BEAGLE – Wesołe, żywe, wiecznie głodne – jak wróble

BEAGLE – Wesołe, żywe, wiecznie głodne – jak wróble

Dopiero przed niespełna pół wiekiem beagle pojawił się na kontynencie europejskim, a za tym idzie jeszcze później – w Polsce, i stał się szybko popularny. Przynajmniej na tyle, że nie jest już na ulicy uważany przez przechodniów za baseta, któremu “się nie wyrosło”…

A przecież beagle jest jedną ze starszych ras psów gończych, tak starą, że nie sposób nawet określić, skąd się wywodzi. I choć dziś beagle uchodzi za rasę ściśle brytyjską, to przecież jego przodkowie niewątpliwie na Wyspy przyjechali. Wedle rozmaitych wersji pochodzili z Półwyspu Skandynawskiego lub z Francji, choć prawdopodobnie i stąd, i stamtąd…
Jedna z hipotez o pochodzeniu rasy zakłada, że przodkowie dzisiejszych beagli przybyli na Wyspy Brytyjskie jeszcze przed Rzymianami, być może na statkach Wikingów. To właśnie ze sforą takich psów polować miał mityczny Pwyll, książę Walii w czasach króla Artura.

Równie prawdopodobna jest teza głosząca, że gdy w 1066 Wilhelm Zdobywca przeprawił się przez Kanał La Manche, by mieczem dochodzić swych praw do korony, przywiózł ze sobą całą, wcale liczną, drużynę, która przymierzała się do stanowisk na podbitych wyspach. Przeprowadzała się zatem z sługami, końmi i psami. Najpopularniejszy był wśród nich Northern Hound – niczym zminiaturyzowane wersja psów św. Huberta, bardzo podobnych do dzisiejszych bloodhoundów. Ciekawe, że Northern Hounds – gończe z Północy – przybyły do Wielkiej Brytanii z południa… Etymolodzy twierdza jednak, że nie chodziło tu o psa z Północy, tylko o zniekształcone określenie “psy Normanów“. Przybyli w XI wieku Normanowie, chcąc poprawić szybkość swych psów, już na Wyspach Brytyjskich krzyżowali je z greyhoundami i takich mieszanek używali do “rycerskich rozrywek” – polowania na grubą zwierzynę: jelenia, wilka czy nawet niedźwiedzia.

Nieco później skrzyżowano je raz jeszcze – tym razem z “Southern Hounds“, pochodzącymi z brytyjskiej prowincji w południowej Francji, z Gaskonii, a słynącymi z wspaniałego węchu, dobrego “głoszenia” na tropie zwierzyny i ogólnych zalet myśliwskich. Legenda głosi, ze Southern Hounds, podobne do dzisiejszych saintgeneois, były rzadkie na Wyspach, gdyż wszyscy właściciele polowali z nimi we Francji, i krzyżowano je z lokalnymi zwierzętami głównie dla snobizmu… W każdym razie mieszanka Northern i Southern Hounds była brytyjską specjalnością już w czasach króla Edwarda III (1312 – 1373), bo ten, wyjeżdżając do Francji, gdzie wojując spędził większość swego życia, zabrał ze sobą sforę takich psów.

Skoro takie były początki beagli, nic dziwnego, że do dziś rasa ta wykazuje olbrzymi talent myśliwski, i choć większość beagli już nie poluje, to te, którym się to zdarza zachwycają myśliwych. W swej ojczyźnie – Wielkiej Brytanii – uchodzi za niezrównanego myśliwego, niezmordowanie pracującego nosem na śladzie zwierzyny.

Pierwszy raz zwrot beagle pochodzi z 1475 roku z opisującej żywot drobnej szlachty angielskiej książki „The Squire of Low Degree auf“. Tak nazwano tam wszystkie niewielkie psy myśliwskie, trzymane w sforach. Skąd pochodzi ta nazwa, na dobrą sprawę nie wiadomo. Zwolennicy “francuskiej” teorii powstania beagli uciekają się do argumentów lingwistycznych, twierdząc że słowo “beagle” pochodzi ze starofrancuskiego beigle (mały) albo begueule (głośny), zwolennicy wersji rodzimej wywodzą nazwę od celtyckiego słowa beag (mały). Rzeczywiście, ta najmniejsza z angielskich ras myśliwskich, zawsze była niewielka. W czasach Henryka VIII beagle były tak miniaturowe, że jeździły wraz z królem na polowania ukryte w kieszeniach jego płaszcza! Jeszcze bardziej “kieszonkowe rozmiary” miały beagle córki króla Henryka, Elżbiety – jeśli wierzyć kronikarzom, w jukach u jej siodła potrafiła zmieścić się cała sfora, 10 do 12 psów! Co prawda siodło myśliwskie Elżbiety mogło być rzeczywiście spore, skoro ważyło 36 ówczesnych funtów. ..

