski wszystkie rasy wystawia dokładnie tak samo: głowa do góry na ringówce i podskoki śmigłym krokiem antylopy wokół sędziego, a w statyce byle pies miał wysoko ogon i głowę, reszta nieważna.Nie słyszałem jeszcze – w Polsce – by ów „profesjonalny handler” odmówił wystawienia psa, bo nie zna się na prezentacji danej rasy. Naprawdę oczy bolą, gdy przychodzi oglądać border collie biegnącego z głową podnoszoną na ringówce pod niebo, jamnika wystawianego w szpagacie czy labradora, który ma tak rozstawione tylne kończyny, że brzuchem dotyka ziemi… Czasami o wiele lepiej, by psa wystawił nawet niewprawny właściciel mający kontakt z psem niż handler, który generalnie myśli tylko o tym, czy zdąży wystawić kolejnego psa.
Ze wszech miar popieram funkcjonowanie handlerów, jeśli tylko wiedzą co robią!

Po drugie: wystaw jest coraz więcej, a przez to coraz mniej licznie obsadzone. Wystawa krajowa gromadząca 700 psów uchodzi za udaną, ok, zapomnieliśmy już że niedawno bywało na takich show dwa razy tyle psów. W efekcie wystawy są coraz droższe, bo spora część kosztów organizatorów jest dokładnie taka sama, czy psów jest 600 czy 1200, a wpływy ze zgłoszeń – dwa razy mniejsze. Dlatego też coraz mniej jest dodatkowych bonusów dla wystawców, i coraz łatwiej teraz o wystawę, na której nie przewidziano jakichkolwiek medali… Sytuację ratują tu indywidualni fundatorzy, choć ich nagrody często wręczane są pokątnie i jakby po kryjomu, jakby były mniej ważne.A jest dokładnie odwrotnie, co udowadniają – nie tylko w Polsce – wystawy organizowane przez poszczególne kluby ras!

Efektem nadprodukcji wystaw – mam nadzieję, że dostrzeganym nie tylko przeze mnie – jest bolesna dewaluacja tytułów zdobywanych na ringach. Wystarczy, by pies miał cztery nogi i głowę, a z pewnością „wyjeździ” championat, i nie mam co do tego jakiejkolwiek wątpliwości. Jeśli czegoś nasz Związek – czyli my – z tym nie zrobimy, to niebawem championat Polski będzie równie zaszczytny jak tytuł championa Gibraltaru czy północnej Mołdawii. Pamiętajmy, że wystawy mają propagować kynologię i dawać wielu psom szansę na porównanie się z konkurencją, a coraz częściej przychodzi mi stawać do oceny jako jedyny wystawca w klasie, nawet w popularnych rasach. Co z czym ma sędzia porównywać?

Po trzecie, ściśle z drugim powiązane: uczestnicząc w wystawach psów w rozmaitym charakterze od prawie pół wieku pamiętam czasy, kiedy ocena doskonalą bywała pewną rzadkością, a przynajmniej rarytasem. Dziś mam wrażenie, że zdaniem niektórych wystawców samo stawienie się psa na ringu jest powodem do wystawienia mu oceny doskonałej (wcale nie żartuję, w ubiegłym roku na wystawca zrobił mi awanturę, że „nie po to jechał taki kawał, 200 kilometrów, żeby dostać ocenę bardzo dobrą, bo taka mu niepotrzebna, on chce mieć reproduktora”). Sam nie jestem tu bez winy, ale zdecydowanie wymagania wobec eksterieru psów wystawowych ostatnimi laty spadły na łeb na szyję i w zasadzie CWC ma dziś mniejszą wartość niż dawniej ocena doskonała.

Adam-JanowskiA może powinienem zmienić tytuł rubryki z „OD REDAKCJI” na „Uwagi zgryźliwego tetryka”? Choć nadal wierzę, że to nie tylko moje wnioski, że są i inni, którzy podzielają moje zdanie. W nich nadzieja!

Adam Janowski

Copyright for photo by Bleacher Report