Wraz z upływem czasu pojawia się coraz więcej wzmianek o beaglach, na co wpływ niewątpliwie miało też upodobanie brytyjskiej rodziny królewskiej do tych psów. Od XVI wieku sfora beagli należała do “obowiązkowego wyposażenia” posiadłości ziemskiej, a i co bogatsi mieszczanie chętnie wybierali się na polowanie na zająca z kilkoma choćby beaglami. Na dodatek pojedyncze egzemplarze tej rasy przenosiły się ze wsi do miast, gdzie trafiały do mieszczańskich domów jako towarzysz i kompan dla dzieci. Beagle tak zrósł się z krajobrazem angielskiej, szkockiej czy irlandzkiej wsi, że gdy w 1890 roku w Zjednoczonym Królestwie powstał pierwszy Beagle Club zastanawiano się, czy jest sens zajmowania się psami tak powszechnie występującymi i tak jednolitymi w typie. Wyglądało to trochę tak, jakby na współczesną wystawę ptaków ozdobnych ktoś chciał zgłosić pospolitego wróbla i domagać się stworzenia dla niego ozdobnej klasy…

Tymczasem już na dwa lata przed powstaniem klubu miłośników rasy w Wielkiej Brytanii podobny klub powstał w USA, gdzie liczba beagli od początku XIX stulecia rosła w zawrotnym tempie. Dla wszystkich farmerów we wschodniej i środkowej części USA słowa “beagle” i “hound” były wprost jednoznaczne! Sprawiło to między innymi i to, że w połowie XIX wieku powstające pierwsze amerykańskie organizacje kynologiczne broniły się przed uznaniem beagli za rasę. Większość psów nazywanych w owych latach w USA “beagle” były to, jak podają wiarygodne źródła, “bassety lub jamniki o prostych nogach, o niewielkich bassecich głowach, zazwyczaj białe lub w nieznaczne łaty“. Z prawdziwymi brytyjskimi beaglami psy te nie miały wiele wspólnego, przynajmniej aż do 1860 roku, kiedy to generał Richard Rowett z Illinois przywiózł z Anglii kilka psów z hodowli Royal Rock Pac i zajął się ponownym wprowadzaniem rasowych beagli do Ameryki. Nazwa hodowli jest tu o tyle warta zapamiętania, że ten brytyjski kennel, założony w 1845 roku, funkcjonuje bez przerwy do dzisiaj!

Ówczesny beagle był już psem sporo większym niż kieszonkowe zwierzątka królowej Elżbiety, mierząc około 12 cali (ok.35 centymetrów). W roku 1930 beagle stał się najpopularniejszym (uwzględniając wszystkie organizacje kynologiczne) psem w Stanach i utrzymał ten prymat do późnych lat pięćdziesiątych, a i dziś beagle nie dają się wypchnąć poza pierwszą dziesiątkę najpopularniejszych ras w USA.

Beagle w USA stał się mimowolnie przyczyną powstania największej dziś amerykańskiej organizacji obrońców praw zwierząt domowych. Stało się to w 1964 roku, kiedy to na łamach większości gazet trafiło zdjęcie ówczesnego prezydenta USA Lyndona B. Johnsona, podnoszącego z ziemi za uszy (!) psa, beagle właśnie. Zdjęcie to wywołało protesty wielu Amerykanów i nie dość, że odebrało prezydentowi wiele popularności, to legło u podstaw zorganizowania się obrońców psów w Ligę przeciwników znęcania się nad zwierzętami. Organizacja ta, która do dziś używa wizerunku beagla jako swego emblematu, ma niemałe zasługi we wprowadzeniu zakazu wiwisekcji i przeprowadzaniu badań nowych produktów kosmetycznych na zwierzętach. Jeszcze w latach sześćdziesiątych najpopularniejszym psem w laboratoriach badawczych był właśnie beagle…

Na kontynent europejski – paradoksalnie – beagle trafiły bardzo późno, bo dopiero w latach 50. dwudziestego wieku. Pierwsze egzemplarze przyjechały do Francji z Wielkiej Brytanii, następne w latach sześćdziesiątych do Szwajcarii, Niemiec i Austrii trafiły już zarówno z Wysp Brytyjskich, jak i z USA. Znacznie łatwiej było im przekroczyć Atlantyk niż Kanał La Manche, gdyż w Europie funkcje psa domowego spełniał dotychczas inny nieduży pies o myśliwskim rodowodzie – jamnik. Jeśli beagle zagroził jego pozycji, to tylko ze względu na niepowtarzalne cechy swego charakteru.

Wszystkie źródła pisane i wszyscy hodowcy czy właściciele beagli podkreślają, że psy tej rasy są zawsze w dobrym humorze. Te wesołe, zrównoważone, spragnione kontaktu z człowiekiem psy tryskają wprost dobrym humorem i zadowoleniem z życia (co sprawia, że, jak twierdza hodowcy, smutny beagle wymaga pilnego kontaktu z weterynarzem, bo musi być poważnie chory). Gdy dodać do tego jeszcze cechy fizyczne, takie jak praktyczny niewielki wzrost i sprowadzone do minimum zabiegi pielęgnacyjne – jasne będzie, że droga do sukcesu beagla jako psa domowego stoi otworem. Umiejętności myśliwskie beagli, zwłaszcza wykazywane w polowaniu na zające, także przyczyniają się do popularności tej rasy. Bądź co bądź zając jest jedną z niewielu jeszcze popularnych zwierząt łownych… Myśliwskie zalety beagla są jedyna przyczyną kłopotów właścicieli tych psów – na spacerze w lesie czy na podleśnych łąkach lepiej nie spuszczać swego ulubieńca ze smyczy.

Jako psy domowe beagle uchodzą za pozbawionych praktycznie agresji niezrównanych przyjaciół dzieci. Zwłaszcza młode zwierzęta są szczególnie aktywne, wiecznie ciekawskie, spragnione zabawy i chętnie poddające się pieszczotom. Pamiętać jednak należy, że zgodnie ze swym pierwotnym przeznaczeniem, beagle wymaga sporej porcji codziennego ruchu, biegania – i jeśli nie może zaspokoić tej potrzeby, to może stać się szkodnikiem, wyładowującym swą potrzebę aktywności fizycznej w kopaniu dołów w ogrodzie czy atakach niepohamowanego biegania po domu.
Jak większość psów pierwotnie głoszących zwierzynę, beagle ma silny, niski, donośny głos, którego chętnie używa, nie tylko tropiąc zwierzynę. Pomimo głosu “za dużego” na tak niewielkiego w sumie psa, beagle absolutnie nie nadaje się na psa stróżującego, gdyż jako przyjaciel wszystkich ludzi nie szczeka na nich, rezerwując sobie głos na spotkania ze zwierzętami lub zabawę.

Jeśli beagle mieszka w domu jako jedyny pies – co dziś, zwłaszcza wśród nie-myśliwych – jest najczęstsze, to traktuje wszystkich domowników jako swoją sforę z która najchętniej nie rozstawałby się ani na chwilę. Pozostawanie w samotności, bez towarzystwa kogokolwiek traktuje jak surową karę, toteż o posiadaniu beagla nie ma co marzyć rodzina, w której wszyscy pracują poza domem. Jak twierdzą amerykańscy szkoleniowcy psów, Baer i Duno, osamotniony beagle prawie automatycznie reaguje przeciągłym wyciem, które przerwać może tylko powrót właściciela. Pewnym wyjściem jest tu posiadanie kilku psów.

Beagle doskonale znoszą się z innymi zwierzętami domowymi, także kotami czy ptakami, i w zasadzie nie zdarza się, by beagle wdawał się w bójki z innymi psami poza domem. Wszystko to sprawia, że jest to doskonały pies do miasta, pod warunkiem wszakże zapewnienia mu sporej, codziennej porcji ruchu. Jako pies wywodzący się ze sfory, beagle od wczesnej młodości musi umieć znaleźć swoje miejsce w domowej hierarchii, wymaga zatem sporej konsekwencji w wychowaniu. Jego wesołość przyczynić może właścicielowi sporo kłopotów, gdyż beagle przez całe życie chętnie psoci, sięga w regiony dlań zabronione i niezbyt przejmuje się wszelkimi zakazami. Szkolenie go zatem wymaga olbrzymiej cierpliwości ze strony właściciela, gdyż – jak pisze w swej książce niemiecki miłośnik rasy, Jochen H. Eberhardt, beagle zazwyczaj doskonale wie, czego się od niego wymaga i zawsze sprawdza, czy na pewno musi to wykonać. Na dodatek jest to pies stosunkowo wrażliwy i szkolenie go metodami siłowymi w zasadzie przynosi skutki odmienne od zamierzonych – beagle jest psem pamiętliwym i choć nie jest mściwy, to wyrządzonej mu krzywdy nie zapomni długo.

W przeciwieństwie do większości psów gończych beagle mocno przywiązuje się do swego właściciela i jego rodziny i jest psem bardzo wiernym. Amerykanie, którzy mają największe bodaj doświadczenie w postępowaniu z psami tej rasy, mogą bez końca wyliczać dowody na niezwykłe przygody beagli, poszukujących swych zagubionych rodzin. Z drugiej jednak strony cechy te potrafią przyczynić się do niemałych kłopotów – większość zaginionych psów tej rasy wybrała się na poszukiwania swej sfory już po kilkuminutowym pobycie w samotności. Nie oczekujmy od beagla spokojnego czekania na panią przed sklepem! Cecha ta, w połączeniu z brakiem agresji i przemożną koniecznością działania, sprawia, że beagle stosunkowo łatwo paść może łupem złodzieja!

Bieganie jest mu niezbędne nie tylko z przyczyn psychicznych. Jak większość ras trzymanych niegdyś w dużych psiarniach, gdzie zwierzęta rywalizowały o karmę, beagle odznaczają się doskonałym apetytem i czasami wprost denerwującą pasją ciągłego jedzenia. Niewiele osób jest w stanie oprzeć się wymownemu spojrzeniu sprawiającego wrażenie wiecznie głodnego psa (miłośnicy rasy twierdza, ze ten wiecznie zadowolony z życia pies potrafi, gdy chodzi o wyżebranie jakiegoś kęsa, przybrać minę psa smutnego niczym basset). Wieczny apetyt beagli sprawia, że choć psy tej rasy dość trudno poddają się szkoleniu, to jednak na wielu lotniskach w USA są wykorzystywane przy kontroli bagaży podróżnych. Nie szukają w nich jednak narkotyków czy środków wybuchowych, lecz przede wszystkim żywności. Ministerstwo Rolnictwa USA jest wyjątkowo rygorystyczne, gdy chodzi o wwóz na teren Stanów mięsa czy wędlin nie sprawdzonych przez inspekcję weterynaryjną…

Większość beagli mieszkających jako psy domowe jest systematycznie przekarmiana i w kondycji utrzymuje się tylko dzięki dużemu wysiłkowi fizycznemu. Przy fundowaniu swemu pupilowi kondycji fizycznej trzeba uwzględnić jednak, że wśród przodków beagla był i greyhound. Jego dziedzictwa nie widać gołym okiem w budowie beagla, ale widać je w zachowaniu – beagle mają iście charcią skłonność do gonienia wszystkich szybko poruszających się przedmiotów czy istot. Wydało by się zatem, że beagle jest doskonałym psem dla joggera lub cyklisty, ale nie jest tak, bo w mieście trudno go spuścić ze smyczy ze względu na samochody, a poza miastem – ze względu na zające… Można się na to pokusić dopiero wtedy, gdy jesteśmy absolutnie pewni psiego posłuszeństwa, a z tym beagle do dziś miewa kłopoty.

Beagle, także i przez pewną masowość swego występowania w Wielkiej Brytanii i USA, jest psem niezdegenerowanym przez hodowców i wyjątkowo zdrowym. W jedzeniu nie jest wybredny, trawi doskonale wszystko – byle dużo. Dobry apetyt beagli sprawia, że w pierwszym, roku życia psa trzeba uważać, by przekarmianie go nie doprowadziło do zaburzeń budowy wywołanych nadmiernym ciężarem ciała. Po ukończeniu 12 miesięcy beagle powinien być zawsze psem dość szczupłym.
Dzięki swemu krótkiemu, przylegającemu włosowi beagle jest psem wyjątkowo łatwym w pielęgnacji, nie wymagającym czesania – przejechanie raz w tygodniu szczotką lub specjalną gumową rękawicą dla krótkowłosych psów będzie aż nadto. Trzeba jednak pamiętać, że co najmniej raz w tygodniu trzeba kontrolować stan uszu – jak większość psów o opadających uszach beagle miewają skłonność do zapalenia ucha.

Aha, jeszcze jedno, bardzo ważne – Snoopy z Peanutsów jest beaglem. Wiadomo to na pewno, bo od samego autora, Charlesa Schultza.

Copyright for text © by Adam Janowski
Copyright for photo (c) by America Today